Retencja z problemami

Zakwestionowanie ważności unijnej dyrektywy o retencji danych nie unieważnia automatycznie przepisów wprowadzonych w państwach europejskich, ale jest ważnym powodem, by wznowić debatę o uprawnieniu państwa do naruszenia prywatności.

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł 8 kwietnia, że dyrektywa o retencji danych, nakazująca operatorom telekomunikacyjnym gromadzić dane o połączeniach na użytek organów ścigania, jest nieważna. Wyrok wydano, rozpatrując wniosek irlandzkiego sądu najwyższego i trybunału sprawiedliwości w sprawie zgodności dyrektywy z prawami obywatelskimi gwarantowanymi przez Kartę praw podstawowych. Znaczenie tego orzeczenia z polskiego punktu widzenia może się wydawać niejasne, Polska w 2007 r. nie popisała Karty praw podstawowych, widząc w niej zagrożenie dla definicji rodziny, i przyłączyła się protokołu brytyjskiego, który zakwestionował prawo Trybunału Sprawiedliwości UE do orzekania zgodności prawa polskiego z prawami podstawowymi. Wyrok dotyczy jednak dyrektywy unijnej, więc istotnie osłabia się grunt, na którego podstawie w polskim prawie pojawiły się przepisy; a ich wdrożenie dyrektywa przewidywała.

Dogonić terrorystów

Dyrektywę o retencji danych przyjęto w 2006 r. na fali obaw przed światowym terroryzmem po tragicznych zamach bombowych w Madrycie w 2004 r. w i Londynie w 2005 r. W obu przypadkach istotną rolę odegrały telefony komórkowe. W Madrycie użyto ich bezpośrednio do zdalnego odpalenia ładunków. Po zamachach w Londynie sieci komórkowe profilaktycznie wyłączono, a do identyfikacji terrorystów wykorzystano informacje udostępnione przez operatorów.

Unia Europejska wcześniej unikała nakładania na państwa członkowskie daleko idących obowiązków w dziedzinie wspólnej polityki bezpieczeństwa. Gorące jeszcze wspomnienie zamachów w USA w 2001 r. i narastające obawy przed eskalacją zagrożenia terrorystycznego w Europie stały się po wydarzeniach w Madrycie i Londynie jednak tak realne, że harmonizację podejścia do ścigania terrorystów uznano za w pełni uzasadnioną i pilną. W debacie, która towarzyszyła projektowi dyrektywy, szukano kompromisu pomiędzy ugruntowaną polityką ochrony prywatności a potrzebami służb zajmujących się ściganiem terrorystów i prowadzących działania dochodzeniowo-śledcze i procesowe. Uzasadnieniem dla wprowadzenia jednolitych przepisów jest z jednej strony z reguły ponadnarodowy charakter działań terrorystycznych, a z drugiej strony potrzeba równoprawnego traktowania wszystkich przedsiębiorców telekomunikacyjnych, których okoliczności mogą zmusić do współpracy ze służbami państwowymi. Niezależnie od informacji o połączeniach telefonicznych, gromadzonych przez operatorów ze względu na tradycyjny sposób rozliczania usług z abonentami i innymi operatorami, w użyciu jest wiele technologii, usług i zastosowań, szczególnie w internecie, które nie zakładają technicznego rejestrowania połączeń. Dyrektywę przyjęto więc w sytuacji, kiedy nie wypracowano pomysłu, jak zapewnić techniczną współpracę w sprawie retencji, a prace standaryzacyjne, które definiowałyby różne interfejsy dostępu do oczekiwanych informacji, format przechowywania danych, przygotowanie danych lokalizacyjnych i wiele innych szczegółów technicznych i proceduralnych, prowadzono tylko w obszarze tradycyjnych technologii telekomunikacyjnych. Prawie wszyscy byli zgodni, że w sprawie zagrożenia terroryzmem nie da się czekać.


TOP 200