Poszerzone aspiracje

Koncepcja sieci następnej generacji NGN i budowanej w ten sposób platformy multimedialnej IMS jest znana od kilku lat, ale niedawno do powszechnej świadomości zaczęło trafiać, że jest to wyzwanie na dziś, a nie bliżej nieokreśloną przyszłość.

Koncepcja sieci następnej generacji NGN i budowanej w ten sposób platformy multimedialnej IMS jest znana od kilku lat, ale niedawno do powszechnej świadomości zaczęło trafiać, że jest to wyzwanie na dziś, a nie bliżej nieokreśloną przyszłość.

Budowa sieci pozwalających oferować powszechnie wszelkiego typu usługi, stała się dla Europy krytycznym wyzwaniem gospodarczym. Komisja Europejska podsumowała niedawno, że przynajmniej 40% Europejczyków nie korzysta z Internetu, ale równocześnie są poza Europą państwa, gdzie postępuje znacznie szybciej migracja w stronę szybkich sieci światłowodowych lub radiowych na wszystkich poziomach. Konkurencyjność przedsiębiorców europejskich w konkurencji globalnej jest w ten sposób zagrożona.

Wciąż poszukuje się zatem mechanizmów stymulujących rozwój konkurencji, a obecnie coraz wyraźniej mówi się o sieciach następnej generacji, tym bardziej, że sama technologia stanie się na tyle atrakcyjna i logiczna biznesowo, że pomoże przełamać pewne przyhamowanie inwestycji kilku ostatnich lat. Na razie, dla pokonania barier inwestycyjnych w obszarze infrastruktury niezbędne było uruchomienie publicznego wsparcia finansowego, z którego korzystają mieszkańcy słabiej rozwiniętych regionów, w tym Polska. Nieco zmienia się jednak paradygmat interwencji publicznej w rynek, nie chodzi tylko o cele kulturowo-socjalne, ale cel gospodarczy - infrastruktura telekomunikacyjna budowana z użyciem środków publicznych ma służyć przede wszystkim wspieraniu rozwoju konkurencji.

Przy planowaniu projektów telekomunikacyjnych z wykorzystaniem funduszy europejskich trzeba określać zatem ambitne cele, pomimo że z naszej lokalnej, nieco zacofanej perspektywy, wciąż łatwiej jest dostrzegać problemy, zamiast wyzwania. Polityka europejska powinna dostarczać wskazówek. Komisja Europejska zapowiada opublikowanie latem 2008 projektu zaleceń na temat regulacji dla sieci dostępowych następnej generacji, a we wrześniu wskaźników jakościowych dla dostępu szerokopasmowego. Pojęcie sieci nowych generacji znalazło się również w projektach nowych dyrektyw dla sieci i usług łączności elektronicznej.

Znacznie większa szerokość

Chyba najbardziej odczuwalną dla wszystkich użytkowników zmianą będzie rozprawienie się z hipokryzją równania w dół dla potrzeb oficjalnych statystyk definicji pojęcia dostępu szerokopasmowego. Chociaż jest jasne, że Polska pozostaje niezmiennie w ogonie Europy, to ze względu na dowolne traktowanie parametrów, trochę trudno jest porównywać międzynarodowe dokumenty statystyczne z różnych lat i państw. Takie zaciemnianie rzeczywistego obrazu rynku jest przeważnie na rękę podmiotom dominującym, które wciąż balansują pomiędzy narzuconymi przez państwo obowiązkami realizacji celów polityki publicznej i chęcią utrudnienia dostępu konkurentom. Obecnie dostawcy technologii są już pewni, że w określaniu tego, co szerokie lub szybkie może należałoby wreszcie zastosować kryteria funkcjonalne, czyli np. to, że chodzi po pierwsze o dostęp symetryczny, po drugie szybkie łączenie, w tym szybką reakcję na "kliknięcie" przez użytkownika, a po trzecie możliwość równoczesnego korzystania z kilku różnych aplikacji.

Najbardziej cieszy potencjalnych inwestorów, że nowa, wielousługowa platforma dostępowa to już nie trudne biznesowo-polityczno-kulturowe wyzwanie walki z cyfrowym wyłączeniem osób, które dotąd nie nauczyły się korzystać z Internetu. Teraz chodzi o coś, do czego nie trzeba zachęcać prawie nikogo - telewizję w kolejnych jakościowych lub interaktywnych wcieleniach oraz różne hipotetyczne audiowizualne aplikacje, których na rynku wprawdzie jeszcze nie ma, ale na pewno będą, kiedy to, co budujemy dzisiaj, upowszechni się. Przy takim funkcjonalnym podejściu staje się przejrzyście jasne, że należy udrażniać sieci szkieletowe przy pomocy światłowodów dochodzących jak najbliżej użytkowników, a abonentowi dostarczyć w dowolnej technice łącza, pozwalające korzystać ze wszystkich usług oferowanych w sieci. To, co dzisiaj nazywamy usługą dostępu do Internetu, użytkownik dostanie przy okazji, w formie dostosowanej do indywidualnych potrzeb i umiejętności.

W ten sposób zdewaluują się najprawdopodobniej niedługo nadmiernie skomplikowane sposoby dostępu do Internetu, oferowane przez operatorów telekomunikacyjnych, każących nam płacić za pasmo, w oparciu o niewiele przeciętnemu użytkownikowi mówiące, a na dodatek przeważnie nie gwarantowane parametry. Dostęp stanie się "wtyczką" do korzystania ze wszelkich usług informacyjnych, które są nam potrzebne.

Inny biznes

Atrakcyjna masowość produktów audiowizualnych, które mogą być oferowane na rynku w sieciach następnej generacji wpłynie również na sposób działania przedsiębiorstw, chociaż w tym przypadku wiemy pewnie jeszcze mniej o przyszłych biznesowych aplikacjach. Zmiany wynikają nie tylko z potencjału poszerzonego pasma, ale też z immanentnej cechy koncepcji NGN i IMS - możliwości integrowania wszelkich stosowanych w telekomunikacji technologii dostępowych i transportowych, w tym oferowania tych samych usług prawie niezależnie od sposobu dostępu. Pozwala to wielu konkurującym technologiom przetrwać, ale ułatwienia w oferowaniu dowolnych usług wszędzie, gdzie jest dostęp do sieci, narzucają konieczność głębokiej przebudowy myślenia o sposobach ich sprzedaży, marketingu, planowaniu inwestycji, a nawet o tym, co będzie ostatecznie produktem. Nawet biorąc pod uwagę to, że migracja w stronę nowych technologii będzie przebiegać ewolucyjnie przez kilka najbliższych lat, pewnie nie wszyscy obecni gracze rynkowi zdołają się przystosować.

Natomiast można zakładać pojawienie się wielu nowych koncepcji na "sieciowe" biznesy, dla których dzisiejszy handel elektroniczny w Internecie jest tylko namiastką. Użytkownikom sieci LAN i WAN łatwiej wprowadzać usługi kierowane wprost do potencjalnych klientów. Oczywiste jest, że w sieciach NGN inne są również możliwości działania korporacyjnych systemów IT. Zmienia się w nich bowiem charakter omnipotentnej odpowiedzialności operatora za usługę transmisji i połączenia z innymi sieciami. W końcu może się nawet okazać, że uczestnicy dzisiejszej regulacyjnej batalii o podział funkcjonalny operatorów na część hurtową i detaliczną zapomną o co chodziło, bo okaże się, że operowanie infrastrukturą i oferowanie usług to odległe specjalności.


TOP 200