Proces Microsoftu: czy premiera IE 5.0 zaszkodzi firmie Billa Gatesa?

Mimo przerwy w procesie Microsoftu, nadal spór trwa poza salą sądową. Prawnicy rządowi twierdzą, że wprowadzenie na rynek Internet Explorera (IE) w wersji 5.0 jako oddzielnego produktu, mogącego pracować z różnymi systemami operacyjnymi, stanowi dowód na niezależność IE od Windows.

Mimo przerwy w procesie Microsoftu, nadal spór trwa poza salą sądową. Prawnicy rządowi twierdzą, że wprowadzenie na rynek Internet Explorera (IE) w wersji 5.0 jako oddzielnego produktu, mogącego pracować z różnymi systemami operacyjnymi, stanowi dowód na niezależność IE od Windows.

Cała linia obrony firmy Billa Gatesa stanęła pod znakiem zapytania wobec wprowadzenia przez Microsoft na rynek nowego IE. Microsoft utrzymywał, że IE jest integralną częścią systemu operacyjnego i w żadnym wypadku produkty te nie mogą zostać rozdzielone bez strat dla Windows.

David Boies, prawnik rządowy, twierdzi, że wprowadzając na rynek nową wersję IE, Microsoft pokazał wszystkim, że możliwe jest używanie obu produktów osobno. Tym samym zaprzeczył swoim świadkom, którzy pod przysięga zeznawali, że oba programy są nierozerwalnie złączone.

Przedstawiciele Microsoftu zaprzeczają, jakoby IE był osobnym produktem, i twierdzą, że w razie potrzeby udowodnią to w sądzie. Obecna wersja 5.0 to tylko ulepszona wersja (upgrade) poprzedniego IE 4.0 - twierdzi rzecznik prasowy firmy.

Eksperci twierdzą, że rząd jeszcze sporo będzie się musiał natrudzić, aby udowodnić niezależność obu aplikacji. Postawa Microsoftu świadczy o tym, że nie boi się on reperkusji, jakie mogą pojawić się po przegraniu sprawy.

Sprawa wróci na wokandę dopiero w maju.