Potentaci nie czynią sukcesu

Small business zwykło się kojarzyć w Polsce z działalnością rzemieślniczą, mało wyrafinowaną, prawie wstydliwą i zbędną w gospodarce.

Small business zwykło się kojarzyć w Polsce z działalnością rzemieślniczą, mało wyrafinowaną, prawie wstydliwą i zbędną w gospodarce.

W rozwiniętych krajach Zachodu, a także w Japonii, panuje przekonanie wręcz przeciwne. Small business uważany jest za podstawowy, najbardziej twórczy sektor gospodarki, czyli taki, który zatrudnia najwięcej pracowników, przynosi najwięcej dochodu narodowego, tworzy najwięcej nowych miejsc pracy. Zdrowy sektor małych i średnich firm uważany jest tam za gwarancję stabilności, efektywności gospodarki i dobrobytu społeczeństwa. Biorąc pod uwagę, że wiele przedsiębiorstw z tej sfery jest firmami rodzinnymi, wydaje się cenne również to, że zdejmują z ogółu obywateli obowiązek zabezpieczenia bytu i przyszłości rodzinom. Duże firmy lub koncerny w zachodnich państwach europejskich, w Stanach Zjednoczonych czy Japonii stanowią nie więcej niż 25% gospodarki. Specjaliści udowadniają wręcz, że im mniejszą rolę odgrywają w danej gospodarce duże firmy, tym lepiej się ona rozwija i osiąga lepsze wyniki. Mały i średni biznes jest podstawowym źródłem aktywności gospodarczej. We Wspólnocie Europejskiej co roku znika 10% firm, czyli ok. półtora miliona, ale powstaje ich znacznie więcej, rezultacie więc przybywa ponad 400 tys. firm rocznie. Small business jest wrażliwy na brak koniunktury, ponieważ świadczy usługi dla wielkich firm.

Kiedy wielcy przeżywają kłopoty, najpierw ograniczają współpracę z partnerami tego sektora. Z drugiej jednak strony, małe firmy są bardzo żywotne i potrafią odradzać się nawet po wielu latach egzystencji na granicy opłacalności. Ostatnio przestają być ofiarami niepowodzeń biznesowych koncernów, dlatego że wiele z nich redukując koszty, w ogóle zrezygnowało z ubocznych działalności, w całości oddając je niezależnym firmom właśnie z sektora small businessu. Teraz jedni i drudzy handlują tymi produktami i usługami jak partnerzy. Obu sektorom wyszło to na dobre: jedne uzyskały nowe obszary działalności, drugie mogły skupić się na zasadniczym biznesie, nie rozpraszając swoich pieniędzy, ludzi, uwagi.

Atuty małych

Małe i średnie firmy mają bowiem wiele atutów, których nie posiadają wielcy. Przede wszystkim są to miejsca, gdzie rodzi się wiele innowacji, wynalazków, nowych zastosowań, trafnych intuicji dotyczących przyszłych kierunków rozwoju i przeznaczenia techniki. Ta cecha bierze się z elastyczności małych firm. Po to aby przetrwać na rynku, muszą one dokładnie realizować potrzeby klientów, dostosować się do nich. Klienci i ich potrzeby zmieniają się. Małe firmy szybciej niż duże potrafią to zauważyć i wykorzystać jako swoją szansę w interesach. Przedsiębiorstwa ze sfery small businessu polegają przede wszystkim na dwóch zasobach: czasie właścicieli przeznaczanym na pracę i ich kompetencjach. Zwykle nie mają tyle kapitału, oprzyrządowania, maszyn, narzędzi, powierzchni, a także kontaktów i pracowników, co duże firmy. Wygrywają na rynku pracowitością i rzetelnością fachowców, którzy swoim honorem i nazwiskiem świadczą, że praca zostanie wykonana najlepiej. Pracownicy wielkich firm są natomiast anonimowi i wprzęgnięci w biurokratyczne procedury. Tak naprawdę trudno ustalić, za co odpowiadają i jak ocena ich pracy wpływa na ich losy. Takich wątpliwości nie ma w przypadku małej firmyijej właścicieli-pracowników.

Małe i średnie firmy są cenione zwłaszcza wtedy, gdy zajmują się nowymi technologiami. Wówczas ich potencjał intelektu i pracowitości daje najlepsze efekty. Prawie wszystkie wielkie wynalazki XX w. albo powstały, albo znaleziono dla nich praktyczne zastosowanie w małych firmach, mimo że wydawałoby się, iż laboratoria koncernów są bogatsze i lepiej wyposażone. Jednak życie udowodniło, że myśl ludzka jest bardziej lotna i twórcza w małych strukturach niż w rozległych biurach i instytutach. Mali bywają więc poważnymi konkurentami dużych. Na wielką skalę opłaca się produkcja wymagająca intensywnego inwestowania, na małą - produkcja wymagająca specjalizacji i zindywidualizowanego podejścia. Biorąc pod uwagę, że zgodnie z trendem cywilizacyjnym produkcja będzie coraz częściej realizowana na konkretne zamówienia - produkcja masowa już właściwie przemija - small business jeszcze bardziej potwierdzi swoją rolę kulturotwórczą, innowacyjną i stabilizującą w gospodarce.

Dlaczego u nas inaczej

My jesteśmy jednak oryginalni i ciągle nie potrafimy docenić sektora małych i średnich firm. Niezmiennie kojarzy się on nam z socjalistycznym rzemieślnikiem, pracującym na odpadkowych surowcach, produkującym buble, tak jak i reszta gospodarki, będącym pod pręgierzem opinii publicznej ze zgorszeniem śledzącej jego dochody, w nieustannym strachu przed fiskusem i urzędnikami państwowymi. Był to obraz rzemieślnika zaiste mało budujący i zupełnie odbiegający od wizerunku cywilizacyjnego innowatora i fachowca najwyższej klasy, przy tym człowieka niezależnego, rozsądnego obywatela budującego stabilność państwa.

Wiele się zmieniło, gdy do Polski wrócił kapitalizm. Pojawiły się miliony małych firm, które zaczęły z mozołem budować swój dobrobyt, rodzin swoich pracowników i właścicieli oraz całej gospodarki. Ogromną część tej grupy stanowiły firmy branży komputerowej, a potem informatycznej. Państwowe fabryki elektroniczne bankrutowały, a komputerowy small business przeżywał boom. Zarabiał pieniądze, bogacił się, obrastał dobrami i doświadczeniem, ale społecznego szacunku nie zyskał. Mówiono z pogardą: "Oni handlują komputerami". Dzisiaj małe firmy komputerowe nie mogą już zajmować się tym, czym duże (handlem, wytwórczością), jest to bowiem dla nich nieopłacalne. Trochę z przymusu, trochę z wyrachowania zaczęły wreszcie specjalizować się w tym, w czym powinny, w czym mają szansę być najefektywniejsze, a mianowicie - świadczeniu usług. Do tej działalności nie potrzeba kapitału, sprzętu, lokali. Potrzeba pracowitych, zdolnych, kompetentnych, szybko uczących się specjalistów, uważnie obserwujących potrzeby i szybko reagujących na nie.

Nie ma sensu rozrywać szat nad upadkiem małych firm informatycznych w Polsce, co wielu czyni. Upadają, bo nie zajmują się tym, do czego pasuje ich struktura, wielkość i charakter, bo zajmują się tym, czym powinny zajmować się wielkie firmy. Ich bankructwa lub sprzedawanie się wielkim jest historyczną szansą polskiego informatycznego small businessu. Ma on okazję wreszcie stać się normalnym small businessem, jak wszędzie na świecie: świadczącym rzetelne usługi, odkrywającym nowe możliwości techniczne, nowe produkty i zastosowania, opartym na rzetelności i odpowiedzialności pracowników - właścicieli.


TOP 200