Rok spokojnego życia

Stagnacja w gospodarce i zbliżający się termin zmiany daty sprawiły, że w mijającym roku na rynku pracy niewiele się zmieniło.

Stagnacja w gospodarce i zbliżający się termin zmiany daty sprawiły, że w mijającym roku na rynku pracy niewiele się zmieniło.

Mijający rok nie przyniósł większych niespodzianek. Był nawet nieco spokojniejszy niż kilka poprzedzających go lat. Na rynku pracy, podobnie jak w całej gospodarce, zapanowała wyraźna stagnacja. Liczba zakładów poszukujących informatyków spadła z 33 do 27% - tak wynika z badań przeprowadzonych przez naszą redakcję w czerwcu i lipcu br. wśród 269 szefów działów IT największych przedsiębiorstw i jednostek budżetowych. Jeszcze rok wcześniej wakaty stanowiły prawie 10% wszystkich stanowisk dla specjalistów, obecnie wskaźnik ten obniżył się do 5%. Podobna stagnacja zapanowała także w firmach informatycznych.

Spokojny rok przed końcem milenium

Nietrudno wskazać tego przyczyny. W mijającym roku wyraźnie zabrakło zewnętrznego bodźca, który wpłynąłby na wzrost zapotrzebowania na pracę informatyków. Dotychczas było nim chociażby masowe wchodzenie na nasz rynek zachodnich banków i instytucji finansowych czy otwieranie w Polsce przedstawicielstw międzynarodowych koncernów, takim sygnałem była wreszcie reforma ubezpieczeń społecznych i np. powstanie kilkudziesięciu powszechnych towarzystw emerytalnych.

Istotnym czynnikiem hamującym zapotrzebowanie na informatyków był również zbliżający się termin zmiany daty. Co ciekawe, tendencje obserwowane w Polsce były odwrotne do dostrzeganych na rynkach bardziej rozwiniętych. Tam problem roku 2000 wpłynął na rynek pracy katalizująco. Zagraniczne firmy, przewidując kłopoty ze swoimi systemami, zawczasu poszukiwały specjalistów, którzy zajęliby się przebadaniem wszystkich używanych aplikacji. Oznaczało to co najmniej kilkuprocentowy wzrost zapotrzebowania na informatyków z niemal wszystkich dziedzin. Już wkrótce może się to okazać poważnym problemem - przestrzega wielu analityków i obserwatorów rynku. W ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy firmy będą musiały rozwiązać zespoły ds. roku 2000 i prawdopodobnie dziesiątki tysięcy informatyków straci pracę. Oczywiście, nie powinni oni mieć problemu ze znalezieniem zatrudnienia, niemniej powtórne wejście rzeszy doświadczonych pracowników na rynek pracy może wywołać pewne zamieszanie.

W Polsce większość firm ograniczyła do minimum swoje zakupy i wdrożenia. Często na kilka miesięcy przed nowym rokiem zamrażano wszelkie projekty informatyczne. Spowodowało to ograniczenie rekrutacji na nowe stanowiska. Zaledwie 9 spośród 269 ankietowanych przez nas firm i organów administracji planowało zatrudnienie w najbliższym czasie znaczących, co najmniej pięcioosobowych zespołów specjalistów. Pozostałe przedsiębiorstwa miały znacznie skromniejsze plany. Większość z nich zamierzała zaangażować zaledwie jednego bądź dwóch fachowców.

Skromne podwyżki

Zjawiska te spowolniły wzrost wynagrodzeń dla informatyków. W skali kraju przeciętne wynagrodzenie dla specjalisty zwiększyło się średnio o ok. 500 zł miesięcznie. Wzrost ten był jednak nierównomierny. O ile na podstawowych stanowiskach płace wzrosły średnio o 100-300 zł, tj. niewiele powyżej poziomu inflacji, o tyle na kierowniczych stanowiskach przyrost wynagrodzeń przekroczył nawet 1000 zł miesięcznie.

W niektórych regionach kraju, m.in. w Polsce Centralnej, na południu i zachodzie, płace dla informatyków utrzymały się na tym samym poziomie. Firmy zatrudniające obecnie nowych pracowników oferują im wynagrodzenie na podobnym poziomie lub nawet niższe niż kilkanaście miesięcy temu. Jedyny, w miarę konsekwentny wzrost zarobków można zaobserwować na stanowiskach kierowniczych.

Przyszłość w jasnych wizjach

Jeżeli w noc sylwestrową nie nastąpi żaden kataklizm, prawdopodobnie wyraźnie wzrośnie liczba projektów informatycznych zamrożonych czy odłożonych w związku ze zmianą daty.

Nadzieję należy upatrywać we wzroście przedsięwzięć związanych z technologiami internetowymi. Zmiany na rynku operatorów i spodziewana dynamizacja tego sektora już zaowocowały nowymi ofertami pracy. Rosnąca konkurencja w tym segmencie zdynamizuje rynek pracy dla informatyków. Na pewno wzrośnie również liczba projektów związanych z Internetem, realizowanych przez końcowych użytkowników IT. Będzie to dotyczyć głównie sektora finansowego, ale także firm handlowych-usługowych.

Należy jednak pamiętać, że mijający rok był okresem fuzji i przejęć, które w dłuższej perspektywie muszą spowodować zmniejszenie liczby personelu, w tym również informatyków. Nie bez wpływu na rynek pracy pozostanie postępująca prywatyzacja TP SA, restrukturyzacja PKP czy przemiany w sektorze energetycznym. Procesów tych nie należy się jednak obawiać. Wszystkie dotychczasowe przemiany gospodarcze przynosiły informatykom wiele korzyści i nic nie wskazuje na to, by tym razem miało być inaczej.


TOP 200