Producenci oprogramowania antywirusowego bronią się przed Melissą

Mimo że minęło dopiero kilka dni od pierwszych ataków wirusa Melissa i jego nowych odmian, producenci oprogramowania antywirusowego udostępnili już odpowiednie uaktualnienia i poprawki do swoich produktów. Na szczęście, okazało się, że Papa - odmiana mnożąca się przez pliki Excela - ma błąd uniemożliwiający mu szybkie rozprzestrzenianie się.

Mimo że minęło dopiero kilka dni od pierwszych ataków wirusa Melissa i jego nowych odmian, producenci oprogramowania antywirusowego udostępnili już odpowiednie uaktualnienia i poprawki do swoich produktów. Na szczęście, okazało się, że Papa - odmiana mnożąca się przez pliki Excela - ma błąd uniemożliwiający mu szybkie rozprzestrzenianie się.

Niestety, wiele firm nie zdążyło odpowiednio się zabezpieczyć. Network Associates informuje, że o ochronę poprosiło już ok. 150 firm z listy Fortune 1000, z czego 80% uległo atakowi wirusa. Jeden z klientów korporacyjnych poinformował, że ma zainfekowanych 60 tys. komputerów, inny natomiast twierdzi, że w jego systemie krąży już ok. 500 tys. elektronicznych listów.

Panika wśród użytkowników

Firmy Network Associates, Trend Micro, Sophos i wielu innych producentów systemów antywirusowych poinformowało o zamieszczeniu na stronach WWW odpowiednich programów, mających zapewnić bezpieczeństwo. Od razu odnotowano ogromny wzrost liczby połączeń z nimi. Od czasu pojawienia się pierwszych informacji o wirusie ruch na stronie Trend Micro zwiększył się o 100%. Aby zapobiec zablokowaniu łączy, firma postanowiła zwiększyć szerokość pasma. Liczba osób ,chcących pobrać z sieci poprawki do programów wzrosła, o 300-400%. Takiego natężenia nie notowano od czerwca, kiedy to pojawił się wirus CIH i nastąpiło dwukrotne zwiększenie ruchu w ciągu tygodnia. Stronę Network Associates w ciągu ostatnich dni odwiedziło 3,5 razy więcej osób. Przedstawiciele firmy twierdzą, że mieli ogromne szczęście, uruchamiając przed dwoma tygodniami nowe serwery do transferu plików.

Eksperci uważają jednak, że skutki działania wirusa mogły być o znacznie większe. Na szczęście wiele przedsiębiorstw podjęło działania ochronne już w czasie weekendu, zanim pracownicy uruchomili komputery w poniedziałek. Rozgłos, jaki powstał wokół wirusa, stwarza możliwość szybkiego opanowania epidemii. Osoby, które dotychczas nie otrzymały zainfekowanej poczty, wiedzą czego, mają się obawiać. Niebezpieczne są jednak możliwości szybkiej mutacji Melissy.

W Polsce bez paniki

Polscy producenci systemów antywirusowych i dystrybutorzy produktów zagranicznych na razie nie otrzymali zgłoszeń o ataku Melissy. A są już na to przygotowani.

Jak informują przedstawiciele warszawskiej firmy Blue Bridge, sprzedającej produkty Network Associates, najwięksi klienci firmy zostali natychmiast poinformowani o zagrożeniu. Od poniedziałku można także ze strony WWW pobrać nowe biblioteki do programów ochronnych. (www.bluebridge.com.pl)

"Nie otrzymaliśmy jeszcze żadnych sygnałów od naszych klientów. Otrzymaliśmy natomiast od firmy Sophos niezbędne pliki i myślę, że dziś bądź jutro będą one udostępnione na naszej stronie WWW" - informuje Michał Rosiński z działu technicznego Safe Computing, dystrybutora programów antywirusowych firmy Sophos. (www.safecomp.com.pl)

Podobne stanowisko prezentuje także firma G Data, producent programu AntiVirenKit. Uaktualnienia znajdą się wkrótce na stronie WWW i na stałe zostaną wprowadzone do kolejnej wersji programu (www.gdata.com.pl).

Programy chroniące przed Melissą dostępne są na również stronach DataFellows (www.DataFellows.com), Network Associates (www.avertlabs.com/public/datafiles/valerts/vinfo/malissa.asp) oraz Trend Micro. (www.antivirus.com)

Przede wszystkim ostrożność

Jak ważną rolę w przypadku epidemii nowego wirusa odgrywa szybkie ostrzeganie, pokazuje przykład polskiego biura Intela. W wyniku ataku wirusa na amerykańskie biura firmy zostały unieruchomione jego serwery pocztowe.

"Wszyscy otrzymaliśmy konkretne informacje, jak obchodzić się z wirusem. Na szczęście nikt z nas nie pracował w weekend. W poniedziałek rano, uruchamiając komputery, zapoznaliśmy się z dokładną korporacyjną instrukcją. Teraz wszyscy jesteśmy ostrożni" - mówi Piotr Pągowski, dyrektor Intel Poland Development.