Rok 1993 - jaki był?

Koniec roku jest okazją do spojrzenia na działalność z pewnego dystansu. Jest to także dobra okazja do zastanowienia się, czy to o czym pisaliśmy przez cały rok nadal wygląda tak samo.

Koniec roku jest okazją do spojrzenia na działalność z pewnego dystansu. Jest to także dobra okazja do zastanowienia się, czy to o czym pisaliśmy przez cały rok nadal wygląda tak samo.

Dziennikarz CW ma szczególną możliwość obserwowania rozwoju rynku produktów informatycznych z bardzo dogodnej pozycji. Mamy łatwy dostęp do wielu materiałów, nie mamy zaś obciążenia związanego z koniecznością podejmowania decyzji o zakupie sprzętu lub oprogramowania. Oczywiście niesie to za sobą także niedogodności związane z poczuciem odpowiedzialności za słowo. Niektórzy Czytelnicy traktują nasze pisanie jak wyrocznię na interesujące ich tematy. Nie dajcie się zwieść! My też jesteśmy na tyle dobrzy, jakie mamy mamy informacje pozwalające nam podejmować trudne tematy, a do nieomylności nam daleko!

Walka o biurko

Napisałem kiedyś przy okazji omawiania systemów operacyjnych, że walka o system operacyjny dla komputera osobistego na biurko dawno została rozstrzygnięta: bezapelacyjnie wygrywa Windows. Niektórzy z Czytelników odsądzali mnie od czci i wiary, zarzucając uleganie modom i nieliczenie się z realiami oraz stanem posiadania sprzętu komputerowego w polskim domu i biurze. Obserwacja tendencji światowych i polskich realiów przekonuje mnie jednak, że miałem rację.

Wszystkie nowe komputery osobiste są zdolne do działania pod kontrolą DOS/Windows. Jeśli zaś gdzieś, ktoś jeszcze usiłuje sprzedać systemy PC z 1 lub 2 MB pamięci i kartą Hercules, to liczy zapewne jedynie na niewiedzę i naiwność kupujących. Myślę, że podstawowe pytanie, jakie kupujący powinien zadać sprzedawcy brzmi: Czy ten system nadaje się do pracy z Windows? Pozorne oszczędności polegające na kupieniu systemu z 2 MB pamięci, zamiast 4 MB i 80 MB dyskiem, zamiast co najmniej 170 MB, zemszczą się szybciej niż nabywca oczekuje. Naprawdę lepiej zrezygnować z drogiego monitora kolorowego na korzyść mono SVGA, kupując za to większą pamięć. I tak wyjdzie taniej! Nawet z tego powodu, że pracownicy biurowi niechętnie grywają w gry komputerowe na monitorze monochromatycznym!

Co zaś do realiów, czyli stanu wyposażenia polskiego biura w sprzęt komputerowy, to istotnie, jeszcze ciągle widzi się w wielu miejscach archaiczne komputery XT lub AT z pamięcią 640 kB i niewielkim dyskiem. Ich użytkownicy powinni zadać sobie dość zasadnicze pytanie, czy chcą mieć w biurze muzeum czy też użyteczny sprzęt? Ostatecznie, te stare komputery dawno już powinny się zamortyzować. Jeżeli zaś ich właściciel uważa, że to nie nastąpiło, znaczy to tylko tyle, że stały sobie przez lata jako dekoracja biurka. Dawno już należało oddać je na złom. Albo sprzedać za grosze młodzieży, by rozwijała umiejętności, niezbędne we współczesnym świecie.

Stan posiadania polskiego biura traktowany jest też jako swoista świętość i stanowi wygodną wymówkę dla wielu polskich twórców oprogramowania, którzy niczego nie chcą zmieniać w swych produktach. Nabywca mówi: Po co mam zmieniać sprzęt komputerowy, jeśli firma XXX sprzedaje nadające się do moich celów programy? A producent oprogramowania powiada: Po co mam zmieniać swój program, który już od 7 lat nieźle się sprzedaje? I kółko się zamyka. Żaden z nich nie zauważa, że pracownicy muszą zadrukowywać stosy papieru, z których ręcznie przenoszą dane do innego programu, innego producenta. W efekcie ciężkiej, żmudnej, wyczerpującej i długotrwałej pracy fizycznej (bo trudno nazwać tę działalność umysłową) dostają wyniki, które ich lepiej wyposażeni koledzy otrzymują "od ręki", gdyż korzystają z lepszego sprzętu i , dających nieporównywalnie większe możliwości przetwarzania danych.

Sieciowe systemy operacyjne - przeszłość i przyszłość

Większość komputerów PC, używanych w biurach jest połączonych za pomocą sieci lokalnych. W Polsce, podobnie jak w wielu innych krajach, dominują sieci Novell. Zasadniczym powodem ich rozpowszechnienia jest raczej tradycja niż jakieś szczególne zalety. Zbliżone właściwości oferują przecież inne systemy sieciowe, a jednak się nie przyjęły. Wydaje mi się, że podobnie małe szanse ma nowy NetWare 4.x. Stanowi on na tyle duże odejście od filozofii prostego systemu, działającego w niezbyt wyrafinowanych konfiguracjach sprzętowych, że jeszcze sporo czasu minie, nim zacznie być popularny w Polsce. Tymczasem zaś zapewne zmieni się "moda" informatyczna lub nastąpi na tyle istotny przełom w podejściu do konstruowania komputerów osobistych, że pojawi się coś innego, lepiej pasującego do nowych warunków. NetWare 4.x stawia także duże wymagania w stosunku do administratora systemu, utrudniające akceptację tego systemu.

Nie udała się także próba wejścia na rynek z systemami obsługującymi sieć bez serwera sieciowego, opartą na połączeniu komputerów równorzędnych (peer-to-peer). Znakomity skądinąd system Windows for Workgroups właściwie nie przyjął się w Polsce. Nie można tu nawet mówić o umiarkowanym sukcesie - pełna klapa. Sądzę, że zasadniczym powodem jest próba stworzenia systemu wymagającego od zwykłego użytkownika większych umiejętności, niż tylko posługiwania się komputerem jako prostym narzędziem do pisania dokumentów i prowadzenia nieskomplikowanych obliczeń. Aby wykorzystać zalety tego systemu należy nauczyć się podstaw administrowania systemem (nawet jeśli sprowadza się to tylko do podania nazwy katalogu, w którym będą przechowywane wspólne pliki). To zaś wydaje się za trudne dla urzędnika w biurze. Właściwie żal, że te bardzo dogodne w użyciu, systemy bez serwera są tak mało rozpowszechnione.

Windows NT, OS/2 czy Unix? A może coś innego?

Wybór komputera dla firmy i jego systemu operacyjnego nadal stanowi poważny problem. I nie bez powodu. Przecież taki system wybiera się na lata, zaś zmiana wiąże się z poważnymi wydatkami. Podjęcia decyzji wcale nie ułatwia fakt, że w tym roku pojawiły się nowe wersje OS/2 i całkiem nowe Windows NT, Solaris dla x86 czy NextStep.

W dobie dużych komputerów nie istniał problem wyboru systemu operacyjnego dla komputera, zawierającego dane istotne dla działania firmy. System stanowił niejako część komputera, mało ważną i o tyle nie zauważaną, że zwykle nikomu nie utrudniał pracy. Podstawowe funkcje, związane z ochroną danych, archiwowaniem na taśmy, kontrolą wykonywania prac, zarządzaniem zasobami czy komunikacją miał już wbudowane. Wyszkolony operator radził sobie na tyle dobrze, że gdyby zapytać ówczesnego użytkownika terminala pod jakim systemem operacyjnym pracuje ten komputer, to bardzo by się zdziwił, że coś takiego jak system operacyjny w ogóle istnieje.

Czas dużych komputerów minął bezpowrotnie (jeśli nie liczyć kilku niepoprawnych optymistów, żyjących nadal nieźle z ich sprzedaży). Pojawiły się "otwarte" systemy komputerowe (cokolwiek by ten termin znaczył) i nowe możliwości wybierania dowolnego systemu operacyjnego dla dowolnego procesora. Nowe procesory (Digital Alpha AXP, IBM/Motorola PowerPC) stanowiące konkurencję dla procesorów Intela, jedynie utrudniają podjęcie decyzji. Bo wraz z nimi przyszły nowe systemy operacyjne, np. VMS i OSF/1 dla Alphy. A pojawią się następne.

Niespełnione obietnice. Oczekiwania ludzi w stosunku do Windows NT przekroczyły realne możliwości ich spełnienia. Po pierwsze, okazało się, że system wymaga znacznie potężniejszego komputera niż początkowo przewidywano (prawo Murphy'ego nadal obowiązuje). Po drugie, dopiero po wypuszczeniu systemu w dwóch wersjach - Windows NT i Windows NT Advanced Server wyszła na jaw niezbyt jasno uświadomiona prawda, że tak naprawdę dla firmy przydatny jest raczej Windows NT Advanced Server, zaś wersja podstawowa Windows NT nie ma wielkiego zastosowania. Zamiast niej na stacjach roboczych lepiej jest stosować Windows for Workgroups, mający zbliżone możliwości przy znacznie mniejszych wymaganiach sprzętowych. Trzeba też pamiętać, że system Windows NT Advanced Server jest stosunkowo drogi (a będzie jeszcze droższy od 1 stycznia 1994).

OS/2 za późno. W pełni 32-bitowy system operacyjny OS/2 pojawił się kilka lat wcześniej niż także 32-bitowy Windows NT. Wydaje się, że współpraca IBM z Microsoft nad wczesnymi wersjami tego systemu nie wpłynęła korzystnie na jego dalszy rozwój, gdyż dopiero wersję 2.0 można uważać za produkt udany, zaś tegoroczna wersja 2.1 jest już produktem wysokiej klasy. Pojawiła się jednak zdecydowanie za późno, aby stanowić konkurencję dla różnych wersji Windows, mimo lepszych właściwości, zwłaszcza w zakresie ochrony programów przed zniszczeniem zasobów i wielozadaniowości. Także brak polskich liter (nie mówiąc już o ewentualnej polskiej wersji tego systemu) nie pomoże w akceptacji na rynku.

Ach co to był za Unix! Na pytanie, czy Unix ma w Polsce szansę na popularnoość, próbują odpowiedzieć różne firmy, promujące ten system razem ze swoim sprzętem. Ponieważ jednak każda z tych wersji Unixa jest dostosowana do innego komputera, to trudno mówić o jakimkolwiek rozpowszechnieniu. W najlepszym razie zainstalowano kilka systemów jednego typu! To zaś praktycznie uniemożliwia wymianę doświadczeń, programów, narzędzi i usług między użytkownikami. Czyli, nawet jeśli jest to znakomity system, w którym wszystko da się zrobić (to prawda), to musisz to zrobić sam!

Oczywiście istnieją także wersje Unixa nie związane z konkretnym sprzętem, jedynie dostosowane do odpowiedniego procesora, np. SCO Unix dla procesorów Intelowskich. Jednakże wymagania na komputer są równie duże jak np. dla Windows NT czy OS/2. Brak sterowników do popularnych w Polsce a nietypowych urządzeń (karty graficzne, dźwiękowe, modemy czy faks/modemy) wyklucza używanie ich z tym systemem. W efekcie więc możliwości tego systemu są ograniczone.

Przykładem systemu unixopodobnego, który w Polsce zupełnie się nie przyjął jest UnixWare. Wydaje się, że nawet niska cena wersji "Personal", czyli przeznaczonej dla komputerów użytkowników indywidualnych nie zachęciła nikogo. Ta wersja systemu zawiera za mało typowych dla Unixu narzędzi (np. brak kompilatora C, który "od zawsze" stanowił część tego systemu), zaś pełna wersja jest zbyt droga jak na potrzeby prywatnego odbiorcy.

"Co wybrać?" Proszę o łatwiejsze pytanie.

Sprzęt komputerowy - tendencje i możliwości

Obecnie obserwujemy systematyczne odchodzenie od tanich klonów z Dalekiego Wschodu na tanie oryginalne marki... Też z Dalekiego Wschodu. Jeśli nawet bowiem wielu producentów nie ma odwagi przyznać się, że ich komputer jest produkowany przez nikomu nie znaną firmę, wytwarzającą części, podzespoły lub nawet kompletne komputery dla kilku podobnych im producentów, to jednak istnieją firmy czerpiące satysfakcję z tego faktu, że ich produkty pochodzą z Taiwanu czy Singapuru. Najlepsze osiągnięcia tych producentów są już zresztą klonowane przez innych.

Jednakże w zakresie produktów naprawdę wysokiej klasy nadal prym wiodą firmy amerykańskie. Tempo rozwoju nowych technologii informatycznych coraz częściej zależy od dostępności odpowiedniego oprogramowania, powstającego w ścisłej współpracy z producentem sprzętu. Tu zaś metody współpracy wypracowane w USA są wzorcowe, nawet między ostro ze sobą konkurującymi firmami.

Obecnie standardem dla komputera osobistego stał się procesor 486SX, zaś pozostałe modele odchodzą powoli na zasłużony odpoczynek. Pentium nadal stanowi swoiste kuriozum: szybki procesor RISC związany zgodnością programową z procesorem z roku 1978! Czy się przyjmie? To zależy przede wszystkim od IBM i procesora PowerPC.

Nowe osiągnięcia w dziedzinie telekomunikacji rokują już dziś wielkie zmiany w projektach i możliwościach przyszłych komputerów. Ujawniły się one w 1993 r. w postaci np. koncepcji "autostrady cyfrowej", konsekwentnie rozwijanej przez AT&T i innych wielkich operatorów telekomunikacyjnych.

Nowe procesory

Wyprodukowanie nowych mikroprocesorów Alpha AXP i PowerPC nie zmieniło obrazu rynku komputerowego w znaczący sposób. Jak długo nie będą one produkowane w dużych ilościach i sprzedawane w cenach zbliżonych do obecnej ceny 486SX, tak długo nie będą konkurencyjne dla procesorów Intela. Największe szanse ma PowerPC, gdyż już obecnie jest stosowany w komputerach zgodnych z RS/6000, będzie zaś w komputerach Apple, zgodnych z Macintoshami. Jego niezwykle wysoką moc obliczeniową będziemy w stanie wykorzystać na biurku zapewne dopiero wtedy, gdy pojawią się systemy Taligent (bowiem ma to być cała rodzina systemów operacyjnych), pozwalające na uruchamianie różnych systemów operacyjnych i różnych aplikacji na tym samym sprzęcie. I to będzie prawdziwa rewolucja w podejściu do komputera osobistego. Nie nastąpi ona jednak wcześniej niż w 1995 r.

Ułatwić życie

Problem ułatwienia korzystania z komputera spędza sen z powiek wszystkim tym, którzy muszą prowadzić serwis swoich produktów i tracą z tego powodu mnóstwo czasu oraz pieniędzy. Stąd różne pomysły na samokonfigurujące się komputery PC, oparte na zestawie zupełnie nowych specyfikacji "Włącz i używaj" (Plug and Play). W opracowaniu specyfikacji bierze udział tyle firm, że jest to przedsięwzięcie, które nie może się nie udać. Chyba że ceny komputerów z PowerPC spadną do poziomu cen obecnych PC! Wtedy nabywcy zagłosują swoimi portfelami za nowym komputerem, nawet jeśli nie będzie zbyt łatwy w użyciu.

Czy polskie firmy mają szansę?

Kilku polskich producentów sprzętu komputerowego pasuje do rynku światowego jak kwiatek do kożucha. Żadnego rozwoju własnych konstrukcji, nowych koncepcji i pomysłów - jedynie czysty montaż. Jakość ich produktów też dość mocno odbiega od jakości komputerów głównych producentów świata. W najlepszym więc razie będą powielać cudze osiągnięcia, w najgorszym dadzą się wypchnąć z rynku przez znane firmy. Wystarczy, że wielcy producenci obniżą ceny do poziomu cen amerykańskich.

Pewne, niewielkie szanse dałbym firmom software'owym. Nie sądzę jednak, aby miały szanse konkurować z gigantami w dziedzinie oprogramowania powszechnego użytku. Jeżeli nie znajdą sobie takich nieobsadzonych obszarów jak specjalistyczne programy dla banków, finansów, księgowości, szkolnictwa, szpitali, drobnej wytwórczości czy rzemiosła - czarno widzę ich przyszłość. Powielanie cudzych osiągnięć - nawet najlepszych - nie daje szansy na sukces. Każdy woli oryginał niż najlepszą kopię.

Zapewne będą się rozwijać te firmy, które świadczą usługi informatyczne. Tylko one znają dostatecznie dobrze polskie uwarunkowania i realia, aby dobrze realizować projekty informatyczne na zamówienie. Wymagać to będzie jednak większego krytycyzmu w stosunku do własnych osiągnięć, stosowania sprawdzonych w świecie metod i dbania o większą zgodność produktów ze światowymi tendencjami.


TOP 200