Program w paczce

Dzisiejsze aplikacje są sprzedawane w postaci pakietów i wymagają spełnienia wielu warunków, by działały poprawnie. Firma Novell rozpoczęła prace nad standardem dostarczania aplikacji, który nie ma tych wad.

Nat Friedman, Chief Technology & Strategy Officer for Linux w firmie Novell, twórca Ximian Evolution (najważniejszego klienta poczty elektronicznej w modelu open source dla systemów typu UNIX), przyczynił się także do powstania SuSE Studio.

Aby dostarczona aplikacja mogła prawidłowo pracować, musi być zainstalowana w zgodnym środowisku. Lista wymagań bywa dość długa, obejmuje sprawdzenie konkretnej wersji systemu operacyjnego, obecność właściwych bibliotek systemowych, zgodnej konfiguracji sprzętowej i programowej oraz eliminacji konfliktów z innymi pakietami oprogramowania. W typowym systemie operacyjnym spełnienie niektórych warunków zgodności bywa dość trudne.

Aby ułatwić ten proces, Novell uruchomił projekt SuSE Studio. Jego zadaniem jest dopracowanie technologii dystrybucji programów w formie wirtualnych paczek, wykorzystujących dopasowaną do konkretnych potrzeb i automatycznie tworzoną minidystrybucję, opartą na systemie SuSE Linux. Chociaż obecne zadanie SuSE Studio jest czysto marketingowe, polegające na promowaniu Linuksa, dopracowane w ten sposób narzędzia są na tyle sprawne, że z powodzeniem mogą posłużyć do budowy "kiosków" sprzedaży aplikacji.

Paczka ma wiele zalet

Uruchomienie paczki aplikacji w wirtualnym środowisku VMware posiada wiele zalet w porównaniu do bezpośredniej instalacji w systemie operacyjnym. Po pierwsze, program pracuje praktycznie niezależnie od systemu operacyjnego, który go hostuje. Jeśli oprogramowanie wirtualizujące działa poprawnie, zapewnia separację między systemami. W takim przypadku nie będzie żadnych konfliktów programowych, wynikających choćby z niewłaściwej wersji bibliotek. Jeśli aplikacja występuje wyłącznie w wersji 32-bitowej, a dysponujemy 64-bitowym procesorem oraz takim systemem operacyjnym, rozwiązuje ewentualne problemy ze zgodnością.

Po drugie, aplikacja uruchomiona w wirtualnej maszynie z własnym systemem operacyjnym staje się wieloplatformowa. Niezależnie czy jest hostowana na maszynie z systemem Windows, Linux, X, czy nawet FreeBSD, będzie działała tak samo. Po trzecie, każda aplikacja zazwyczaj wymaga backupu. W tradycyjnym modelu w systemie Windows jest to zestaw plików oraz wpisów w rejestrze. Niełatwo zarchiwizować tylko właściwe pliki, aby potem móc odtworzyć aplikację w spójny sposób z kopii, rejestr także może sprawiać problemy. W systemach typu Unix jest to znacznie prostsze, ale też może wywoływać problemy. Maszyna wirtualna jest zestawem plików, które - po jej wyłączeniu - można skopiować tak samo jak inne pliki. Odtworzenie jest równie proste.


TOP 200