Powolutku pod górę

Dynamika produkcji sprzedanej przemysłu w 1999 r. byłaby nader optymistycznym prognostykiem, gdyby nie fatalne wyniki wymiany zagranicznej.

Dynamika produkcji sprzedanej przemysłu w 1999 r. byłaby nader optymistycznym prognostykiem, gdyby nie fatalne wyniki wymiany zagranicznej.

Większość obserwatorów gospodarki uważa, że właśnie wielkość eksportu jest wartością najlepiej i najtrafniej opisującą potencjał przedsiębiorstw, a zatem i stan koniunktury gospodarczej. Eksport bowiem w sposób bezwzględny pokazuje, czy polskie firmy są konkurencyjne na światowym rynku czy nie. Tymczasem w ub.r. wartość eksportu spadła o 6, 2%. Dynamika tego spadku jest nieco mniejsza niż w poprzednich latach, ale do odwrócenia tej niekorzystnej tendencji jeszcze daleko. Zmniejszył się wprawdzie również import, lecz nie jest to najlepsza wiadomość. Po pierwsze, obniżył się zaledwie o 5%, po drugie, to zmniejszenie wynika głównie ze spadku zakupów dóbr inwestycyjnych. A zatem nie dość, że wyniki wymiany zagranicznej nie poprawiają bilansu handlowego Polski, to ujawniają trudną sytuację wewnątrz przedsiębiorstw. Wszystko więc wskazuje na to, iż spełniły się nasze obawy zawarte w ubiegłorocznym Raporcie Computerworld TOP 200. Alarmowaliśmy wtedy, że obniża się rentowność przedsiębiorstw, co oznacza osłabienie ich konkurencyjności i zmniejszenie zasobów, potrzebnych do rozwoju. Andrzej Góralczyk pisał, mając na myśli znakomitą polską politykę pieniężną, ale brak długookresowej strategii gospodarczej: "W gabinetach rządowych ignoruje się to, że gospodarka składa się z przedsiębiorstw, a nie z pieniędzy".

W ub.r. w polskiej gospodarce wystąpiły również inne niekorzystne zjawiska na rynku pracy i w sferze finansów publicznych. Nieprzewidzianie mocno wzrosła też inflacja. Sytuacja finansów publicznych w dużej mierze ukształtowała słabo przygotowane organizacyjnie reformy społeczne, oparte ponadto na zbyt optymistycznych szacunkach finansowych. W efekcie państwowy dług publiczny wyniósł aż 49% PKB.

Jest coś na pocieszenie

W 1999 r. polska gospodarka odnotowała również znaczące sukcesy. Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową zalicza do nich:

  • dynamikę produkcji sprzedanej przemysłu

  • dynamikę wartości dodanej w przemyśle, budownictwie, usługach rynkowych

  • stabilizację poziomu przeciętnego zatrudnienia

  • ustabilizowany wzrost wynagrodzeń i dochodów ludności.

    Te pozytywne zjawiska w polskiej gospodarce wyraźnie uwidoczniły się dopiero w drugiej połowie roku. Można przypuszczać, że dopiero wtedy straciły na znaczeniu zewnętrzne czynniki, które od 1998 r. hamowały wzrost gospodarczy, np. kryzys rosyjski i spadek koniunktury na Zachodzie. W skali roku Produkt Krajowy Brutto (PKB) wzrósł o 4,1%, podczas gdy rozkład dla poszczególnych kwartałów był następujący:

  • I kwartał - 1, 6%

  • II kwartał - 3%

  • III kwartał - 5%

  • IV kwartał - 6, 3%

    Tempo wzrostu PKB w coraz większym stopniu zależy od rozwoju usług rynkowych, których udział w tworzeniu produktu narodowego wynosi ponad 50%. Przemysł wnosi tylko 25% do wartości PKB. Jest to korzystna okoliczność, ponieważ usługi są znacznie mniej niż przemysł podatne na wahania koniunktury. Tutaj też tworzy się największa wartość dodana. Jest to ważna tendencja w rozwoju gospodarki na całym świecie. Potwierdza się to również w Polsce. W 1999 r. usługi rynkowe wykazywały największą dynamikę wzrostu wartości dodanej.

    Analitycy Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową zauważyli kolejną wartą odnotowania charakterystykę pierwszego półrocza 1999 r. - poziom produkcji działów przemysłu uznawanych za nośniki postępu technicznego był o 3,6% wyższy niż w pierwszym półroczu 1998 r., a jej udział w wartości produkcji sprzedanej dużych przedsiębiorstw wzrósł z 12,4 do 13,2%. Tendencja ta prawdopodobnie potwierdzi się również w odniesieniu do drugiego półrocza.

    W ciągu roku zmieniały się dysproporcje między wzrostem popytu krajowego a wzrostem PKB. Od końca 1995 r. utrzymuje się wyższa dynamika wzrostu popytu krajowego, co wskazuje na konsumpcyjną konstrukcję naszej gospodarki. Na popyt krajowy składa się bowiem spożycie indywidualne, publiczne i inwestycje. Dynamika inwestycji od lat jednak spada, zatem na wielkość popytu największy wpływ ma spożycie. Pod koniec ub.r. dysproporcja ta znacznie się zmniejszyła. Optymistyczna jest również wiadomość, że rośnie stopa nakładów inwestycyjnych, czyli nakłady na środki trwałe rosną szybciej niż produkt krajowy. Sygnalizuje to, że rośnie potencjał materialny gospodarki, ale wielkiego boomu inwestycyjnego - nakładów na unowocześnienia technologii czy miejsc pracy - jeszcze nie zwiastuje. Nakłady inwestycyjne zwiększają się głównie dzięki inwestycjom i kredytom zagranicznym.

    Czego się spodziewać

    Specjaliści Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową są umiarkowanymi optymistami w ocenie koniunktury na lata: 2000 i 2001. Przewidują, że w tym roku PKB wzrośnie o 4,9%, a udział inwestycji przekroczy 27%. Wzrost gospodarczy będziemy zawdzięczać właśnie zwiększaniu się inwestycji, głównie zagranicznych i eksportu, oraz spadkowi tempa wzrostu spożycia indywidualnego.

    W roku 2001 należy się spodziewać wzrostu Produktu Krajowego Brutto o 4,5%. Wiele zależy też od skuteczności działań podejmowanych w celu zrównoważenia bilansu w handlu zagranicznym.


  • TOP 200