Praca grupowa i przepływ pracy

Wiele zmienia się w organizacji i zarządzaniu, a wszystko dzięki informatyce. Takie zdania co i rusz można usłyszeć wśród zarządzających i informatyków. A ja wtedy czuję się nieswojo.

Wiele zmienia się w organizacji i zarządzaniu, a wszystko dzięki informatyce. Takie zdania co i rusz można usłyszeć wśród zarządzających i informatyków. A ja wtedy czuję się nieswojo.

Biorę podręczniki organizacji i zarządzania i czytam o pracy zespołowej, przebiegu (toku) pracy itd. Dziś jest inaczej. Biorę pismo informatyczne czy materiały konferencyjne i czytam o pracy grupowej oraz przepływie pracy. Zastanawiam się czy o to samo idzie, czy też o coś zupełnie innego. Wygląda, że chodzi o pracę zespołową i taką jej organizację (taki jej przebieg), by proces zachodził bez zakłóceń i bez mitrężenia czasu.

Tym zawsze zajmowali się badacze, a przede wszystkim praktycy zarządzania. U nas trudno było mówić o zarządzaniu, które do dziś klasyfikuje się jako teorię, a menedżerów mamy dopiero od kilku lat. Sama nazwa dziedziny - chociaż ma dobre, niemieckie pochodzenie - budzi niejasności. Skoro jedną z funkcji zarządzania jest organizowanie, to dlaczego występuje ona jako samodzielny człon nazwy i to jeszcze przed nazwą ogólną. To tak, jak gdybyśmy powiedzieli: programowanie i informatyka.

Zarządzanie przez lata mylono z rządzeniem, a nauczano go tylko ekonomistów, a i to nie wszystkich. Nie kształcono menedżerów, tylko ekonomistów, ponieważ takie były potrzeby ustroju o naukowych podstawach. Transformacja wystawiła nas na szok terminologiczny: wciąż nie dostrzegamy różnic między ekonomią, czyli nauką o prawach rządzących procesami wytwarzania, wymiany i konsumpcji, a zarządzaniem, określanym przez T. Leavitta, jako sztuką osiągania celów rękami innych. Zarządzanie jest przede wszystkim dziedziną działań praktycznych, ale też dziedziną badań.

Rozwój zarządzania jako dyscypliny badawczej był przede wszystkim wynikiem potrzeb wynikających z potrzeby skutecznego działania. Te same potrzeby wyznaczyły ścieżki rozwoju narzędzi wspomagania. Trafiają w pierwszym rzędzie do informatyków, którzy po raz pierwszy spotykają się z terminologią zarządzania i nazwy tłumaczą żywcem na polski. W ten sposób pojawiają się jakieś rewelacje, zapowiada się rewolucje w zarządzaniu dzięki nowym narzędziom np. pracy grupowej, przepływu pracy itp. Po polsku nazywa się to wspomaganiem pracy zespołowej i odpowiednio przebiegiem pracy. Entuzjastom nowego oprogramowania warto byłoby polecić jakiś podręcznik zarządzania sprzed kilkunastu lat, aby dowiedzieli się, że nad organizacją pracy ludzi myślano wiele wcześniej, zanim pojawiły się komputery.

Zarządzanie tymczasem jest domeną ludzi. Jedyną przyczyną jakiejkolwiek rewolucji w tej dziedzinie mogą być radykalne i głębokie zmiany w powszechnej świadomości i edukacji. Na to, niestety, nie zanosi się i to niezależnie od wyników wyborów. W tej materii doszło do porozumienia ponad podziałami: nikt nie zamierza zmienić średniowiecznego systemu kształcenia. Ani komuniści, ani pozostała lewica, ani centrum, ani - pożal się Boże - prawica nie zamierza nic zmienić w systemie edukacji, gdyż chcą mieć święty spokój.

Przepływ pracy i praca grupowa będą wciąż rewelacjami na miarę jednego sezonu, jak kiedyś systemy automatyzacji zarządzania, a niedawno narzędzia typu CASE. Potem okaże się, że są to zwykłe programy, które co najwyżej mogą wspomagać pracę ludzi, ale wpierw tę pracę trzeba dobrze zorganizować. To zaś nie jest u nas możliwe, gdyż wymaga innej świadomości i motywacji ludzi. Wtedy znajdziemy sobie nową rewelację i już będzie o czym mówić przez następny sezon. Tymczasem świat będzie korzystał z tych narzędzi do celów, do których je stworzono.


TOP 200