Pycha ignorancji

Nie mam żadnych wątpliwości, że procesory będą znacznie szybsze, a kapitał bez porównania produktywniejszy niż dzisiaj, tak jak nie mam żadnych wątpliwości, że człowiek dla człowieka pozostanie równie tajemniczy jak dziesięć, sto albo tysiąc lat temu.

Nie mam żadnych wątpliwości, że procesory będą znacznie szybsze, a kapitał bez porównania produktywniejszy niż dzisiaj, tak jak nie mam żadnych wątpliwości, że człowiek dla człowieka pozostanie równie tajemniczy jak dziesięć, sto albo tysiąc lat temu.

Czasem odnoszę wrażenie, że determinacja, z jaką pracujemy nad nowymi wynalazkami, które mają ułatwić nam życie, rozwiązać skomplikowane problemy zawodowe lub życiowe, tchnąć nową energię w nasze działania, tak naprawdę jest wyrazem bezradności wobec prozaicznych trudności, jakie człowiek na co dzień ma sam ze sobą albo z drugim człowiekiem. Osiągnięcia techniczne lub odkrycia naukowe ogłaszane są triumfalnie.

Czytamy o nich, rozmawiamy, po czym idziemy do pracy i okazuje się, właśnie zainstalowane kosztowne i supernowoczesne rozwiązanie informatyczne w niczym nie zmieniło bałaganu w hali fabrycznej, w której nikt niczego nie odkłada na miejsce, a w konsekwencji niczego nie może znaleźć. Zaczynamy zebranie zarządu, a nawet zdalnie łączymy się z naszym pracownikiem w Nowym Jorku i dowiadujemy się, że mimo profesjonalnie wykonanych badań rynkowych, nasz produkt - nienagannie wykreowany zgodnie z podpowiedziami badających - miernie się sprzedaje, gdyż "polskość" nie kojarzy się tam ani z solidnością, ani z polotem. Rozmawiamy z szefem kadr, a ten mówi, że nowy, perfekcyjnie przygotowany system wynagrodzeń nie zostanie wprowadzony w życie, weto zgłosił bowiem kierownik marketingu. Dlaczego zgłosił? Nie podoba mu się? Nie, nowy system mu się podoba, ale nie zaakceptuje go, ponieważ nie został zaproszony do zespołu, który wraz z zewnętrznymi konsultantami tworzył go. Jest urażony i będzie to demonstrował przez krytykę.

W wymienionych poczynaniach zastosowano mądre koncepcje teoretyczne, nowoczesne rozwiązania techniczne, profesjonalne narzędzia badawcze w jasno i trafnie określonym celu, jednak przedsięwzięcia nie powiodły się. Przeoczono istnienie utajonych urazów, eksplodujących emocji, niewyrażalnych uczuć, chwiejnych nastrojów, porywów chwili, spraw honoru, wielkich ideałów, rozpaczliwych słabości. W przedsiębiorstwach nie przewidziano miejsca ich wyrażania. Menedżerowie i szeregowi pracownicy dowiadują się o nich dopiero wtedy, gdy coś się w firmie nie udaje, bez wyraźnego racjonalnego powodu. Wtedy okazuje się na ogół , że to nie maszyna zawiodła, organizacja czy kalkulacja, lecz nie dogadał się człowiek z człowiekiem. Każdy milcząco zakłada, że ten drugi to taki "ja" z niewielkimi zmianami. Nic podobnego, żaden zmodyfikowany "ja", tylko wielki nieznany ląd. Nie poznany go. Nawet naukowcy wolą grzebać w czeluściach Ziemi lub podglądać księżyce Jowisza, niż zgłębiać duszę ludzką. Ale możemy zrobić inną rzecz: uczynić siebie bardziej czytelnymi dla innych ludzi. Ujawnić złoża bogactw naturalnych, przełęcze i oceany, ustawić drogowskazy i znaki ostrzegawcze. Skarby zatopione w głębinach i porywy serca zachować dla wybranych.


TOP 200