Roboty: ciało sztucznej inteligencji

Gdy inżynier obmyśla i realizuje projekt mostu, to poza obliczeniami, kreśleniem, mierzeniem sporządza również model mostu. Następnie do pracy zostają włączeni budowniczowie mostu. Myślenie, inteligencja mają swoje dopełnienie w sensoryce i motoryce. To samo musi dotyczyć maszyn, które miałyby zasłużyć na miano inteligentnych. Muszą to być roboty zdolne do samodzielności i współdziałania. Ale czy takie roboty mogą zaistnieć?

Gdy inżynier obmyśla i realizuje projekt mostu, to poza obliczeniami, kreśleniem, mierzeniem sporządza również model mostu. Następnie do pracy zostają włączeni budowniczowie mostu. Myślenie, inteligencja mają swoje dopełnienie w sensoryce i motoryce. To samo musi dotyczyć maszyn, które miałyby zasłużyć na miano inteligentnych. Muszą to być roboty zdolne do samodzielności i współdziałania. Ale czy takie roboty mogą zaistnieć?

Temat inteligentnych maszyn, które współdziałają z człowiekiem, są jego konkurentami, sługami czy wrogami, jest głównym wątkiem literatury science fiction. Są to najczęściej androidy - człekokształtne istoty, dokładne imitacje ludzkich cech albo roboty-maszyny o dalekim od człowieka cielesnym podobieństwie, natomiast równej mu inteligencji. Androidy i roboty "zaludniają" karty powieści i kadry filmów SF. Mamy w pamięci sympatyczne roboty z filmu "Imperium kontratakuje", w którym C-3PO mówi do strapionego R2-D2: Nie martw się o Luka. Nic mu się nie stanie, jak na człowieka jest bardzo mądry. Prawdziwie frapujące zależności między ludźmi a robotami znajdujemy w powieściach Stanisława Lema, który jest klasykiem filozoficznych aspektów robotyki.

Roboty od wielu już lat są sprzęgnięte z ludźmi licznymi realnymi zależnościami, są częścią ich techniki, pracy, nauki i rozrywki. W laboratoriach, w fabrykach, w niektórych instytucjach roboty są już codziennością. Nie ma wprawdzie wokół nas androidów, które zapewne wprawiałyby w spore zakłopotanie, lecz roboty fabryczne czy wojskowe są na tyle użyteczne i niezastąpione, że dają ich twórcom okazję do wielu teorii i spekulacji na temat ich rozwoju i wpływu na człowieka.

Najpierw cybernetyczny żółw

Od lat 70. badania nad sztuczną inteligencją zaczęły coraz częściej wykorzystywać prace teoretyczne swojej starszej siostry - cybernetyki, przez wiele lat niesłusznie nie docenianej. Sięgnięto do zasad konstrukcji cybernetycznych serwomechanizmów.

Gdy w latach 50. angielski neurofizjolog Gray Walter zaczął budować z cewek i lamp cybernetyczne żółwie, jednego z nich nazwał Elsie, i obserwował, jak jego roczny synek Timothy zaczął się z nim bawić. Żółw był samosterującym się mechanizmem, który reagował na otoczenie, zmierzał w kierunku światła, którym "karmił" swój akumulator, chował się w cień, gdy był "najedzony" - pod pewnym względem był rzeczywiście równym kompanem zabaw Timothyego. Nie był jednak nazbyt rozgarnięty, właściwie mówiąc, nie był w ogóle inteligentny, wegetował, lecz nie myślał.

Cybernetyczne roboty były projektowane i konstruowane jako samodzielne układy maszynowe, w których rozbudowano receptorykę i efektorykę połączone sprzężeniem zwrotnym na podstawie centralnego organizatora. Regulował on przepływ energii i informacji między układem a otoczeniem. Roboty takie miały w miarę rozbudowane "ciało", nie miały jednak wystarczająco mocnego "mózgu". Niemniej Norbert Wiener, twórca cybernetyki i "ojciec założyciel" sztucznej inteligencji, mówił szeroko o możliwości konstrukcji "mózgu elektronowego".

Właśnie tę ideę podchwyciło dość jednostronnie pierwsze pokolenie badaczy sztucznej inteligencji - Marvin Minsky, Herbert Simon, John McCarthy. Rozwinęli oni projekt maszyny Turinga zdolnej do obliczeń znacznie przewyższających zdolności człowieka. Zaczęły powstawać programy dowodzące twierdzeń matematycznych, gry w szachy, rozpoznawania pisma, systemy eksperckie, samo programujące sieci neuropodobne. Wszystkie one są modelami samego tylko umysłu; właściwie mówiąc, jednej tylko jego strony - obliczeniowej, algorytmicznej, nieciągłej. Wciąż trwają spory wśród teoretyków sztucznej inteligencji, kognitywistów i filozofów umysłu, czy tak samo komputerowo można wymodelować i zrealizować w cyfrowej maszynie drugą stronę umysłu - intuicję, twórczość, popełnianie błędów, a więc to, co nie jest algorytmizowalne.

Umysł w ruchu

W dotychczasowych badaniach nie uwzględniono jednak wystarczająco podstawowego faktu biologicznego, a także psychologicznego, że inteligencja łączy się z sensoryką i motoryką. Dopiero w latach 70. za tą tezą poszły intensywne prace badawcze nad mobilnymi robotami. Dokładnym sprawozdaniem z nich jest praca z 1988 r. Hansa Moraveca, dyrektora Laboratorium Mobilnych Robotów w Carnegie Mellon University, zatytułowana Mind Children. The Future of Robot and Human Intelligence. Autor referuje w niej nie tylko historię robotyki, ale także kreśli wizję jej rozwoju, formułując przy tym wiele kontrowersyjnych tez.


TOP 200