Pozorny optymizm

Zdaniem analityków International Data Corporation, w 2001 r. wielkość zakupów rozwiązań teleinformatycznych (sprzętu, oprogramowania i usług) w tym regionie osiągnęła wartość 12 mld USD, co oznacza wzrost o ok. 12%, podczas gdy światowy rynek IT wzrósł jedynie o ok. 1-2%. Zgodnie z ich przewidywaniami, w tym roku jego wartość ma się zwiększyć o 6-7%.

Największy udział w wydatkach IT w Europie Środkowej i Wschodniej mają: Rosja - 3,36 mld USD, Polska - 2,76 mld USD (ok. 2,5 mld USD rok wcześniej) i Czechy - 1,8 mld USD. Czechy zajmują jednak pierwsze miejsce w wydatkach liczonych na głowę mieszkańca (ok. 175 USD na głowę) oraz w udziale tych wydatków w całości Produktu Krajowego Brutto (ok. 3,2%). W przypadku Polski jest to odpowiednio - ok. 71 USD (zakładając, że liczba Polaków wynosi 38,7 mln osób) i 1,9% (przyjmując, że PKB Polski w 2001 r. wyniósł ok. 606 mld zł, tj. 147,9 mld USD). Wydatki na IT w całej Europie wyniosły 270 mld USD. Sprzedaż rozwiązań teleinformatycznych w jej części środkowej i wschodniej stanowi więc tylko 4,4% całkowitej sprzedaży.

Z ostatniego raportu IDC wynika, że jedynie w Europie Środkowej i Wschodniej nie było widać spowolnienia w wydatkach na IT, jakie zaobserwowano po atakach terrorystycznych na USA z 11 września 2001 r. Jeszcze w sierpniu ub.r. IDC przewidywała bowiem, że sprzedaż produktów informatycznych w Ameryce Północnej wzrośnie o 7%, w Europie Zachodniej o 11%, a w Europie Środkowej i Wschodniej o 12%. Po korekcie wzrost na świecie został oszacowany na 1-2%. Według prognoz IDC, w ciągu najbliższych 6-9 miesięcy przedsiębiorstwa ponownie zwiększą wydatki na informatykę m.in. po to, aby zwiększać efektywność działania i konkurencyjność, a tym samym sprzedaż i zyski.

Zobacz również:

Paradoksy wysokich wskaźników

Dane te powinny napawać optymizmem. Różnice w przyroście wydatków na IT pomiędzy naszą częścią Europy a resztą Starego Kontynentu oraz USA są ogromne. Niestety, nie przekłada się to bezpośrednio na sytuację na rynku pracy dla ludzi związanych z IT. W Europie Zachodniej, a tym bardziej na kontynencie amerykańskim niedobór wykwalifikowanej siły roboczej był od kilku lat na tyle poważny, że stawiał pod znakiem zapytania dalszy rozwój rynku. Z tej perspektywy ochłodzenie koniunktury tak naprawdę pozwoliło na ustabilizowanie sytuacji. Znacznie większa skala i dynamika tamtejszego rynku sprawia, że wykwalifikowani fachowcy mogą być spokojni o swoją przyszłość. W przypadku państw naszego regionu nawet niewielkie spowolnienie wzrostu wydatków na IT oznacza w istocie wyraźny spadek liczby ofert pracy dla informatyków. Tym bardziej że dotychczasowy dynamiczny wzrost sprzyjał nadmiernej rozbudowie działów IT, a także firm informatycznych.

Patrząc z tej perspektywy, niezbyt korzystnie wyglądają także zapowiedzi analityków, iż głównym kierunkiem rozwoju firm w najbliższym czasie będzie racjonalizacja wydatków na IT. Ta w polskich warunkach, przy wysokich kosztach ponoszonych przez pracodawcę zatrudniającego kolejnych specjalistów, wiążę się przede wszystkim z ograniczeniem kosztów osobowych. Większy nacisk na efektywność oznacza również wolniejszy wzrost firm informatycznych, które będą musiały pomyśleć o znaczącym ograniczeniu kosztów oferowanych usług, a także rozwój outsourcingu.

Również zapowiadany na najbliższe miesiące wzrost inwestycji na IT nie musi koniecznie oznaczać poprawy koniunktury na rynku. Tym bardziej że z powodu ograniczeń prawnych i fiskalnych napływ inwestycji zagranicznych do naszego kraju nie będzie na tyle znaczący, żeby zmienić sytuację na rynku. Zdaniem obserwatorów polskiego rynku, prawdziwego napływu pieniędzy do polskiego sektora IT można spodziewać się dopiero wraz ze zbliżaniem się daty integracji naszego kraju ze strukturami europejskimi.