Procesu ciąg dalszy

W procesie przeciwko Microsoftowi zeznania składali przedstawiciele Apple'a, Intela i Netscape'a.

W procesie przeciwko Microsoftowi zeznania składali przedstawiciele Apple'a, Intela i Netscape'a.

W miarę upływu czasu prawnicy Microsoftu mają coraz więcej pracy. Muszą udowodnić, że składane w ciągu ostatnich 4 tygodni zeznania przedstawicieli firm informatycznych obciążające Microsoft są bezpodstawne. W kolejce czekają natomiast następne firmy, które - jako świadkowie Departamentu Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych - będą dowodzić, że Microsoft stosował wobec nich niezgodne z prawem praktyki monopolistyczne.

Fatalna data

Przez pierwszych kilka dni procesu jako świadek oskarżenia przesłuchiwany był Jim Barksdale, prezes Netscape Communications. Jego wyjaśnienia miały przynieść ustalenia, czy w czerwcu 1995 r. miała miejsce propozycja Microsoftu, dotycząca podziału rynku przeglądarek internetowych. Microsoft miał kontrolować rynek rozwiązań dla Windows, Netscape zaś pozostałych systemów operacyjnych. Przedstawicieli innych firm potwierdzają, że Microsoft prowadził praktyki monopolistyczne zmierzające do wyeliminowania Netscape z rynku przeglądarek.

Kierownictwo Earthlink, dostawcy usług internetowych, który podpisał kontrakt z producentem Explorera, twierdzi, iż nie miało innego wyjścia niż współpraca z gigantem z Redmont. Firma potrzebowała bowiem kanałów dystrybucyjnych, które mogła utrzymać tylko poprzez sprzedaż oprogramowania Microsoftu, w warunkach układu mającego obejmować zakaz sprzedaży aplikacji Netscape i umieszczenie na stronie WWW napisu "Najlepiej przegląda się z Internet Explorer".

Także multimedia

Na początku listopada zeznania składał Avie Tevanian, wiceprezes Apple Computer. Oskarżył on Microsoft o celowe wprowadzenie do Internet Explorera 4.0 (IE 4.0) takich rozwiązań, które uniemożliwiały całkowicie bezkonfliktową pracę przeglądarki z multimedialnym odtwarzaczem Apple'a - QuickTime. Oskarżenie dotyczyło także narzucenia IE 4.0 jako domyślnej przeglądarki w komputerach Macintosh. Avie Tevenian twierdził, że w przypadku niepodporządkowania się warunkom Microsoft zagroził zaprzestaniem produkcji nowszych wersji pakietu Office do komputerów Macintosh.

W odpowiedzi na te zarzuty Microsoft próbował przedstawić firmę Apple Computer jako stosującą praktyki monopolistyczne. Twierdził, że Apple próbował użyć szantażu, aby zmusić Microsoft do zaadaptowania QuickTime jako standardu multimedialnego. Ich koronnym dowodem była seria przezroczy z konferencji Apple'a. Wynikało z nich, że firma zamierzała zaskarżyć Microsoft o naruszenie praw patentowych, jeśli ten nie wprowadzi QuickTime do Windows.

W sprawie zarzutów rządowych dotyczących firmy Intel wystąpił Bill Gates. Odrzucił on twierdzenia, jakoby Microsoft w jakikolwiek sposób wywierał nacisk na producenta procesorów. Stwierdził jedynie, że być może kiedyś zasugerowano, iż oprogramowanie Intela nie współpracuje dobrze z Windows, ale nigdy nie było mowy o zastraszaniu firmy lub odwodzeniu jej od kontynuacji prac nad tworzeniem aplikacji opartych na Javie. Steven McGeady, wiceprezes Intela, zeznał jednak, że Microsoft zagroził odmową wspierania technologii MMX i 64-bitowego procesora Merced, w przypadku gdyby Intel nie zaprzestał prac nad oprogramowaniem w Javie. Skutkiem tej groźby było rozwiązanie zespołu specjalistów, kierowanego przez wiceprezesa Intela.

Jak dotąd nic nie wskazuje na to, aby trwający już ponad 4 tygodnie proces wkrótce miał się zakończyć. Według prasy amerykańskiej, sprawa potrwa co najmniej 3 tygodnie. Decyzję o tym, czy Microsoft stosował praktyki monopolistyczne, podejmie ostatecznie sędzia Thomas Penfield Jackson, zajmujący się sprawą od ub.r.