Prawo i nowe technologie

Zarządzanie rozwojem technologii wymaga uwzględniania wielu czynników pozatechnicznych. Jednym z nich jest obowiązujące prawo, które często nie nadąża za wymogami innowacyjności.

Praktycy wiedzą, że długa jest droga od pomysłu do przemysłu. Spostrzeżenie dotyczy zarówno całej naszej cywilizacji, jak i zarządzania projektami w przedsiębiorstwie. Zauważono, że przebiegają one zgodnie z regułami tzw. krzywej S (rozwoju technologicznego). Powstawanie nowych technologii, a także zmiany w już istniejących związane są z cyklami rozwoju gospodarki, również kryzysami.

W okresach przesileń istotnie wzrasta skłonność do podejmowania ryzyka i poszukiwania nowych rozwiązań dla zapewnienia wyższej produktywności. Mamy wtedy do czynienia z fenomenem ssania rynkowo-technologicznego, prowadzącego do działań racjonalizacyjnych oraz nowych wynalazków. W końcu pojawia się faza nasycenia (stabilizacji aplikacyjnej) i dany cykl czy projekt się formalnie zamyka.

Zobacz również:

Z punktu widzenia praktyki przemysłowej najistotniejszy jest właśnie etap końcowy: optymalne rozwiązania, dostępne powszechnie, niedrogie i wydajne. Jak zatem osiągać takie cele i czy można to robić szybciej? Pytanie nie jest tylko retoryczne, bo często nie zauważamy, że ważną przyczyną niepowodzeń czy opóźnień projektów technicznych są problemy pozatechniczne. Innym słowy, nie wystarczy mieć formalnie bardzo dobrą technologię, aby odnieść sukces rynkowy czy wdrożeniowy.

Szansa na sukces

Przypomnijmy główne czynniki sukcesu projektowego (określone na podstawie wieloletnich badań Standish Group), które należą obecnie do abecadła każdego organizatora:

  • wsparcie kierownictwa (18%);
  • zaangażowanie użytkowników (16%);
  • doświadczenie wykonawców projektu (14%);
  • jasne cele biznesowe (12%);
  • minimalizacja zakresu projektu (10%).

Procentowy rozkład znaczenia każdego z pięciu wskaźników pokazuje, że stanowią one aż w 70% o powodzeniu przedsięwzięcia. Wszystkie inne czynniki składają się na pozostałe 30% szansy na sukces. Należą do nich właśnie stosowane standardy informatyczne, a ponadto m.in. niezmienność podstawowych wymagań, formalna metodologia i wiarygodne oszacowania.

Sukces przedsięwzięcia innowacyjnego w sferze nowych technologii wymaga jednak nie tylko spełnienia minimów wynikających z powyższych warunków koniecznych, ale także wystąpienia warunków dodatkowych – wystarczających. Jednym z nich są sprzyjające projektowi regulacje prawne. Klasycznym przykładem w tym zakresie była „Ustawa o czerwonej fladze” (Red Flag Act). Przepis zobowiązywał „właściciela pojazdu bez koni” do poruszania się wyłącznie z człowiekiem idącym przed automobilem machającym czerwoną chorągwią. Regulacja działała w latach 1865–1896 na terenie Zjednoczonego Królestwa (UK) i ograniczała prędkości omnibusów do zaledwie kilku kilometrów na godzinę (2 mile/godz. w miastach i 4 mile/godz. poza nimi). W praktyce prawo, dosłownie, hamowało w ten sposób rozwój motoryzacji – ówczesne pojazdy mogłyby poruszać się nawet z prędkościami ok. 40 km/godz.

Przykłady technologii wymagających nowych i bardziej precyzyjnych rozwiązań prawnych

  • algorytmy kryptograficzne (ujawnianie kodu dla instytucji państwowych);
  • podpis elektroniczny (bezpieczeństwo i zakres ważności);
  • patenty w sferze IT (definicje i interpretacje);
  • gromadzenie danych gospodarczych (np. radioetykiety RFID);
  • zrobotyzowane urządzenia domowe (kwestia odpowiedzialności);
  • biblioteki wydawnictw elektronicznych (prawa wydawnictw i autorów);
  • dygitalizacja przestrzeni publicznej (zdjęcia, plany budynków i obiektów);
  • biometria i dane medyczne/genetyczne (ochrona danych osobowych).

Obecnie podobne zahamowania występują w sferze skomputeryzowanej logistyki autonomicznej, tj. bezzałogowych środków komunikacji (unmanned). Mowa o jednym z najważniejszych trendów rozwojowych cywilizacyjnych, tj. mobilnej i autonomicznej informatyce. Łączy się on tzw. internetem przedmiotów IoT (Internet of Things) i ma szansę istotnie zmienić oblicze naszej przemysłowej cywilizacji w bliskiej przyszłości. Przyjazne technologiom regulacje prawne będą współdecydować o perspektywie tych zmian, a więc o tym, czy mówimy o szybkiej ścieżce rozwojowej, w ciągu kilku czy kilkunastu lat, czy też o mozolnej walce menedżerów i inżynierów z biurokracją przez wiele dekad.

Ceny regulowane

Przykładem technologiczno-prawnych zależności są elektroniczne czytniki (e-book/reader), których wysyp nastąpił w latach 1990., zwłaszcza w ich drugiej połowie. Pojawiły się wówczas urządzenia o znamiennych nazwach, takie jak: Rocket eBook firmy NuvoMedia, Millenium Reader (Libris), Softbook czy Everybook. Ich pionierska rola była także istotna dla dominującej dziś technologii Kindle (Amazon), ale dlaczego książka elektroniczna nie stała się popularna już 20 lat temu? Z pewnością jedną z przyczyn były choroby wieku dziecięcego, czyli np. słabsza (w porównaniu do papieru) kontrastowość. Ponadto cena, którą trzeba było zapłacić za specjalizowane, a nie uniwersalne urządzenie, np. tablet, względnie niższy niż obecnie poziom parametrów technicznych (czas pracy baterii). Do tego dochodziła niewystarczająca standaryzacja i wyniszczająca walka na formaty danych.

Prawo i nowe technologie

Istotne są jednak także regulacje prawne, które nie pozwalają obniżyć ceny książki elektronicznej w odniesieniu do papierowej (FBPA – fixed book price agreement). Obowiązują one w kilkunastu krajach UE, m.in. w dużych: w Niemczech, we Francji, we Włoszech czy w Hiszpanii, a poza Europą np. w Japonii bądź Argentynie. W Polsce toczy się obecnie dyskusja dotycząca „Projektu Ustawy o stałej cenie książki”. A przecież komputerowy plik, kupowany w sieci paroma kliknięciami myszki, nie wymaga paliwa dla floty pojazdów rozwożących wydawnictwa papierowe, nie musi być przechowywany w kosztownych magazynach i oferowany w specjalnych budynkach (księgarniach) z udziałem sprzedawców. Rozpowszechnianie książki elektronicznej, zwłaszcza w kolejnych wydaniach i wiele lat po premierze, powinno być zatem tańsze niż w wersji papierowej.

Przyjazne technologiom regulacje prawne są także potrzebne dystrybutorom treści medialnych. Powinny one tworzyć ramy dla ochrony praw autorskich, ale także prostego i legalnego dostępu do produktów od strony konsumenta, np. w postaci mikropłatności (micropayment). Tymczasem brakuje powszechnych i międzynarodowych przepisów dotyczących pieniądza elektronicznego oraz standardów obrotu „cybergotówką”. Przykładem luk prawnych w tym zakresie jest otwarta sytuacja wokół czołowej tzw. kryptowaluty, czyli Bitcoinu. Porównanie stosowanych rozwiązań prawnych w tym zakresie zawarto w raporcie Biblioteki Prawnej Kongresu USA (The Law Library of Congress LL2014-010233, styczeń 2014).

Agentowe drony

Wspomniany rozwój autonomicznej logistyki czy pojazdów bezzałogowych wywołuje skojarzenia z dronami, ale dotyczy znacznie szerszego trendu technologicznego (tab. 1), tj. zautomatyzowanego transportu. Warunkiem koniecznym dla takiego transportu jest jego komputeryzacja, ale dodatkowo niezbędne są też precyzyjniejsze i przyjazne technologiom rozwiązania prawne. Wokół nas funkcjonuje wiele „bezzałogowych” urządzeń transportowych. Korzystamy z wind, ruchomych schodów w domach towarowych, różnego rodzaju wyciągów narciarskich (orczyki, krzesła, gondole) czy chodników niosących nas do celu na lotniskach. Nie są to jednak rozwiązania autonomiczne – można je włączyć bądź wyłączyć i działają one według, z reguły jednego, prostego algorytmu. Bardziej zaawansowana jest autonomiczna kolej.

Mamy tu do czynienia z głównie szynowymi (też podwieszanymi) pojazdami określanymi mianem MAK (Mała Autonomiczna Kolej), względnie szerzej „transporter ludzi” (peopelmover). Przykładem takich rozwiązań są szwajcarskie funikulary (łac. funi – lina), czyli rodzaje linowych tramwajów pokonujących znaczne różnice wzniesień. Na świecie istnieje też szereg linii kolejowych (metra) o charakterze autonomicznym. O wiele większe wyzwania związane są z bezzałogowcami w transporcie. Autonomiczny samochód, dron czy morski statek muszą wówczas ewoluować do obiektu, który w warstwie softwarowej przyjmuje cechy sieciowego agenta, a więc algorytmu zdolnego także do komunikacji z innymi agentami, a przede wszystkim z człowiekiem.


TOP 200