Res humana czy flesh factor?

Sztuce wykorzystującej osiągnięcia współczesnych technologii poświęca się coraz więcej wystaw i festiwali. Jednak tylko niektóre mogą poszczycić się prawie dwudziestoletnią tradycją. Należy do nich festiwal w Linzu, w Austrii, organizowany nieprzerwanie od 1979 r. Tegoroczna edycja Ars Electronica odbyła się pod hasłem 'Sztuka Elektroniczna - sprawa ludzka' (Flesh Factor), próbując odpowiedzieć na pytanie: Jakie jest nastawienie społeczeństwa technologicznego do sztuki?

Sztuce wykorzystującej osiągnięcia współczesnych technologii poświęca się coraz więcej wystaw i festiwali. Jednak tylko niektóre mogą poszczycić się prawie dwudziestoletnią tradycją. Należy do nich festiwal w Linzu, w Austrii, organizowany nieprzerwanie od 1979 r. Tegoroczna edycja Ars Electronica odbyła się pod hasłem 'Sztuka Elektroniczna - sprawa ludzka' (Flesh Factor), próbując odpowiedzieć na pytanie: Jakie jest nastawienie społeczeństwa technologicznego do sztuki?

Linz jest znany przede wszystkim jako miasto okręgu przemysłu ciężkiego, nie zaś ważny ośrodek kulturalny. Centrum Sztuki Elektronicznej "Ars Electronica Center" skutecznie próbuje walczyć z tym stereotypem, organizując liczne wystawy, pokazy multimedialne, a zwłaszcza wrześniowy festiwal. Przewodzi mu grono wybitnych specjalistów tego rodzaju sztuki z całego świata, przez co Linz staje się forum dyskusyjnym o przyszłości i manifestem człowieka jutra.

Morderca w windzie

Całe miasto żyje festiwalem. Poszczególne wystawy i perfomance odbywają się zarówno na ulicach Linzu, jak i w pomieszczeniach różnych instytucji i firm. Centrum Sztuki Elektronicznej, lubujące się w eksperymentach w dziedzinie nowych technologii, udostępniło miejsce artystom, którzy przygotowali instalacje wykorzystujące rzeczywistość wirtualną. Największe wrażenie na zwiedzających wywierała tzw. jaskinia - pokój obłożony ekranami, w którym widz w specjalnych okularach pogrążał się w trójwymiarowym obrazie zniszczonej dawnej Jugosławii, zanurzał się w Nirwanie oraz oglądał megaksiążkę, która prezentowała historię od renesansu do epoki Internetu, wykorzystując właściwości wirtualnego świata.

We wszystkich zakątkach Centrum można było spotkać ekrany, monitory i komputery z dostępem do Internetu. Goście byli atakowali Siecią nawet w... windzie. Jej podłoga podczas ruchu wyświetlała 1800 przekrojów ciała Josepha Paula Jernigana, amerykańskiego mordercy, który wyraził zgodę na to, aby po wykonaniu na nim kary śmierci, ciało zostało odpowiednio spreparowane, a fotografie w postaci atlasu anatomicznego trafiły do Sieci.

Na każdym z pięter wystawy można było eksperymentować do woli z jeszcze innymi instalacjami, np. wytwarzać dźwięki uderzając w powietrze lub zasadzić drzewko via Internet w ogrodzie robotów.

Performance

Ulubioną formą ekspresji artystów sztuki elektronicznej jest organizowanie tzw. perfomance. W "Design Center" - kolejnym miejscu festiwalowej zabawy - Japończycy z grupy "Dumb Type" bawili się na scenie, mieszając wideo, dźwięki i światło w przedstawienie o zmechanizowanym wydźwięku. Nic jednak nie przebije pomysłu pewnego artysty, którego ciało drgało w rytm sygnałów przekazywanych z Internetu. W ten sposób połączył się on w symbiozie z wszechobecną informacją, a jego ciało przeistoczyło się w pulsującą sieć.

Po mocnych wrażeniach goście "Design Center" mogli nieco odetchnąć, bawiąc się miniaturowym robotem, wyposażonym w kamery, sterowanymi przez nich samych. Inne urządzenie pozwalało zwiedzającym wystawę via Internet zobaczyć "na żywo", co działo się wewnątrz Centrum.

Jako ostrzeżenie przed zbytnią fascynacją wirtualnym światem, należy potraktować pomysł "Wykrywacza cyborgów". Każdy mógł poddać się testowi, ile jest w nim z cyborga. Komputer zadawał odpowiednie pytania, a odpowiedzi nań pozwalały mu ustalić, czy badany jest jeszcze człowiekiem. Gdy wykazał komuś, że zamienia się w cyborga, to delikwent otrzymywał "urządzenie bezpieczeństwa", niezbędne do poruszania się po festiwalu. Dlaczego? Festiwalowe systemy bezpieczeństwa natychmiast strzelały, wykrywszy cyborga bez odpowiedniej ochrony...

Jednak trudno było ustrzec się przed taką opinią, skoro co krok zwiedzających kusiło morze komputerów podłączonych do Internetu, na których można było oglądać różne dzieła np. "DJ", puszczający muzykę na przyjęciach - żeby było zabawniej - w różnych miastach jednocześnie.

Projekt ten nie zdobył uznania wśród festiwalowego jury, które w kategorii ".net" przyznało główną nagrodę - "Golden Nica" - projektowi Sensorium (patrz:http://www.sensorium.org). Przedstawia on na mapie świata (tzw. Mapa Mundi) w czasie rzeczywistym połączenia internetowe, jakie zachodziły podczas festiwalu. Najwięcej było ich ze Stanami Zjednoczonymi. Sensorium to również wizualizacja trzęsień ziemi, które miały wtedy miejsce.


TOP 200