Procesy podskórne

Wiele wskazuje na to, że dzisiejsza zapaść Nowej Gospodarki jest jak najbardziej naturalnym etapem budowania jej fundamentów.

Wiele wskazuje na to, że dzisiejsza zapaść Nowej Gospodarki jest jak najbardziej naturalnym etapem budowania jej fundamentów.

Na froncie Nowej Gospodarki widać same klęski: zamykające się firmy internetowe, bankrutujące portale, nierentowne sklepy elektroniczne, raczkujące zastosowanie Internetu w przedsiębiorstwach starej gospodarki, niechęć kapitału inwestycyjnego i sporo nietrafionych technologii. Ale to znaczy tylko tyle, że mamy za sobą pierwszy etap budowy gospodarki opartej na zastosowaniach Internetu. Tak naprawdę był to etap ekspansji intelektualnej i emocjonalnej, ale także etap spontanicznej przedsiębiorczości. Taka dziecięca choroba e-biznesowości, parafrazując znanego "klasyka". Natomiast nie był to etap tworzenia modelu biznesu. Chociaż paradoksalnie twórcy firm internetowych lepiej potrafią opisać swój model biznesu niż praktycy starej gospodarki, jednak jest to model teoretyczny. Krach tych firm to udowodnił. Teraz Nowa Gospodarka rozwija się nadal, tyle że w sposób mniej widocz- ny, mniej spektakularny, za to bardziej dojrzały i przemyślany. Za zasłoną dymną indywidualnych klęsk tworzy się potężny mechanizm do produkcji - miejmy nadzieję powszechnego - dobrobytu.

Najważniejszy proces, toczący się na wpół jawnie w gospodarce, dotyczy przedsiębiorstw starej gospodarki. One już wyszły z fazy tworzenia osobnych struktur do e-biznesu i konkurowania z firmami internetowymi, z którymi znalazły się na tym samym obszarze działań. Teraz starają się zbudować Internet do swoich procesów biznesowych, starych, ale udoskonalanych dzięki nowym możliwościom przesyłu danych. Część tych procesów może być po prostu odwzorowana w sieci, część jedynie usprawniona, a część wręcz przekazana w outsourcing firmom internetowym, z którymi wcześniej przedsiębiorstwo konkurowało. Nowa Gospodarka, wcześniej postrzegana jako zbiór ściśle internetowych przedsięwzięć, zyskuje walor przyziemności i... realności.

Drugi ważny proces podskórny w Nowej Gospodarce to tworzenie nowych produktów i usług na bazie nowych technologii sieciowych. Dotychczas technologie te da- wały zdecydowany nadmiar możliwości w stosunku do produktów, które z nich zbudowano. Te nowe produkty udają stare: portale udają gazety, sklepy internetowe udają zwykłe sklepy, giełdy elektroniczne udają znane od lat giełdy towarowe. Również stosunkowo mało jest materialnych produktów wykorzystujących te technologie. "Internet jest innowacją, która stała się zaczynem powodzi innowacji. Jeszcze nawet nie wyobrażamy sobie, na czym będą one polegać. Teraz w zaciszu laboratoriów i pracowni powstają nowe produkty i usługi, które staną się przedmiotem obrotu i nowych form gospodarowania w Nowej Gospodarce" - twierdzi Scott McNealy, prezes Sun Microsystems.

Jest jeszcze jeden proces, który na razie niezauważalnie pracuje na rzecz Nowej Gospodarki. Otóż, owe z mozołem i z dużym ryzykiem tworzone rynki elektroniczne, które na razie nie dają powodów do radości swoim uczestnikom i właścicielom, są odrębnymi, nie wspierającymi się nawzajem elementami przyszłej globalnej sieci wirtualnych powiązań gospodarczych. Dopóki funkcjonują osobno, nie tworzą nawet takiej wartości dodanej, żeby wyprzeć tradycyjne sposoby kontaktowania się z partnerami czy klientami. Jednak ich połączone siły stworzą nową platformę gospodarki, dając gwałtowny efekt choćby w postaci spadku kosztów transakcyjnych, przyspieszenia realizacji zamówień. Oczywiście, to się nie stanie jednego dnia. To będzie proces, ale w którymś momencie - łączenia się tych wysp elektronicznych - gospodarka nabierze zauważalnego przyspieszenia. Jedną z najważniejszych zasad Nowej Gospodarki jest bowiem wzrost wartości dodanej, tworzonej przez gospodarkę sieciową, proporcjonalny do wzrostu liczby kupujących i sprzedających w sieci. Im więcej osób przyłącza się do sieci, tym większą korzyść one uzyskują.

Najlepiej oczekiwania wobec Internetu scharakteryzował Mark Hoffman, dyrektor generalny Commerce One: "Oczekiwania świata co do wielkości wpływu Internetu na biznes są mocno przesadzone, rozpatrując go w krótkim okresie. Jednak w długiej perspektywie ten wpływ jest równie mocno nie doceniany".


TOP 200