Radio, Muzyka, Fakty i Komutery

Najłatwiej mówić o radiu RMF używając terminologii wojskowej. Nie tylko dlatego, że sztab tej ogólnopolskiej rozgłośni mieści się w wybudowanych na początku wieku austriackich fortach, wejścia na poszczególne piętra bronią czytniki kart magnetycznych, a dziennikarze posługują się specjalnym radiowym żargonem. Powodem jest wielka mapa świata na jednej ze ścian pokoju prasowego - obraz stopniowego podbijania rynku przez radiowców z RMF.

Najłatwiej mówić o radiu RMF używając terminologii wojskowej. Nie tylko dlatego, że sztab tej ogólnopolskiej rozgłośni mieści się w wybudowanych na początku wieku austriackich fortach, wejścia na poszczególne piętra bronią czytniki kart magnetycznych, a dziennikarze posługują się specjalnym radiowym żargonem. Powodem jest wielka mapa świata na jednej ze ścian pokoju prasowego - obraz stopniowego podbijania rynku przez radiowców z RMF.

"Reklama jest najważniejsza" - zapewnia informatyk radia Krzysztof Obrzud. "Może się ziemia trząść, a i tak blok reklamowy będzie wyemitowany z dokładnością co do sekundy". Bowiem działający w RMF system komputerowy pozwala na automatyczne wysyłanie w eter proszków do prania, makaronów, lodówek i dodatków do czasopism. Zadaniem realizatora jest jedynie zapobieżenie sytuacji, w której zdanie prezentera będzie ucięte przez zapowiedź najnowszej wersji popularnego samochodu, czyli oględnie mówiąc - kontrolowanie czasu.

Granie dźwięku

Bowiem czas w RMF-ie jest najważniejszy. "W tygodnikach jednostką przeliczeniową jest dzień, w dziennikach godzina, a u nas sekunda" - mówi, zdaniem kolegów "osoba od wszystkiego w radiu", Beata Rymkiewicz. Zleceniodawca reklamy rezerwuje sobie konkretny czas emisji, płaci a resztą zajmują się specjaliści z RMF-i. Nagrane i przyporządkowane do konkretnego dnia i godziny reklamy są archiwizowane na jednym z zamkniętych pod kluczem serwerów. Obsługujący emisję program wysyła materiał dźwiękowy do realizatora, który może jedynie biernie przyglądać się, jak reklama jest "odgrywana" w eterze.

Na co dzień jednak realizatorzy nie korzystają z funkcji automatycznego emitowania reklam. "Diabeł nie śpi" - komentują swoją ostrożność.

Na mocy koncesji Krajowej Rady ds. Radiofonii i Telewizji RMF ma prawo "rozszczepiać" program, co oznacza możliwość przerwania audycji w dowolnym momencie i miejscu Polski oraz nadania lokalnego bloku reklam lub wiadomości. W praktyce wykorzystywane jest to przy nadawaniu właśnie przeznaczonych dla lokalnego odbiorcy reklam i np., jak mówią w krakowskiej rozgłośni "informacji trafikowych", czyli drogowych. "Rozszczepianie" wielokrotnie krytykowane za instrument praktyki monopolistycznej m.in. przez przedstawicieli radia "Wawa" ze stolicy i "Alex" z Zakopanego jest domeną RMF-u. Radio "Zet" nigdy nie starało się o tego typu zezwolenie.

Rozkazy z fortecy

"Niewiele osób wie, że siadając przy dowolnym komputerze w Krakowie jestem w stanie w dowolnej chwili przerwać nadawanie audycji w Warszawie i puścić własny materiał" - mówi Krzysztof Obrzud, wyjaśniając istotę działania połączenia ze stolicą. Bowiem oba ośrodki są spięte 64 kb łączem i traktują się nawzajem jako "kawałek" sieci.

Praktycznie jedna osoba jest odpowiedzialna na Kopcu Kościuszki za sprawne funkcjonowanie 4 sieci logicznych opartych na 4 serwerach i 70 komputerach. "Wczoraj cały dzień pracy, w nocy instalacja serwera, dzisiaj jestem znowu na nogach" - mówi informatyk RMF Krzysztof Obrzud.

"Zaczęliśmy od prostej sieci novellowskiej, chcąc zapewnić w redakcji możliwość pisania tekstu na jednym komputerze, a poprawiania na drugim" - mówi Krzysztof Obrzud. Instalacja wykonana częściowo przez krakowską firmę Doctor Q, a częściowo własnymi siłami oparta była na systemie Novell NetWare, gdzie każdy dziennikarz miał do dyspozycji prosty edytor tekstowy. Po roku, studia RMF przeniesiono na wyższe piętra; zaistniała też konieczność rozbudowy systemu. "Do sieci podpięliśmy agencje; obecnie komputer unixowy odbiera AFP, Reutera i PAP - tłumaczy Obrzud. Wszystkie depesze wrzucane są po kolei, właściwie bez żadnego klucza, na terminal osoby, odpowiedzialnej za serwis". W żargonie RMF serwer ten wraz z oprogramowaniem nazywany jest "programem newsroomowym".

W redakcji rzownolegle działa drugi serwer odpowiedzialny za "rozpisywanie" reklamy. Pod tym hasłem kryje się ustalanie grafiku emitowanych reklam na dany dzień. Na trzecim serwerze archiwizowane są "dźwięki" nagrywane przez telefon i relacje korespondentów. "Nie musimy - twierdzi Obrzud - martwić się o szybkość transmisji, gdyż sieć jest na tyle sprawna, że z niej możemy "grać" materiał nie przenosząc wszystkiego na dysk lokalny". Czwarty serwer odpowiedzialny jest bezpośrednio za to, by dana reklama znalazła się w eterze, czyli za tzw. "granie reklamy".

"Oprócz Warszawy, z którą jesteśmy spięci łączem 64 kb i która jest "kawałkiem" naszej sieci, wszystkie ośrodki są autonomiczne" - mówi Krzysztof Obrzud. Dzięki temu, zlokalizowani w stolicy klienci rozgłośni mogą odsłuchać w warszawskim biurze przygotowane przez studio reklamy. Tą drogą idzie również część wiadomości i materiałów przeznaczonych do transisji w stolicy. "Głównym jednak powodem korzystania przez nas z tego łącza - twierdzi informatyk RMF - nie są zwykłe "newsy", które moglibyśmy posyłać modemem, ale reklamy, których rozpisywanie, odsłuchiwanie, a także rezerwacja czasu antenowego wymaga szybkiego kontaktu z Warszawą".


TOP 200