Profile zenek

Mam na imię Zenek. Jestem w klasie maturalnej. Mieszkam z rodzicami w dużym mieście.

Mam na imię Zenek. Jestem w klasie maturalnej. Mieszkam z rodzicami w dużym mieście.

Mamy forsy jak lodu. Oprócz domu w mieście, a raczej na przedmieściu, mamy letniaka na Mazurach i drugi dom w górach. Stary robi jakieś interesy, nie bardzo wiem co i jak, bo mnie to nie interesuje, byle kasa była. Matka nie pracuje i domem też się nie zajmuje. Mamy gosposię, która wszystko robi. Stary kupił mi ostatnio nowe auto, fajnista bryka - silnik 2,5 litra i tuning. Wszyscy mi zazdroszczą. Auto miało być niby dopiero po zdaniu matury, ale widzą staruszkowie, że do nauki niezbyt się garnę, więc aby mnie zachęcić, kupili już teraz. Podobno w nagrodę za maturę chcą mi sprawić mieszkanko, abym samodzielności trochę nabrał i poznał bliżej życie. Jeszcze nie wiem, gdzie mieszkanie będzie, ponieważ zależy od tego, gdzie będę studiował. Musi być blisko uczelni, żebym nie męczył się długimi dojazdami.

Właśnie rozmyślam, gdzie by iść na studia. Prawdę powiedziawszy nie chce mi się uczyć. Nic mnie nie interesuje specjalnie. Wolałbym robić kasę jak stary. On nie ma żadnych studiów ukończonych i proszę jak żyje. No ale trzeba udawać, że ma się ambicje naukowe.

W zasadzie interesuję się tylko komputerami. Fajne są. Taki Internet na przykład - poczatować można z fajnymi laskami, obrazki pooglądać. To lubię. Tak, chyba informatyka, to moja dziedzina. Ale nie mam szans dostać się na ten kierunek. Za silna konkurencja, a gdyby nawet się udało, to potem strasznie dużo matmy, której nie cierpię. Nie wiem po co matma do komputerów. Serfuję po Internecie i żadna nauka nie jest mi potrzebna. Mam jednak kumpla Gienka, który jest na pierwszym roku informatyki i mówił mi, że tylko matma i matma.

Chyba pójdę na prywatną uczelnię. Przynajmniej nie robią problemów z egzaminami wstępnymi. Byłem nawet ostatnio z Cześkiem na rozpoznaniu, w jednej takiej szkółce prywatnej. Ale laski tam chodzą! Cześkowi też się podobało. Chyba wystartuje razem ze mną. Chcieliśmy się dowiedzieć czegoś bliżej o uczelni, to znaczy, jakie są kierunki i przedmioty. Weszliśmy do budynku, zaczęliśmy się rozglądać. Nie bardzo było wiadomo kogo pytać. Na parterze był pokój "Biuro naboru". Nie weszliśmy tam. Nabierać, to my, ale nie nas. Na trzecim piętrze znaleźliśmy wreszcie - "Specjalista ds. informatyki". Pomyśleliśmy, że tu chyba powinni nam udzielić informacji. W końcu informatyka od tego jest. Zapukaliśmy grzecznie. Siedział tam jakiś niedojda w okularach i przy komputerach coś majstrował. Gdy dowiedział się, że chcemy czegoś na temat studiów się dowiedzieć, zrobił głupią minę i odesłał nas do biura naboru. Porąbana jakaś ta szkoła. Poszliśmy do domu. Za parę dni wybierzemy się na rozpoznanie do innej szkółki. Podobno tam informatyk jest bardziej kumaty.