Profil urzędnika

Internauci uwielbiają serwisy społecznościowe i aktywnie z nich korzystają. Urzędnicy administracji publicznej nie wiedzą na razie, jak na tym skorzystać - w każdym razie nie w Polsce.

20%

urzędów miejskich w Wlk. Brytanii prowadzi blogi, a 7% publikuje podcasty, używając ich do komunikacji z obywatelami.

Dla wielu menedżerów instytucji sektora administracji publicznej serwisy społecznościowe to przede wszystkim zagrożenie bezpieczeństwa organizacji, które dysponują ogromnymi zasobami danych niejawnych, "zapychanie" bez pożytku łączy internetowych i nadwyrężanie wątłych często zasobów infrastrukturalnych urzędu.

Ograniczanie dostępu

Okazuje się, że za nadwyrężanie infrastruktury można uznać już kilka minut spędzanych przez pracownika na serwisach, takich jak Twitter, , MySpace, LinkedIn czy Flickr. Urząd brytyjskiego miasta Portsmouth zablokował kilka miesięcy temu pracownikom dostęp do Facebooka odkrywszy, że spędzają na nim miesięcznie... 400 godzin! Liczba ta wynika ze zsumowania pięciu do sześciu minut, które każdego miesiąca spędza na serwisie przeciętny pracownik tej instytucji zatrudniającej 4500 osób. Głośna zmiana polityki, która miała zapobiec "marnowaniu pieniędzy podatników" odbiła się szerokim echem w brytyjskiej prasie. Dużo wcześniej pracownikom zabroniono korzystać z YouTube, a ograniczeniu na Facebooka towarzyszyło zamknięcie Bebo, Twittera i eBaya.

Zgodnie z badaniami Socitm, brytyjskiej agencji analitycznej publikującej badania na temat najlepszych praktyk umożliwiających doskonalenie organizacji za pomocą technologii, urzędy miast i gmin, które zablokowały dostęp do YouTube, Facebooka, Twittera i innych tego rodzaju stron spotkały się z gwałtowną, negatywną reakcją pracowników. Krytyka skrupia się oczywiście zazwyczaj na pracownikach działu IT. Wydawałoby się, że marnowanie 50 dniówek miesięcznie jest wystarczającym uzasadnieniem do odcięcia urzędnikom dostępu do serwisu. Tymczasem wszystkie badania pokazują, że urząd jest w stanie efektywnie i wiarygodnie zaistnieć w serwisach społecznościowych, jeśli jego pracownicy mają własne doświadczenia w budowaniu i utrzymywaniu profilu społecznościowego i grupy znajomych.

Mimo wszystko badania przeprowadzone na początku 2009 roku pokazały, że w Wlk. Brytanii ok. 20% urzędów miejskich prowadzi blogi, a 7% publikuje podcasty, używając ich do komunikacji z obywatelami. Jednocześnie ponad 15% urzędów nie miało żadnych planów związanych z wykorzystaniem serwisów społecznościowych. Tymczasem ponad 50% młodych ludzi ma dziś profile na serwisach, takich jak Facebook i aktywnie z nich korzysta. Ta liczba nie różni się prawdopodobnie znacząco w Polsce i Wlk. Brytanii. Nad Wisłą analogicznych badań nikt jeszcze nie przeprowadził, choć można się domyślać, że w kwestii adopcji Web 2.0 polscy urzędnicy pozostają daleko w tyle za Brytyjczykami.

Polskie doświadczenia

Facebook ma 250 mln użytkowników, a ruch na jego stronach zaczyna przekraczać ruch na stronach Google. Często stawał się narzędziem prowadzenia na całym świecie kampanii ekologicznych, prozdrowotnych i wyborczych. Na polskim Facebooku ma strony Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów, Platforma Chrześcijańska i PdP CentroLewica - czyli koalicja demokratów.pl, Socjaldemokracji Polskiej i Zielonych 2004, Platforma Obywatelska, Krakowska i Łódzka Masa Krytyczna, promujące przemieszczanie się rowerami, Stowarzyszenie Kultury Arabskiej, Zielone Mazowsze, Fundacja Kultury Brazylijskiej, warszawski klub Krytyki Politycznej i mnóstwo innych organizacji pozarządowych, kulturalnych, formalnych i niesformalizowanych, cieszących się dużą popularnością i zupełnie nieznanych. Strony mają też teatry i informatory kulturalne, darmo jednak szukać dobrze prowadzonych profili będących wizytówką i tubą miasta czy gminy.


TOP 200