Redmond kontra Linux

Przedstawiciele Microsoftu w ostatnim czasie nader chętnie wykorzystują nadarzające się okazje do komentowania "zjawiska" jakim jest Linux. Dyrektor koncernu, Steve Ballmer, podczas ubiegłotygodniowego wystąpienia na konferencji stowarzyszenia Massachusetts Software Council stwierdził, że dostawcy Linuksa nie oferują klientom dostatecznego wsparcia.

"Nie twierdzę, że wybór Linuksa stanowi jakieś zagrożenie dla klientów, nie twierdzę, że jest to niepewna platforma" - mówił Ballmer. "Sądzę po prostu, że firmy powinny rozważyć i te argumenty" - dodał. Steve Ballmer nawiązał m.in. do SCO i problemu związanego z prawami do kodu Linuxa. Z kolei w przypadku Microsoft - jak stwierdził obecny szef koncernu - klienci są zawsze w pełni chronieni przed jakimikolwiek roszczeniami. Przypomniał tutaj proces patentowy wytoczony przez Eolas Technologies. Kolejnym "argumentem do rozważenia" są koszty. Steve Ballmer kolejny raz powołał się na wyniki przeprowadzonych na zlecenie Microsoftu badań Forrester Research, wskazujących na wyższe koszty utrzymania systemów IT opartych na Linuksie.

Tego typu wystąpienia są stałym elementem wojny propagandowej toczonej przez Microsoft. Zazwyczaj polega ona na deprecjonowaniu pozycji rynkowej Linuksa. Zarząd koncernu z Redmond już dawno zaczął dostrzegać w tej platformie realną konkurencję. Już w 2000 r. Ballmer wymienił Linuksa jako zagrożenie numer 3. Pierwsze dwa to Sun Microsystems i Oracle. Ponadto Microsoft w raporcie przekazanym do Securities and Exchange Commission (SEC) potwierdza otwarcie, że Linux ma szansę odebrać koncernowi część udziałów rynkowych, co może odbić się na tegorocznych przychodach firmy.

Zobacz również:


TOP 200