Pouczający jarmark

Dwudzieste czwarte z kolei, największe w Europie targi technologii informatycznych i telekomunikacyjnych CeBIT '93 zakończyły się w środę 31 marca.

Dwudzieste czwarte z kolei, największe w Europie targi technologii informatycznych i telekomunikacyjnych CeBIT '93 zakończyły się w środę 31 marca.

Jak co roku, organizatorzy ogłosili również największy w historii sukces targów, doliczając się rekordów we wszystkich kategoriach, z liczbą wystawców (5600) i zwiedzających (660 tys., wzrost o 2%) na czele. O ile pierwsza liczba jest łatwo mierzalna, to w drugą niestety trochę trudno uwierzyć każdemu, kto tegoroczny luz na okalających targi parkingach porównał z zeszłorocznymi kłopotami. Może z tego też względu tym razem starano się zwiedzających bliżej określić. Z tej statystyki wynika, że ponad połowa przyjechała tu w konkretnym celu, a co trzeciemu wizyta w Hanowerze zastępuje wszystkie inne targi tej branży. Co do wystawców podobno tylko 5% nie ma zamiaru pojawić się tu w przyszłym roku, natomiast ponad połowa tych, którzy przyjechali tu dopiero na rozpoznanie, zdecydowana jest uczestniczyć w przyszłorocznej imprezie.

Upłynąć ma ona pod znakiem Kanady, która tym razem obejmie stanowisko oficjalnego partnera Deutsche Messe. Jak zapowiedział przedstawiciel rządu kanadyjskiego, p. Heinbecker, Kanada da się poznać głównie jako wytwórca urządzeń telekomunikacyjnych. W kolejce do kariery stoi już Australia.

Organizatorzy doszli też do wniosku, że wszystkich informatycznych trendów nie da się już pokazać w ciągu 2 tygodni. Poczynając więc od jesieni '94 r. rozpocznie się cykl wystaw wydzielonych z CeBIT-u, a poświęconych komputerowym technikom edukacyjnym pod hasłem "Qualification".

Wszystkie pecety duże i małe

Nowinki techniczne to obowiązkowy temat każdej poważniejszej wystawy. Zwiedzający targi mieli nieco mieszane uczucia. Niby prawie każdy poważny wystawca pokazywał coś nowego, ale tak naprawdę to nic prawdziwie odkrywczego nie było! Informatyka światowa znalazła się w swego rodzaju koleinach, którymi właściwie wszyscy muszą już podążać. Nie ma w tym nic złego, efekt ten świadczy po prostu o pewnej dojrzałości.

Widać wyraźnie efekt rozchodzącej się fali. Klasyczne biurkowe pecety uległy miniaturyzacji i dają się schować do teczki lub kieszeni. Notebooki stały się komputerami prawdziwie osobistymi, które obok typowych funkcji obsługi edytora, arkusza czy bazy danych służą również - dzięki powszechnym już kartom rozszerzeń PCMCIA - za fax, pocztę elektroniczną, czy telefon. W nurcie integracji wielu funkcji, lecz o krok przed konkurencją, znalazł się Canon ze swym najnowszym notebookiem BN22. Na razie monochromatyczny, został on niezwykle pomysłowo sprzężony z atramentową drukarką o rozdzielczości 360 dpi i szybkości pracy 116 cps. Papier wkłada się pod klawiaturę, by po przeciwnej stronie otrzymać wydruk. BN22 zawiera w maksymalnej konfiguracji procesor 486SLC, 12 MB pamięci, dysk twardy 180 MB i 2 sloty kart PCMCIA 2.0. Wraz z akumulatorami waży 3,5 kg.

Do pewnego stopnia zaskoczenie stanowiła natomiast nikła liczba pentopów, czyli PDA (Personal Digital Assistant). Nieliczne prezentowane egzemplarze, a także przedłużający się brak apple'owskiego Newtona (przełożono jego premierę na lato br.), świadczyły raczej o tym, że technologia ta jest jeszcze daleka od dojrzałości, choć jest pewne, iż do niej należy przyszłość.

Procesor 486 stał się już standardem w notebookach, pociągając za sobą rozwój aplikacji windowsowych na niespotykaną dotąd skalę. To ostatnie okazało się możliwe dzięki skokowi w technice napędów oraz dysków twardych, a zwłaszcza ich miniaturyzacji. Przykładem niech będzie 20 MB napęd Kitty Hawk o wadze ok. 100 g i rozmiarach pudełka od zapałek, pokazywany już nie tylko na stoisku Hewlett-Packarda. Warto też odnotować szybki rozwój pamięci taśmowych i optycznych, ukierunkowanych na zastosowania związane z backupem i archiwizacją. Na jednym ze stanowisk można było podziwiać np. dysk typu WORM o średnicy 8" i pojemności 7 GB.

Dotychczasowe desktopy nabierają cech stacji roboczych lub stają się urządzeniami multimedialnymi, z niemal obowiązkowo wbudowaną stają CD, kartą dźwiękową i kartą wideo wysokiej rozdzielczości, nierzadko stosującą wydajne techniki kompresji obrazu. Oprogramowanie pozwala nie tylko oglądać np. film wideo w okienku Windows, lecz również zatrzymać klatkę, wybrać dowolną część obrazu, edytować ją programem graficznym i wstawić np. do dokumentu tekstowego. Połączone z komputerem kamery, magnetowidy i kolumny dźwiękowe prezentowano w ogromnych ilościach.

Do przebojów multimedialnych zaliczyć można także apple'owski uniwersalny odtwarzacz CD-ROM-ów, PhotoCD i AudioCD, który samoczynnie rozpoznaje, z jakiego rodzaju informacją ma do czynienia i współpracuje ze wzmacniaczem dźwięku, monitorem i komputerem. Jak to u Apple'a bywa, urządzenie jest małe, lekkie i sprawne.


TOP 200