Prywatyzacja na linii

Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów zaakceptował zaproponowane przez Ministerstwo Łączności kierunki dotyczące prywatyzacji Telekomunikacji Polskiej S.A. Ma się ona odbyć w 3 etapach, z których pierwszy rozpocznie się przed końcem 1998 r. Z kilku proponowanych metod prywatyzacji wybrano opcję polegającą na sprzedaży w pierwszym etapie akcji spółki w ofercie publicznej krajowej i międzynarodowej, nie wykluczając w następnych etapach sprzedaży akcji inwestorowi zagranicznemu.

Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów zaakceptował zaproponowane przez Ministerstwo Łączności kierunki dotyczące prywatyzacji Telekomunikacji Polskiej S.A. Ma się ona odbyć w 3 etapach, z których pierwszy rozpocznie się przed końcem 1998 r. Z kilku proponowanych metod prywatyzacji wybrano opcję polegającą na sprzedaży w pierwszym etapie akcji spółki w ofercie publicznej krajowej i międzynarodowej, nie wykluczając w następnych etapach sprzedaży akcji inwestorowi zagranicznemu.

Restrukturyzacja i demonopolizacja polskiego rynku telekomunikacyjnego stała się możliwa dzięki uchwaleniu w 1989 r. przez Sejm nowej ustawy o łączności, która weszła w życie w 1991 r. Pozwoliła ona na rozdzielenie poczty i telekomunikacji, przekształcenie państwowego operatora telekomunikacyjnego w jednoosobową spółkę Skarbu Państwa Telekomunikacja Polska S.A., ograniczenie monopolu przez dopuszczenie niezależnych podmiotów gospodarczych jako publicznych operatorów oraz zagwarantowanie praw wolnego rynku w dziedzinie usług abonenckich i stworzenie ograniczonej konkurencji w zakresie dostaw sprzętu do sieci publicznej.

Ustawa zapoczątkowała zmiany w sektorze telekomunikacyjnym i znacznie przyspieszyła jego rozwój. Wykorzystując kredyty Banku Światowego, rozpoczęto wdrażanie nowych technologii do połączeń w sieci międzynarodowej, międzymiastowej, a następnie regionalnej, co wpłynęło na niemal dwukrotny wzrost liczby abonentów (z 3,3 mln w 1991 r. do 6,5 mln w 1996 r.). Branża stała się natomiast źródłem wysokich dochodów budżetu państwa (co najmniej 3 mld zł w latach 1991—95), stając się jednym ze strategicznych sektorów gospodarki polskiej. Mimo iż udział nakładów inwestycyjnych na rozwój telekomunikacji w całości nakładów inwestycyjnych państwa (4,4% w 1995 r.) zaczął znacznie przewyższać średnią europejską (3,3%), to bezwzględna wielkość wydatków wciąż odstawała od standardów Europy Zachodniej.

Trzy wizje

Hasło prywatyzacji TP S.A. pojawiło się na posiedzeniu Rady Ministrów pod koniec 1995 r. W styczniu 1996 r. Rada Ministrów zobowiązała ministra łączności do przygotowania i przedstawienia problematyki związanej z prywatyzacją spółki, a 28 maja 1996 r. — do opracowania w ciągu pól roku koncepcji prywatyzacji TP S.A. W związku z tym Ministerstwo Łączności zleciło opracowanie trzech niezależnych studiów dotyczących kierunków prywatyzacji.

Dwa z nich zostały przeprowadzone przez firmy: angielską Schroders i amerykańską CS First Boston, trzecie – przez grupę niezależnych ekspertów powołanych przez TP S.A., a pracujących pod kierownictwem profesora Andrzeja Hermana, dziekana kolegium nauk o przedsiębiorstwie warszawskiej Szkoły Głównej Handlowej.

Opracowanie przygotowane przez firmę Schroders było finansowane przez British Know How Fund i opierało się na analizie prywatyzacji w sektorze telekomunikacyjnym w Europie. Koszty prac firmy CS First Boston dotyczących problemu prywatyzacji TP S.A. na tle doświadczeń prywatyzacyjnych na świecie pokrył amerykański fundusz pomocowy US TDA (United States Trade and Development Agency). Opracowanie wykonane przez grupę ekspertów powołanych i finansowanych przez TP S.A. przedstawiało punkt widzenia spółki na temat prywatyzacji.

“Zaproponowane koncepcje różniły się między sobą nieznacznie” – twierdzi Andrzej Księżny, podsekretarz stanu w Ministerstwie Łączności, odpowiedzialny za prywatyzację TP S.A. “Przedstawiciele firmy Schroders zaproponowali sprzedaż pakietu akcji spółki wszystkim zainteresowanym – na giełdzie krajowej, giełdach zagranicznych i partnerom strategicznym – już w pierwszym etapie prywatyzacji. CS First Boston sugerował to samo, z wyjątkiem wprowadzenia partnerów strategicznych nie w pierwszym, a dopiero w drugim etapie prywatyzacji po obserwacji reakcji rynku finansowego. Eksperci powołani przez TP S.A. wykluczali sprzedaż akcji partnerom strategicznym, proponując w zamian zamkniętą ofertę dla ograniczonego kręgu inwestorów. Ministerstw Łączności wybrało drugą z proponowanych koncepcji, uważając ją za rokującą największe nadzieje i pod koniec grudnia 1996r. przedstawiło ją KERM do zaopiniowania”.

Trafić w czasie

Sprzedaż pakietu inwestorowi strategicznemu mogłaby w stosunkowo krótkim czasie przynieść widoczne efekty w postaci dostępu do zachodniej technologii, know-how, a także w zakresie metod zarządzania spółką. Analiza takiego rozwiązania na przykładzie Czech i Węgier wskazuje jednak na wiele jego niedoskonałości, jak np. chęć utrzymania przez inwestorów strategicznych monopolistycznej pozycji na rynku. W przypadku prywatyzacji TP S.A. musi być także wzięte pod uwagę ryzyko utraty rządowej kontroli nad jednym ze strategicznych sektorów gospodarki, który może się wtedy znaleźć pod zarządem zagranicznego podmiotu.

Z doświadczeń krajów Europy Zachodniej wiadomo, że podejmowanie decyzji o prywatyzacji narodowych operatorów może stać się źródłem poważnych kontrowersji. O ile prywatyzację British Telecom udało się przeprowadzić stosunkowo latwo, to już w Niemczech powstał problem gwarancji przyszłego zatrudnienia dla 100 tys. tzw. pracowników mianowanych. Dwie próby prywatyzacji France Telecom udaremniły związki zawodowe, a to że ostatecznie do prywatyzacji doszło, było możliwe tylko dzięki decyzji o utrzymaniu uprawnień wynikających ze statusu urzędników państwowych dla 140 tys. pracowników firmy.

Publiczna oferta akcji na polskiej giełdzie nie umożliwia pozyskania zbyt wielu środków z uwagi na ograniczoną chłonność polskiego rynku kapitałowego. Oferta publiczna w wysokości nawet 20% kapitału akcyjnego spowodowałaby dodatkowy bardzo duży odpływ środków z warszawskiej giełdy. Tylko w pierwszej połowie 1997r. są planowane oferty o wartości co najmniej 1,3 mld zł (m.in. KGHM, Intrcell, PBK), a wkrótce w publicznej ofercie akcje kolejnych wielkich przedsiębiorstw – LOT, PZU czy Impexmetal. Niezwykle istotne z tego punktu widzenia jest więc to, by termin oferty publicznej nie zbiegł się w czasie z innymi ofertami. Określenie go na 1998r. jest o tyle ryzykowne, że planowana na 1997r. prywatyzacja KGHM czy Banku Handlowego może się opóźnić. Z tych samych powodów złożenie oferty publicznej na giełdach zachodnich nie powinno odbyć się w tym samym czasie co kolejna transza prywatyzowanych operatorów zachodnich (np. Deutsche Telekom, France Telecom). Ponieważ Ministerstwo Łączności zakłada, że akcje TP S.A. muszą pojawić się na wszystkich giełdach jednocześnie, widać, że wybór terminu będzie trudny.

Decyzje ministrów

W marcu br. Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów zaakceptował propozycje Ministerstwa Łączności i swoją opinię przesłał Radzie Ministrów, w której gestii leży podjęcie decyzji o rozpoczęciu prywatyzacji TP S.A. Ma ona nastąpić w trzech etapach, z których pierwszy powinien rozpocząć się do końca 1998 r. i ma polegać na sprzedaży akcji w ofercie publicznej krajowej i międzynarodowej, nie wykluczając sprzedaży akcji inwestorowi strategicznemu w kolejnych etapach.

Program prywatyzacji spółki ma by opracowany przez ministra skarbu we wespół z ministrem łączności do końca czerwca br. Będzie zawierał szczegółowe propozycje działań prywatyzacyjnych pierwszym etapie (wielkość oferty publicznej — nieoficjalnie mówi się o 10% akcji założycielskich, jej strukturę i sposób udostępnienia — np. za pomocą subskrypcji dla abonentów telefonicznych, co pozwoliłoby rozszerzyć społeczne skutki oferty publicznej jako metody prywatyzacyjnej — a także harmonogram działań), koszty prywatyzacji w tym etapie i szacunkowy programu. Określone zostaną znaczenie przychodów z ujęciu strukturalnym przeznaczona na realizację społecznych, jak np. fundusze wielkość ewentualnej dodatkowej emisji (nieoficjalnie mówi się o zwiększenia kapitału spółki) oraz szacunek skutków na krajowym rynku kapitałowym sprzedaży akcji połączonej z dodatkową emisją.

KERM zalecił także włączenie do opracowania programu Ministerstwo Finansów (w sprawach kalendarza działań prywatyzacyjnych oraz struktury podziału przychodów z prywatyzacji), Komisję Papierów Wartościowych Wartościowych (w sprawie analizy skutków prywatyzacji rynku kapitałowym) oraz Komitet Integracji Europejskiej (w sprawie dostosowania poszczególnych regulacji do wytycznych i zasad obowiązujących w Unii Europejskiej). Za przebieg prywatyzacji ma być odpowiedzialny specjalny zespół, składający się z przedstawicieli poszczególnych resortów.

Niezależnie od tego KERM postanowił zaakceptować ogólną zasadę stopniowej liberalizacji usług telekomunikacyjnych i rozpoczęcia prac prywatyzacyjnych niezależnie od aktualnego stanu jej zaawansowania. Komitet zlecił jednak ministrowi łączności udostępnienie od 1 stycznia 1999 r. obszaru między-strefowych usług telekomunikacyjnych dla innych operatorów, a także przedstawienie informacji Radzie Ministrów do końca czerwca 1997 r. o stanie udostępnienia sieci publicznej operatorom lokalnym spoza TP S.A. oraz dotyczących reorganizacji w TP S.A. Poza tym zalecił przyspieszyć prace nowelizacyjne ustawy o łączności (ma wejść w życie w 1998 r.) nie uzależniając jednak tempa prac nad programem prywatyzacji i terminów jego wdrażania od stanu zaawansowania tej regulacji.

Z innych czynności wspomagających przyszły proces prywatyzacji TP S.A. należy wymienić powierzenie w drugiej połowie 1996 r. międzynarodowej firmie audytorskiej Coopers&Lybrand przygotowania sprawozdań finansowych TP S.A. zgodnie z międzynarodowymi standardami rachunkowości. Natomiast w związku z przejmowaniem przez ministra skarbu funkcji właścicielskich wobec TP S.A. (co ma się stać do końca czerwca 1997 r.), zawarto między TP S.A. a Ministerstwem Łączności, jako regulatorem rynku, umowę operacyjną do czasu wejścia w życie nowego prawa telekomunikacyjnego.

Ile dla pracowników

Jak dowodzi przykład France Telecom, ważnym problemem dla rządu jest akceptacja prywatyzacji TP S.A. przez załogę i związek zawodowy spółki. Jeśli się tego poparcia nie uzyska, to proces prywatyzacji, podobnie jak we Francji, może przebiegać z zaburzeniami, zmniejszając potencjalne zyski. Pracownikom TP S.A. miano nieodpłatne przekazać 15% akcji prywatyzowanego przedsiębiorstwa, bez możliwości ich sprzedania w ciągu 2 lat. Jednak zgodnie z nową ustawą o komercjalizacji i prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych w przypadku TP S.A. spełnienie tego postulatu nie będzie w pełni możliwe, gdyż wartość tych akcji jest zbyt wysoka. Z artykułu 36 p. 2 i 3 tej ustawy wynika, że łączna wartość nominalna akcji przeznaczonych do nieodpłatnego nabycia przez uprawnionych pracowników nie może przekroczyć iloczynu liczby uprawnionych pracowników oraz kwoty 24 średnich wynagrodzeń miesięcznych w sektorze przedsiębiorstw bez wypłat z zysku, obliczonych w okresie sześciu miesięcy poprzedzających miesiąc, w którym następuje nabycie tych akcji przez pracowników”. Tymczasem 15% akcji TP S.A. ogólnie wycenianej na 10 – 20 mld USD to od 1,5 do 3,0 mld USD. Przy 75 tys. Pracowników TP S.A. wartość akcji na jednego pracownika wynosiłaby 40 tys. USD (60—120 tys zł). Wielkość ta podzielona przez 24 (liczba miesięcy) wynosi od 2,5 do 5,0 tys. zł. Ponieważ nawet dolny próg tej wartości znacznie przekracza średnią wynagrodzeń miesięcznych w przemyśle, oznacza to, że faktycznie pracownicy TP S.A. dostaną tylko część obiecanych im akcji, a budżet będzie mógł zaoszczędzić ok. 1 mld USD.

Prywatyzacja a sprawa polska

Celem telekomunikacji jest zapewnienie indywidualnym i instytucjonalnym użytkownikom powszechnego dostępu do wszelkich usług telekomunikacyjnych. Polska z 17 abonentami telefonicznymi na 100 mieszkańców pozostaje w tym względzie daleko, nie tylko za najbardziej rozwiniętymi krajami UE (w Niemczech czy w Wielkiej Brytanii - powyżej 40), ale także za Bułgarią, Czechami i Węgrami (powyżej 20). Wprawdzie Ministerstwo Łączności szacuje, że do 2000 r. liczba ta wyniesie 30, ale i tak będzie to znacznie mniej od średniej europejskiej (37). Także pod względem liczby aparatów telefonicznych na 1000 mieszkańców (163) pozostajemy znacznie w tyle za Europą i to nie tylko Zachodnią (600), ale także za Bułgarią i Czechami (po 300) oraz Litwą, Łotwą, Słowacją i Węgrami (po 200). Rozziew ten pogłębia jeszcze fakt, że na założenie aparatu czeka się w Polsce prawie 3 lata, a w Europie Zachodniej - kilka dni.

Innym miarodajnym wyznacznikiem poziomu infrastruktury o telekomunikacyjnej jest udział central cyfrowych w ogólnej ich liczbie. Dla Polski wynosi on zaledwie 33% (średnia europejska - 60%), co oznacza zarówno większą liczbę błędnych połączeń, jak i gorszą jakość transmisji. Natomiast wydajność pracy operatora można mierzyć liczbą linii obsługiwanych przez statystycznego pracownika. Relatywnie niska wydajność pracy w TP S.A. (77 linii) w stosunku do średniej europejskiej (177) przekłada się na niski poziom przychodów przypadających na jedną linię, a jest m.in. konsekwencją niekorzystnej dla operatora struktury użytkowników. Niewielki jest udział linii wykorzystywanych przez przedsiębiorstwa (tylko 20%, wobec średniej europejskiej wynoszącej 27%). Aż 200 tys. Firm oczekuje na założenie telefonu.

Brak możliwości podłączenia linii telefonicznej ogranicza możliwość sprawnego funkcjonowania firm i ma ogromny wpływ a aktywność gospodarczą województw i regionów. Te, które charakteryzują się najniższym stopniem rozwoju infrastruktury telekomunikacyjnej (głównie we wschodniej Polsce, np. Przemyskie – 82,2 aparatów na 1000 mieszkańców, Siedleckie - 83,5, Ostrołęckie – 94,4 itd.), odznaczają się także niższym poziomem rozwoju gospodarczego, niewielkim udziałem przychodów pochodzących od prywatnych podmiotów gospodarczych i wysokim bezrobociem, co jest naturalnym efektem braku możliwości rozwoju gospodarczego sektora prywatnego. Najniższe bezrobocie występuje w regionach o najwyższym stopniu rozwoju infrastruktury telekomunikacyjnej (np. Warszawskie - 313 aparatów na 1000 mieszkańców, Katowickie - 202), co oznacza, że wyrównywaniu poziomu poszczególnych regionów kraju muszą towarzyszyć inwestycje w tym właśnie obszarze.

Ministerstwo Łączności oszacowało potrzeby na 10 mld USD do końca 2000 r., z czego aktualne możliwości inwestycyjne TP S.A. oceniane są na co najwyżej 6 mld USD. I właśnie ta luka w wysokości 4 mld USD jest jednym z powodów prywatyzacji narodowego operatora.

Burza prywatyzacyjna

Prywatyzacja operatora telekomunikacyjnego to obecnie jeden z najważniejszych problemów gospodarczych Polski, ale także wielu innych krajów europejskich — zarówno postkomunistycznych, jak i Europy Zachodniej. Prywatyzacja tradycyjnie dotąd publicznych operatorów, zapoczątkowana kilkanaście lat temu w Wielkiej Brytanii (British Telecom), obejmuje sektor usług, w którym działają najsilniejsze organizmy gospodarcze kontynentu (patrz ramka). Prywatyzacja zasila je dziesiątkami miliardów dolarów w postaci kapitałów wielkich korporacji, kredytów bankowych czy oszczędności osób prywatnych. Na efektywność inwestowania zasadniczy wpływ będzie miała postępująca liberalizacja rynku usług telekomunikacyjnych i zachodząca równolegle likwidacja monopoli.

Telekomunikacja Polska S.A. JEST piątą co wielkości firmą w Polsce pod względem przychodów, a pierwszą pod względem zysku brutto, przeznaczającą znaczną jego część na inwestycje (w 1995 r. 1,0 mld zł). Tak dobre wyniki finansowe TP S.A. były powodem pojawienia się tendencji, by z szybkością prywatyzacji nie przesadzać, skoro wartość firmy rośnie z każdym kolejnym rokiem o kolejny miliard dolarów. Potencjalni inwestorzy strategiczni z tych samych powodów chcieliby wejść do akcji jak najszybciej. Taka liberalna tendencja - prywatyzować natychmiast i za każdą cenę - chyba jednak TP S.A. nie grozi. Całkowicie wolny rynek w zakresie usług telekomunikacyjnych ma się pojawić w Europie dopiero w 2003r. i monopolistyczna ustawowo pozycja TP S.A. (97% polskiego rynku), podobnie jak i ogromnej większości krajowych operatorów w Europie, a także – regionalnie – w USA, przyczynia się do atrakcyjności tych firm zarówno dla inwestorów strategicznych, jak i giełdy. Wyścig z czasem trwa, ale nie za wszelką cenę: do tej pory działający operatorzy chcą się jak najbardziej wzmocnić kapitałowo, by w przyszłości powstrzymać konkurencję już nie za pomocą prawa, lecz pieniądza.

Z punktu widzenia klientów prywatyzacja spółki ma drugorzędne znaczenie. Oczywiście jest szansa na usprawnienie procedur wewnętrznych firmy czy wprowadzanie nowych technologicznie usług, jednak zarówno dla konsumentów, jak i inwestorów najważniejsze jest, kiedy swobodny dostęp do rynku lokalnego, krajowego czy międzynarodowego będzie miał każdy operator chcący inwestować w Polsce.

Obecnie inni - poza TP S.A. - operatorzy po uzyskaniu koncesji trafiają na dwie podstawowe bariery. Pierwsza z nich to wysokie wymagania kapitałowe. Wielu z nich przeceniło swoje siły i nie doczekawszy się szybkich zysków, nie rozwinęło dalszej działalności. Pod koniec 1996 r. w Polsce posiadało koncesje ok. 150 operatorów, ale przeważająca większość nie była w stanie uruchomić działalności operatorskiej z powodu braku środków (koszt przyłączenia 1 abonenta szacuje się na 1 tys. USD).

Drugą przeszkodą, jak dotąd nie pokonaną, jest w dużej mierze monopolistyczna pozycja TP S.A. w zakresie usług międzynarodowych i międzystrefowych. W przypadku usług międzynarodowych Ministerstwo Łączności zapowiada utrzymanie monopolu TP S.A. co najmniej do 2003 r., tłumacząc to koniecznością spłaty przez spółkę kredytów zaciągniętych na budowę sieci międzynarodowej i względami bezpieczeństwa. Mimo iż liberalizacja przepisów regulujących obszar usług międzystrefowych jest planowana nieco wcześniej, nie zachęca to operatorów (których pod koniec 1996 r. działało zaledwie 13) do świadczenia wewnątrzstrefowych.

Polska, zgadzająca się na liberalizację połączeń międzywojewódzkich w 1999r. i międzynarodowych w 2003r., nie plasuje się w czołówce reformatorów. O wiele silniej naciskają na liberalizację Stany Zjednoczone i Unia Europejska, która deklaruje, że całkowicie otworzy swoje rynki już w 1998r. Dotąd usługami międzynarodowymi na nie zliberalizowanych rynkach zajmowali się monopoliści. Teraz mają się nimi zajmować wszystkie firmy telekomunikacyjne, mające swobodny dostęp nie tylko do własnego, ale także do międzynarodowego rynku. Natomiast powodem wstrzymywania liberalizacji w Polsce jest planowana prywatyzacja TP S.A., która tak naprawdę nie nabrała jeszcze realnego kształtu.