Projektanta zatrudnię

Anons o treści jak w tytule nie zwróciłby naszej uwagi, gdyby nie przypomnienie procedury płacenia rachunku w punkcie serwisowym, pełniącym rolę oddziału intensywnej opieki technicznej nad naszym samochodem.

Anons o treści jak w tytule nie zwróciłby naszej uwagi, gdyby nie przypomnienie procedury płacenia rachunku w punkcie serwisowym, pełniącym rolę oddziału intensywnej opieki technicznej nad naszym samochodem.

Wystawienie faktury jest za każdym razem nową przygodą. W czasie przygotowania faktury omyłkowo wprowadzono informację, że chcemy otrzymać rachunek uproszczony, a nie fakturę VAT. Fakt że w danych była informacja że klient jest płatnikiem VAT, nie utrudnił tego w żaden sposób. W końcu to żaden problem - zmieni się flagę i system wydrukuje fakturę VAT. Twórca oprogramowania przewidział jednak inne rozwiązanie. Drukuje się "na brudno" rachunek uproszczony, usuwa wszystkie jego propozycje i wreszcie cały rachunek z systemu. Następnie ręcznie wprowadza się jeszcze raz te same dane do faktury VAT (30 pozycji).

Zdejmujemy fakturę z drukarki. Czytamy. Numer klienta: 234. Zgadza się. Nazwa klienta: B. i K. Rojek. Nie zgadza się.

Nowy błąd, który pojawił się po wymianie programu na wersję"zdenominowaną". Bracia Rojek mają też numer 234, tyle że wrejestrze klientów nie płacących podatku VAT. Może dałoby się używać różnych przedziałów numerów dla obu rejestrów? System sam generuje numery i nie pozwala na jakiekolwiek ingerencje w ten jakże ważny proces. Obciążenie systemu operacyjnego "peceta" ratuje sprawę (zalecenie dostawcy oprogramowania). Ciekawa technologia eksploatacji. Intrygujące byłoby zastosowanie jej w instalacji wielostanowiskowej.

Niedawno jedna z gazet o zasięgu ogólnopolskim (Gazeta Wyborcza z 17 lutego 1995, lokalny dodatek krakowski, str.5) wydrukowała ogłoszenie oferujące pracę w "jednej z największych w Polsce firm komputerowych". Potencjalny pracodawca - "10 co do wielkości dystrybutor sprzętu i oprogramowania" - pragnął zatrudnić projektanta systemów, programistę i testera oprogramowania (ogłoszeniodawca i twórca opisywanego wyżej pakietu obsługi stacji serwisowej, to dwie różne firmy). Wstępne wymagania stawiane przyszłemu projektantowi były niezwykle wysokie: "łatwość uczenia się, umiejętność kreatywnego myślenia, podstawowa znajomość zagadnień informatycznych". Programista pwinien był znać język C i dysponować podstawową znajomością baz danych i sieci informatycznych. Nie sprecyzowano, czy znajomość języka musi być czynna czy też wystarczy bierna. Nie wiadomo co zdecydowało o tak wysokim ustawieniu poprzeczki. Przecież wystarczyłoby, aby projektant umiał czytać (wymagania użytkownika), a programista pisać (programy). Skojarzenie ze starym dowcipem o wymaganiach edukacyjnych wobec patrolu pieszego bez służbowego psa jest zupełnie nieprzypadkowe. A biznes mógłby się spokojnie kręcić. I jakie przy tym oszczędności na funduszu płac!

Nikt z nas nie wyobraża sobie, aby dom, w którym miałby mieszkać, mógł projektować młody, dobrze zapowiadający się specjalista od kopania dołu pod fundament. Wszyscy zgodzimy się z tym, że praca ta wymaga znacznie wyższych umiejętności i większego doświadczenia. A oto jeden z tuzów polskiego rynku komputerowego ("dziesiąty co do wielkości...") proponuje nam takie właśnie rozwiązanie. Zatrudni młodego, dobrze zapowiadającego się pracownika, który gdzieś zetknął się z komputerem, mianuje go projektantem, a on zrobi swoje najlepiej jak będzie umiał.

Obawiamy się, że ostateczny efekt takiej polityki kadrowej zaowocuje tak wspaniałymi produktami, jak ten, który obserwujemy przy załatwianiu formalności po każdym przeglądzie samochodu. Przedstawione powyżej błędy oprogramowania powstały na etapie analizy problemu i wynikają z działań całkowicie sprzecznych z inżynierią oprogramowania i zdrowym rozsądkiem. Nie można jednak oczekiwać, że takie kwalifikacje będzie miał ktoś, kto dysponuje "podstawową znajomością zagadnień informatycznych".

Sama wiedza teoretyczna wyniesiona z uczelni czy też z własnych studiów nie stanowi jeszcze o właściwych kwalifikacjach. Nie każdemu pomoże sama tylko wieloletnia praktyka. Możemy spotkać się z zarzutem, że na rynku pracy brakuje dobrych fachowców, więc niech chociaż będzie młody. To prawda - fachowców brakuje. Czy jednak brak doświadczonych chirurgów mógłby uzasadniać powierzenie funkcji ordynatora ambitnemu studentowi drugiego roku farmacji? No, chyba tylko w czasie wojny.

Nie wiemy jak zakończył się nabór kadry przez poszukującą pracownika firmę. Ogłoszenie swoją treścią musiało zniechęcać fachowców: praca nie wymaga kwalifikacji. Obawiamy się, że za jakiś czas, gdzieś znowu trzeba będzie czekać 20 min na wydrukowanie faktury VAT, która okaże się rachunkiem uproszczonym, wystawionym na braci Rojek. Przypomnijmy sobie wtedy to ogłoszenie, a nie będziemy się zastanawiać dlaczego oprogramowanie bywa niekiedy tak marnej jakości. Nie kupujmy też oprogramowania w firmie, w której od projektanta wymaga się podstawowej znajomości zagadnień informatycznych.


TOP 200