Potrzeba większej powagi

Zarządzanie staje się podstawowym czynnikiem sukcesu przedsiębiorstwa, wyprzedzając w rankingu znaczenia nawet czynniki makroekonomiczne i polityczne.

Zarządzanie staje się podstawowym czynnikiem sukcesu przedsiębiorstwa, wyprzedzając w rankingu znaczenia nawet czynniki makroekonomiczne i polityczne.

Czy menedżerowie i kierownicy średniego szczebla uzyskują odpowiednie wsparcie w postaci literatury fachowej?

Na rynku wydawniczym jest kilkaset różnych pozycji z zakresu organizacji i zarządzania. Jednak większość z nich jest miernej jakości. Zostały bowiem napisane, przetłumaczone i opublikowane w czasach ogromnej posuchy na tym rynku, a jednocześnie ogromnego zapotrzebowania w związku z wejściem w gospodarkę rynkową. Wtedy wydawało się, że wszystko da się sprzedać byle miało w tytule lub podtytule słowa: zarządzanie, marketing, finanse, rynek, menedżer itd. W produkowaniu tej wątpliwej wartości omówień celowali pracownicy naukowi uczelni i wydziałów, którzy jeszcze kilka miesięcy wcześniej wykładali zupełnie inną teorię ekonomii i przedsiębiorstwa niż pożądana w konkurencyjnej gospodarce rynkowej.

Sytuacja obecna

W tej chwili na rynku są generalnie trzy rodzaje książek w dziedzinie zarządzania.

Na pierwszą grupę składają się pozycje nadrabiające zaległości z czasów realnego socjalizmu. Mają one za zadanie przybliżyć najważniejsze pojęcia gospodarki rynkowej polskiemu dyrektorowi od dziesiątków lat uwikłanemu jedynie w centralne planowanie i rynek producenta.

Są one niewątpliwie pożyteczne, jeśli tylko wydawca wybrał pozycje solidne, a nie hochsztaplerskie. Jednak mają pewną podstawową wadę. Nie są propozycją całościowego patrzenia na biznes, nie ukazują powiązań między poszczególnymi zgadnieniami, nie ujmują przedsiębiorstwa jako dynamicznego organizmu. Fragmentaryczna wiedza jest trudna do zastosowania w realnych warunkach, nie wiadomo bowiem w którym momencie zaczyna się jej użyteczność. Wizja przedsiębiorstwa, gospodarki i swojej roli w tym wszystkim jest pierwszorzędna dla menedżera uczącego się zagadnień szczegółowych.

Drugą odmianą książek na rynku są kompedia wiedzy, niemal uniwersyteckie podręczniki. Nie mają już one tak przypadkowego, hochsztaplerskiego charakteru jak wczesne pozycje, poświęcone szczegółowym problemom. Niestety, są poważnie obciążone swoim akademizmem. Są tak solidne i rzeczowe, że nie da ich się czytać. Tak jak w warunkach uniwersyteckich muszą być uzupełnione osobistym wykładem specjalisty, który nadrobi suchość tekstu, wzbogaci go przykładami, pobudzi umysł uczących się sugestywnym sposobem mówienia, intonacją podkreśli ważność niektórych partii tekstu.

Trzecia grupa książek - bardzo liczna i mocno reklamowana - ośmiesza biznesmenów. Uczy ich jak ubierać się, zachowywać przy stole, jaki sport uprawiać, jak zrobić biznes bez wysiłku, jak zarobić milion dolarów nic nie robiąc itd.

Sytuacja pożądana

Na naszym rynku natomiast brakuje książek typu amerykańskiego, czyli jasnych, czytelnych pozycji oferujących sposób patrzenia na ludzi, na świat i na przedsiębiorstwo, a nie tylko wiedzę fachową. Tym książkom zarzuca się, że upraszczają świat. Ale jest to prostota w sam raz dla ludzi biznesu, zwykłych wyrobników zysku, nie aspirujących do roli magów, filozofów, przywódców dusz. Brakuje książek omawiających aktualne koncepcje i trendy w dziedzinie zarządzania, czyli o reengineeringu, zarządzaniu jakością, informatycznym wsparciu biznesu, prowadzeniu prjektów, organizacji poziomej, systemach wynagrodzeń, zarządzaniu biograficznym.

Jest bowiem paradoksem, że polskim menedżerom najpierw zaoferowano wiedzę szczegółową, ów marketing, zarządzanie personelem, sterowanie produkcją, płynność finansową, a dopiero teraz muszą się upomnieć o wiedzę fundamentalną dla nich, mianowicie jak przekształcać przedsiębiorstwo, jak je restrukturyzować, aby te wszystkie pojęcia szczegółowe miały sens i zastosowanie. Wydaje mi się, że ten paradoks zrodziły zarówno niekompetencja wydawców, jak i niedojrzałość kadry menedżerskiej.


TOP 200