Potajemne nagrania audio-wideo polem minowym dla pracodawców

Wykonywanie potajemnych nagrań jeszcze nigdy nie było tak łatwe. A okazji ku temu jest bez liku, spotkania biznesowe i codzienne, luźne rozmowy w firmie, imprezy firmowe. Jesteśmy o krok od eksplozji sekretnych nagrań audio lub wideo wykonywanych w miejscach pracy.

Dziś niemal każdy nosi przy sobie wyrafinowane i potężne urządzenia, np. smartfony, za pomocą których może wykonać nagranie. Nadejście Google Glass i innych technologii dyskretnie wszywanych w odzież, sprawia, że teraz każdy może zostać super szpiegiem pod względem technicznym nie ustępującym Jamesowi Bondowi, choć czasami nie mającym szlachetnych zamiarów.

Nasilenie się tego trendu stwarza nowe problemy dla firm, zwłaszcza tych, które zachęcają pracowników do korzystania z osobistych urządzeń mobilnych w miejscu pracy w ramach BYOD. Warto zdawać sobie sprawę, jakie mogą być negatywne skutki potajemnego nagrywania przez pracowników codziennych wydarzeń z życia korporacji. Pracownicy mogą wykorzystać je jako dowód niesprawiedliwego traktowania przez przełożonych, udostępnić materiały z poufnej rozmowy telekonferencyjnej, ujawnić nieprzyzwoite zachowania lub też informacje o nielegalnych lub niemoralnych działaniach pracowników firmy. Choć na pierwszy rzut oka, niektóre z takich działań wydają się uzasadnione, ale prezentacja ich kontekstu może czasami zasadniczo zmienić opinię.

Zobacz również:

  • Okta - weryfikacja tożsamości w nowym świecie IT

Najpierw nagranie, refleksja przyjdzie później

Takie sytuacje mają miejsce już teraz. Żyjemy w świecie, w którym najpierw się nagrywa, a dopiero potem myśli. Wystarczy przejrzeć informacje publikowane w mediach albo materiały udostępniane w serwisie YouTube, aby znaleźć różnego rodzaju filmy wideo pokazujące niewłaściwe zachowania ludzi. Co smutne, większość osób raczej nagra napad na ulicy niż spróbuje pomóc napadniętemu. W miejscu pracy szczególnie atrakcyjną pożywką jest szef "pastwiący się nad pracownikiem", jak miało to miejsce w przypadku ujawnionego jakiś czas temu materiału audio, w którym prezes AOL, Tim Armstrong, w szokujący sposób zwalnia pracownika w obecności tysiąca innych osób.

Chociaż niektóre firmy już próbują przeciwdziałać potajemnym nagraniom, odwołując się do przepisów prawnych lub wdrażając surową, korporacyjną politykę w tym zakresie, nigdy nie daje to gwarancji, że takie sytuacje się nie zdarzą. "A z punktu widzenia regulacji, mamy tutaj do czynienia z prawnym grzęzawiskiem zarówno dla pracodawcy, jak i pracownika" mówi Paul Starkman, prawnik w kancelarii Pedersen & Houpt.

W prawie amerykańskim nagrania audio i audio-wideo podlegają przepisom prawnym związanym z podsłuchem, natomiast nagrania wideo bez ścieżki dźwiękowej mogą tylko naruszyć prawo do prywatności. Oprócz tego każdy stan w USA inaczej reguluje kwestię potajemnych nagrań. Przykładowo, w stanie Illinois obie strony muszą wyrazić zgodę na nagranie, a nagrywanie kogoś ukradkiem jest traktowane jako przestępstwo.

Jednak zasada wyrażenia zgody powoduje jeszcze większy zamęt. Jeśli ktoś trzyma smartfon w sposób charakterystyczny dla nagrywania i robi to otwarcie i jednoznacznie, a osoba nagrywana patrzy w kierunku kamery i nie wyraża sprzeciwu, można uznać taką reakcję za wyraźną zgodę. Z drugiej jednak strony, nie jest łatwo zorientować się, kiedy nagrywają okulary Google Glass, choć trudno nie zauważyć ich na czyjejś twarzy. W takich przypadkach można więc kwestionować to, czy domniemana zgoda rzeczywiście została wyrażona. To prawnie skomplikowana sytuacja.

Firmy nie są chronione przez oskarżeniami i procesami sądowymi nawet wtedy, gdy obowiązujące w nich przepisy wyraźnie zakazują nagrań audio i wideo w miejscu i w trakcie pracy. Warto wspomnieć tutaj o przypadku firmy Whole Foods: amerykański związek zawodowy United Food and Commercial Workers zaskarżył politykę pracowniczą firmy Whole Foods Market, w której zakazywano nagrywania rozmów. Przepisy korporacyjne brzmiały następująco:

Nagrywanie rozmów za pomocą magnetofonu lub jakiegokolwiek innego urządzenia rejestrującego (w tym telefonu komórkowego i wszelkich innych urządzeń elektronicznych), bez uprzedniej zgody kierownictwa sklepu lub zakładu, stanowi naruszenie przepisów obowiązujących w firmie Whole Foods Market. Ma to na celu wyeliminowanie sytuacji, w której pracownicy są zniechęcani do wyrażenia własnej opinii, co może mieć miejsce wtedy, gdy obawiają się potajemnego nagrywania ich rozmów. Takie obawy mogą uniemożliwiać spontaniczny i szczery dialog, zwłaszcza w kwestiach wrażliwych lub poufnych. Naruszenie tych przepisów może być podstawą do decyzji o zwolnieniu pracownika.Choć sędzia prawa administracyjnego z amerykańskiej Krajowej Rady ds. Relacji Pracowniczych (National Labour Relations Board) był przychylnie nastawiony do uzasadnienia podanego przez Whole Foods, ale cel powyższej polityki uznał za jednoznacznie instrumentalny i nie dopuszczalny. Oznacza to, że firma podejmuje spore ryzyko, bez wyraźnego uzasadnienia wdrażając wytyczne zakazujące nagrań.

Coraz więcej zamętu w sprawach sądowych

Nawet przyłapanie pracownika na łamaniu prawa wywołuje konsternację. Powiedzmy, że taki pracownik ukradkiem nagrywa przełożonego, gdy ten wykonuje czynności niezgodne z prawem lub niesprawiedliwe, a następnie decyduje się na ujawnienie nagrania. Choć takie nagranie zostało zdobyte nielegalnie, to prawdopodobnie i tak zostanie użyte w postępowaniu sądowym jako materiał dowodowy. Paul Starkman, nie słyszał jeszcze o przypadku, w którym sąd wykluczyłby takie nagranie tylko dlatego, że narusza ono przepisy dotyczące podsłuchu.

Oczywiście, w podobnej sytuacji pracownik też może zostać pociągnięty do odpowiedzialności, a firma ma prawo przekazać jego sprawę odpowiednim organom w celu wszczęcia postępowania karnego, ale wcale nie jest to takie pewne. "Z takiej sprawy można zrobić sporo dymu, ale trzeba też działać ostrożnie" mówi Paul Starkman. Jeśli firma wiedziała, że pracownicy coś nagrywali i nic z tym nie zrobiła, a później oskarża ich o nielegalne działania, może to zostać uznane za próbę odwetu.

Problem potajemnych nagrań w miejscu pracy to równia pochyła, która będzie coraz bardziej niebezpieczna. Okulary Google Glass, technologie do noszenia, wszechobecne smartfony, kultura, w której naciśniecie przycisku uruchamiającego nagrywanie staje się odruchem i nie nadążający za tym system prawny to pole minowe, na którym coraz trudniej się poruszać.

Więcej o budowaniu i zarządzaniu zespołem IT można się dowiedzieć, 26 i 27 marca, na konferencji Computerworld "Zarządzanie strukturami IT" www.computerworld.pl/konferencja/zsit


TOP 200