Projektów na kopy

Gdyby ruszyły na czas wszystkie zaplanowane projekty teleinformatyczne w sektorze publicznym, żadna z firm IT w Polsce nie narzekałaby na kryzys. I tak może się stać dzięki przygotowywanej przez MSWiA mapie drogowej tych projektów.

Gdyby ruszyły na czas wszystkie zaplanowane projekty teleinformatyczne w sektorze publicznym, żadna z firm IT w Polsce nie narzekałaby na kryzys. I tak może się stać dzięki przygotowywanej przez MSWiA mapie drogowej tych projektów.

Na mapie projektów teleinformatycznych administracji publicznej, którą na polecenie wiceministra Witolda Drożdża przygotowuje Centrum Projektów Informatycznych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji (CPI), naliczyliśmy 27 wielomilionowych przedsięwzięć.

Projekty papierowe czy realne?

Projektów na kopy

<b>Andrzej Machnacz</b>, dyrektor Centrum Projektów Informatycznych

Zapewne pełna wersja, która zostanie upubliczniona w lutym br., będzie już liczyć kilkadziesiąt pozycji, o wartości grubo przekraczającej 3,2 mld zł zaplanowanych w ramach 7. osi Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka (społeczeństwo informacyjne – budowa elektronicznej administracji) i 8 osi tego programu (społeczeństwo informacyjne – zwiększanie innowacyjności gospodarki) szacowanej na ponad 1,6 mld zł. W tej pierwszej osi znalazło się 18 dużych projektów szczebla administracji rządowej, jak np. e-cło, ePUAP2 czy pl-ID. W drugiej np. zapewnienie dostępu do Internetu na etapie „ostatniej mili”. Gdy do tego dorzucimy projekty finansowane z 16 kontraktów wojewódzkich, od tych papierowych miliardów może się zakręcić w głowie.

Aczkolwiek nie widać entuzjazmu w branży. Ta się już tyle naczekała na wielkie pieniądze z sektora publicznego, że traktuje wszystkie zapowiedzi o mega przetargach ze stoickim spokojem. Ale pod tą pozą kryje się oczekiwanie na przełom. „Namawiam beneficjentów, aby przyspieszali ogłaszanie postępowań, by w ten sposób złagodzić skutki kryzysu. Sami daliśmy przykład. Do lutego 2009 r. rozstrzygniemy przetarg na usługi doradcze przy naszych projektach” – wyjaśniał podczas konferencji prasowej wiceminister Witold Drożdż. Ma to być umowa ramowa, która obejmie kilka firm. Gdy CPI będzie potrzebowało wsparcia, spośród nich wybierze doradcę. Rzecz jasna, taka firma traci prawo do udziału w danym postępowaniu jako oferent.

Warto tutaj wyjaśnić, dlaczego CPI tworzy taką mapę projektów. W interpretacji czytelników naszego blogu redakcyjnego „Bywalec” – to przygotowanie do przejęcia przez CPI bezpośredniej kontroli nad wszystkimi projektami w administracji i likwidacji samodzielności poszczególnych działów IT w ministerstwach i urzędach centralnych. Nie potwierdza tego ani wiceminister Witold Drożdż, ani Andrzej Machnacz, dyrektor CPI. Ale obaj nie zaprzeczają, że ktoś w państwie – czyli minister właściwy ds. informatyzacji – powinien mieć wiedzę o tym, co się planuje w zakresie przedsięwzięć IT. To zresztą obowiązek wynikający z Ustawy o informatyzacji i też Planu Informatyzacji Państwa. „Nie wykluczam, że jeśli CPI upora się z głównymi projektami, to być może zasadne stanie się przekazanie doń wszystkich projektów teleinformatycznych administracji rządowej” – rozważał w ubiegłym roku Witold Drożdż.


TOP 200