Przegląd prasy zagranicznej

Jeszcze nie u nas

Jeszcze nie u nas

Boom telekomunikacyjny w Stanach Zjednoczonych i innych krajach wysoko rozwiniętych dotyczy przede wszystkim przesyłania danych. Tempo wzrostu wynosi 200-600% rocznie, w porównaniu z 10% dla tradycyjnej telefonii. Coraz częściej mówi się o cyfrowym przesyłaniu wszystkich sygnałów telefonicznych. Dla tego rodzaju transmisji potrzebne jest odpowiednie zaplecze sprzętowe.

W artykule Lucent has a brand-new battle Andrew Kupfer pisze o liderze na rynku sprzętu do obsługi "tradycyjnej" telekomunikacji, dawnym skrzydle koncernu AT&T. Mowa o Lucent Technologies. Lider zaczyna czuć na plecach oddech konkurencji, która - choć wciąż nie tak silna - ale ma mocną pozycję wyjściową. Chodzi o Cisco Systems, firmę specjalizującą się w sprzęcie dla sieci. Wartość jej sprzedaży wzrosła w ub.r. o 57%. O takiej dynamice Lucent może tylko pomarzyć.

Obie firmy przywiązują duże znaczenie do różnych czynników. Dla Lucent Technologies są nimi stabilność i bezpieczeństwo transmisji. Firma ta, w czasie stuletniej współpracy z operatorami telekomunikacyjnymi, osiągnęła dobrą reputację. Cisco natomiast stawia na szybką ewolucję rozwiązań dla łączności. Dzięki innowacyjnym zdolnościom spółka zdobyła duży udział w rynku korporacyjnych sieci do przesyłania danych. Z tej pozycji przygotowuje ofensywę w kierunku firm telefonicznych. Jako swoją zaletę Cisco wymienia dobre kontakty z wpływowymi szefami zespołów i działów informatycznych w przedsiębiorstwach, których może nakłaniać do korzystania z usług konkretnego operatora w przesyłaniu danych.

Ani Lucent, ani Cisco nie mają na razie produktu wystarczająco silnego, by zdecydowanie wygrać na rynku. Jednak już w niedalekiej przyszłości operatorzy telefoniczni będą ogromnym rynkiem dla producentów obsługujących transmisję danych. Segment klasycznie rozumianych central i łączy telefonicznych będzie się kurczył, a w sektorze producentów urządzeń dla rozległych sieci korporacyjnych panuje coraz większy tłok. Lucent i Cisco są wręcz skazane na ostrą walkę. To wszystko dzieje się w USA, gdzie okazji do wzrostu firmy, nawet w branży telekomunikacyjnej, trzeba szukać coraz staranniej.

<hr size=1 noshade>Fortune, 25 maja 1998 r.