Program dla zaawansowanych

Tylko jedna polska firma informatyczna zdołała zająć znaczącą pozycję w programie ''Przyjazne społeczeństwo informacyjne'', prowadzonym przez Unię Europejską.

Tylko jedna polska firma informatyczna zdołała zająć znaczącą pozycję w programie 'Przyjazne społeczeństwo informacyjne', prowadzonym przez Unię Europejską.

Przyjazne społeczeństwo informacyjne (IST) to jeden z głównych elementów 5. Programu Ramowego Unii Europejskiej. To ogromne przedsięwzięcie o budżecie kilkunastu miliardów euro, w którym Polska bierze udział jako kraj członkowski starający się o wejście w struktury Unii Europejskiej. Celem 5. Programu Ramowego jest przede wszystkim stworzenie mechanizmów, dzięki którym nauka miałaby się stać elementem szerszych procesów gospodarczych, będąc traktowana jako inwestycja. Liczą się projekty użyteczne. Można więc mówić o budowaniu rynku nauki. Uczelnie i ośrodki badawcze muszą przystosować się do zasad gospodarki wolnorynkowej. Dla świata nauki - zwłaszcza polskiego - to prawdziwa apokalipsa. Nasze uczestnictwo w programie nie jest bezpłatne. Komitet Badań Naukowych musiał zapłacić składkę ponad 100 mln euro. Pesymiści wykrakali, że nie będziemy w stanie tej składki odzyskać - otrzymaliśmy bowiem dofinansowanie niewielu projektów, uzyskane dotacje zaś nie przekroczyły połowy składki.

KBN zaangażował już kolejne środki (ok. 100 mln zł) w dofinansowanie biorących udział w projekcie ośrodków naukowych (Unia pokrywa jedynie połowę wartości projektu). Budzi to protesty części naszego środowiska naukowego, które na działalność statutową otrzymuje realnie wciąż malejące środki. "To koszt dostosowania naszej nauki do wymogów Unii. Trzeba to traktować jako zdobywanie wiedzy o tym, jak nauka może funkcjonować w nowym otoczeniu" - mówi Andrzej Siemiaszko, dyrektor Krajowego Punktu Kontaktowego 5. Programu Ramowego w Polsce. "Dopuścili nas, żebyśmy mieli czas oswoić się z nowymi regułami gry" - uważa prof. Michał Kleiber, dyrektor Instytutu Podstawowych Problemów Techniki PAN.

Słaba propaganda

Również w przypadku państw członkowskich dofinansowany jest średnio mniej niż jeden projekt na cztery zgłoszone. Polska zgłasza o rząd wielkości mniej projektów niż inne kraje. Diametralnie różne są także sumy przyznawanych dotacji. Oczywiście po części wynika to z tego, że 5. Program Ramowy w pewnej części służy ukrytemu dotowaniu wielkich europejskich korporacji (w ramach największych projektów). Przykładowo Czechy nie tylko zgłosiły dwa razy więcej wniosków niż Polska, lecz również wyprzedzają nas pod względem kwoty przyznanych pieniędzy.

"Brakuje wiedzy o możliwościach udzia-łu w 5. Programie Ramowym" - mówi Grzegorz Kołodziej, koordynujący 5. Pro-gram Ramowy w firmie i kierownik realizowanego tam projektu DEEPSIA. Polskie firmy boją się unijnej biurokracji i procedur, które nie przystają do powszechnych u nas krótkich cykli produkcyjnych. Realizacja projektów w ramach 5. Programu Ramowego trwa co najmniej kilkanaście miesięcy. Jednak żaden inny program unijny nie ma tak logicznych i przejrzystych zasad finansowania.

5. Program Ramowy jest u nas błędnie postrzegany jako przeznaczony głównie dla świata nauki. Znalazło to odzwierciedlenie w liczbie zgłoszeń uczestnictwa - firmy złożyły ich nieporównanie mniej niż ośrodki badawcze. Najlepiej został oceniony krakowski ComArch, specjalny grant otrzymała firma TIP ze Śląska. Wśród polskich oddziałów dużych koncernów IT wnioski złożyły jedynie Alcatel i Ericsson.


TOP 200