Przeglądarka nie dla każdego

Po czterech latach zakończono prace nad przeglądarką open source Mozilla 1.0.

Po czterech latach zakończono prace nad przeglądarką open source Mozilla 1.0.

Karty zostały dawno rozdane, wojna o rynek przeglądarek nie wzbudza już takich emocji. Kiedy stało się jasne, że nie można wygrać z Microsoftem, który rozdaje Internet Explorer za darmo wraz z Windows, Netscape przekazał kod swojej społeczności open source w nadziei, że wieloletni dorobek podupadającej firmy nie zostanie zaprzepaszczony. Tak w 1998 r. narodził się projekt Mozilla.org.

Czym jest Mozilla?

Mozilla miała bazować na udostępnionym kodzie Communicatora 4, ostatniej liczącej się przeglądarki Netscape. Jednak po rozpoczęciu projektu okazało się, że bardziej opłaca się zacząć wszystko od początku, tworząc nową aplikację. Potem jeszcze wiele razy okazywało się, że niektóre nowo powstałe elementy muszą zostać przemodelowane lub zmienione, dlatego projekt trwał znacznie dłużej niż zakładano.

Opublikowana na początku czerwca br. Mozzilla 1.0 to zestaw oprogramowania, udostępniany na specjalnej licencji Mozilla Public License, nie w pełni tożsamej z licencjami GPL. W jego skład wchodzą: przeglądarka, program do obsługi poczty i grup dyskusyjnych oraz klient IRC. Programy działają na wielu platformach: Windows, Mac OS, Linux, BSD/OS, FreeBSD, Caldera OpenUnix i UnixWare, OpenVMS, OS/2, Solaris, Tru64 Unix, HP-UX. Co godne podkreślenia, na wszystkich platformach Mozilla oferuje te same funkcje.

Jądrem Mozilli jest motor Gecko, który renderuje strony HTML i wyświetla interfejs użytkownika. Gecko zawiera mechanizm XUL (eXtensible User-interface Language), który dzięki połączeniu XML, HTLM, CSS i ECMAScript pozwala na definiowanie interfejsu. Aby zachować przenośność, w Mozillę wbudowano model komponentowy XPCOM (Cross-Platform Component Object Model), który bardzo przypomina rozwiązania stosowane w technologii COM Microsoftu.

Pierwsze wrażenia

Mozilla 1.0 wczytuje się nieznacznie wolniej niż Internet Explorer. Również w jakości generowania stron HTML nie widać większych różnic w porównaniu z przeglądarką Microsoftu.

Do interfejsu wprowadzono sporo innowacji. Można przede wszystkim zmieniać wygląd aplikacji. Baza gotowych wzorców jest dosyć duża, ale i stworzenie własnego interfejsu nie jest skomplikowane. Oprócz przeglądania witryn w oddzielnych oknach, istnieje możliwość wyświetlania ich w jednej aplikacji (trochę przypomina to styl MDI, podobnie jak w przeglądarce Opera). Wygodnym rozwiązaniem są okna SideBars, w których są przechowywane podręczne informacje, np. o pogodzie, sprawach do załatwienia, baza adresowa. Odpowiednio skonfigurowana Mozilla 1.0 blokuje okna reklamowe. Zamiast automatycznego podpowiadania zawartości pól tekstowych, jak w Internet Explorerze, w Mozilli można jawnie zapisać formularz, a potem w całości go wypełnić.

Do przeglądarki jest dostępnych wiele wtyczek (plug-ins). Większość napisano na potrzeby wcześniejszych wersji Mozilli, ale wkrótce powinny pojawić się przystosowane do wersji 1.0.

Nowa wojna?

W trakcie prac nad Mozillą Microsoft zdążył zagarnąć praktycznie cały rynek przeglądarek internetowych. Zresztą osobom kierującym rozwojem Mozilli nie zależało na tym, by użytkownicy jak najszybciej pozbyli się Internet Explorera.

Mozilla jest bowiem bardziej narzędziem programistycznym niż przeglądarką. Najważniejszym efektem prac Mozilla.org nie jest klient internetowy, lecz wspomniany motor Gecko przeznaczony do osadzania w różnych aplikacjach.