Potrzebna legalizacja Prezesa

Zwycięzcą kolejnej potyczki pomiędzy Telekomunikacją Polską a Prezes UKE okazał się operator. Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów uchylił jedną z kilkunastu decyzji o nałożeniu kary na TP.

Zwycięzcą kolejnej potyczki pomiędzy Telekomunikacją Polską a Prezes UKE okazał się operator. Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów uchylił jedną z kilkunastu decyzji o nałożeniu kary na TP.

Piotr Rutkowski

Piotr Rutkowski

Tym razem stawką było 100 mln zł, a spór dotyczył jednej z najbardziej kontrowersyjnych decyzji regulacyjnych, o rozdzieleniu opłaty abonamentu za usługi telefoniczne i dostępu do Internetu za pośrednictwem Neostrady. Było jasne, że uzasadnienie zaskarżonej decyzji nie mieści się w logice unijnego systemu regulacyjnego dla sieci i usług łączności elektronicznej, ale można było się spodziewać, że sprawa będzie ciągnąć się miesiącami, aż po europejski Trybunał Sprawiedliwości.

Polskie sądy do niedawna niechętnie wnikały w kwestie interpretacji prawa unijnego. Tym razem znaleziono jednak uzasadnienie w polskim Prawie telekomunikacyjnym, stwierdzając, że przywoływany w decyzji Prezes UKE przepis dotyczy tylko usługi telefonicznej, czyli nie może obejmować Neostrady. Zakładając, że sądy kolejnych instancji podzielą stanowisko zawarte w orzeczeniu SOKiK, TP mogłaby wystąpić o odszkodowanie, ale jest to chyba tylko teoretyczna możliwość, bo operator musiałby dowieść strat poniesionych z tego powodu, czyli poddać publicznej ocenie rzeczywiste koszty świadczenia usług.

Znacznie dalej idące, dzisiaj trudne do przewidzenia skutki, ma inna część wyroku, w której Sąd, w ustnym uzasadnieniu, przychylił się do interpretacji TP, kwestionując prawidłowość powołania Prezes UKE. Sąd uznał, że decyzja jest nieważna, ponieważ "wydana została przez osobę niewłaściwie powołaną na funkcję Prezesa UKE". Ta sprawa budzi niesmak, ponieważ pokazuje, że TP w obronie dominującej pozycji jest gotowa iść na całość. Co więcej, TP zaserwowała taki pogląd Annie Streżyńskiej na samym początku jej kadencji i podtrzymuje go w skargach sądowych, dotyczących różnych decyzji Prezes UKE. Trudno się w tej sytuacji spodziewać przychylnego nastawienia w działaniach regulacyjnych.

Należałoby wyjaśnić, że premier Kazimierz Marcinkiewicz, decydując się na ryzykowną interpretację upoważnienia ustawowego do powołania Prezesa UKE, chciał uniknąć podporządkowania się merytorycznie absurdalnej konstrukcji, w której kandydatów na nadzorowanego przez rząd Prezesa UKE wybiera Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. Tymczasem wiedza Rady o rynku telekomunikacyjnym jest dość ograniczona. Rewolucyjna koncepcja wykorzystania zasobów intelektualnych i organizacyjnych Krajowej Rady była rezultatem pośpiechu przy trwających w grudniu 2005 r. zaledwie tydzień pracach sejmowych nad prawem o radiofonii i telewizji. Gdyby Prezesa UKE wybrano w ten sposób, można by było próbować podważyć legalność podstawy prawnej w Trybunale Konstytucyjnym.


TOP 200