Pozytywnie o infostradzie

Myśl pozytywnie - to moje ulubione hasło. Nie da się niczego załatwić, naprawić, zdefiniować ani nawet opisać - jeśli nie będziemy myśleć i działać ku ulepszaniu. Nie wyklucza to krytyki, ale dobrze jeśli jest ona od razu połączona z propozycjami konstruktywnymi.

Myśl pozytywnie - to moje ulubione hasło. Nie da się niczego załatwić, naprawić, zdefiniować ani nawet opisać - jeśli nie będziemy myśleć i działać ku ulepszaniu. Nie wyklucza to krytyki, ale dobrze jeśli jest ona od razu połączona z propozycjami konstruktywnymi.

Powszechnie przyznaje się, że ewolucyjnie i bez wstrząsów przechodzimy właśnie kolejną rewolucję - tym razem informatyczną, dążąc do społeczeństwa informacyjnego. Jak powiedział Martin Bangemann, minister Wspólnoty Europejskiej ds. Technologii Informacyjnej, Telekomunikacji i Innowacji: "Społeczeństwo informacyjne staje się rzeczywistością. Nie można go uniknąć, należy więc podejść do niego z odpowiednią powagą." Dodałbym jeszcze, że należy podejść do tej rewolucji pozytywnie: zobaczyć jej lepsze strony, wykorzystać możliwości jakie oferuje współczesna technologia i zapewnić sobie udział w ogólnoświatowej sieci.

Najważniejsza zmiana jaka na pewno nastąpi będzie polegała na tym, że nie będziemy musieli już koniecznie pracować w tym samym miejscu i w tym samym czasie co nasi koledzy z biura. W wielu zawodach zaniknie potrzeba pojawiania się w ustalonym czasie w biurze; ważny stanie się wynik pracy dostarczany za pośrednictwem infostrady. Może nie spodoba się to związkowcom, którzy nie będą mogli zorganizować strajku, ale większość osób tak pracujących na pewno zyska.

Obawy że praca w domu spowoduje społeczną izolację można obalić chyba dość łatwo. Jak pokazuje doświadczenie, emeryci - ludzie nie związani z koniecznością pojawiania się w pracy - tworzą w naszych osiedlach najbardziej zwarte i zintegrowane grupy wspólnych zainteresowań, uczestniczą w życiu społecznym i osiedlowym. Praca w domu da takie same szanse wielu znacznie młodszym ludziom. Nareszcie będziemy mieli większy wgląd w to co robią nasze dzieci (a przecież wszystkie dzieci są nasze!).

Mówi się często, że współczesny człowiek musi znać dwa języki: angielski i komputerowy. Stały się one czymś w rodzaju lingua franca, niczym łacina w wiekach średnich. Rodzi to obawy wielu ludzi, że zaniknie identyczność kulturalna niewielkich społeczeństw. Jednakże małe koszty produkcji filmów TV i praktycznie bezpłatne ich rozpowszechnianie za pośrednictwem infostrady dają ogromne możliwości wypowiadania się każdemu. Zapewne będzie on słuchany i oglądany - pod warunkiem, że ma coś ciekawego do powiedzenia.

Oczywiście pozostaje jeszcze wiele nie załatwionych spraw związanych zwłaszcza z ochroną naszej prywatności, dóbr osobistych, praw autorskich, bezpieczeństwa danych itp. Wypada mi wierzyć, że nasi politycy i twórcy praw dorosną do wyzwań, które niesie to nowe społeczeństwo.


TOP 200