Poprawki dla Windows 10 – tylko w pakietach?

Microsoft udostępnił pierwsze oficjalne uaktualnienie dla Windows 10 – i pokazał przy okazji, jak zamierza prowadzić proces dostarczania poprawek dla tego systemu. Pojawiło się istotne novum: od teraz poprawki dostarczane są nie w postaci oddzielnych biuletynów, lecz w jednym pliku-pakiecie. Dla firmowych administratorów to może być problem…

We wcześniejszych wersjach Windows – XP, Vista, 7 czy 8 – aktualizacje są (lub były – vide XP) za pomocą tzw. biuletynów. Każda aktualizacja wydawana jest oddzielnie, z własnym opisem i w postaci oddzielnego pliku instalacyjnego. Oznacza to, że użytkownik może wybrać, które z nich chce zainstalować (rezygnując z niektórych), a także oddzielnie przetestować każdą z nich, co jest szczególnie ważne w przypadku firm, w których standardowym aktualizacyjnym modus operandi jest testowanie aktualizacji pod kątem kompatybilności ze specyficznymi, często pisanymi na zamówienie, firmowymi aplikacjami.

W Windows 10 nie będzie to już tak proste – we wtorek (drugi wtorek miesiąca, czyli dzień, w którym Microsoft zwykł udostępniać swoje aktualizacje) dowiedzieliśmy się, że nowy system będzie dostawał poprawki w postaci jednego zbiorczego pliku. „Firma zmieniła zasady gry, od teraz zamiast oddzielnych plików są pakiety. To z jednej strony ułatwia aktualizowanie systemu, ale z drugiej uniemożliwia ich oddzielne testowanie – to potencjalnie może być źródło problemów dla niektórych użytkowników” – komentuje Chris Goettl, specjalista z firmy Shavlik, rozwijającej narzędzia do aktualizowania oprogramowania.

Zobacz również:

Dodajmy, że w ramach zbiorczego uaktualnienia z 11 sierpnia użytkownicy Windows 10 dostali sześć poprawek, w tym trzy krytyczne (usuwały one m.in. błędy w przeglądarkach Internet Explorer oraz Edge, a także samym systemie). W sumie usunięto 29 różnych błędów.

Co ciekawe, poprawki w formie zbiorczej “paczki” dostali wszyscy użytkownicy Windows 10 – zarówno przeznaczonej dla użytkowników domowych wersji Home, biznesowej Pro, jak używanej w korporacjach Enterprise (również w wariancie LTSB, w którym obowiązywać miał bardzo zbliżony do wcześniejszych wersji Windows model dostarczania aktualizacji). Zdaniem Goettla, Microsoft powinienien przygotować się na falę krytyki – według specjalisty, to rozwiązanie zdecydowanie nie przypadnie do gustu zaawansowanym użytkownikom. Choćby dlatego, że oznacza ono poważne komplikacje w wielu instytucjach i firmach – szczególnie tych, w których proces aktualizowania oprogramowania jest ściśle skodyfikowany i regulowany prawnie lub poprzez branżowe zasady.

Z drugiej strony, Goettl zwraca uwagę, że to dopiero pierwsza taka aktualizacja – być może więc Microsoft nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji i na razie tylko testuje ten sposób dostarczania poprawek? Niewykluczone, że chłodna reakcja użytkowników może wpłynąć na postawę firmy i kolejny pakiet poprawek będzie dystrybuowany w innej formie? Tym bardziej, że część użytkowników narzeka, że najnowsze aktualizacje powodują pewne problemy w systemie. Gdyby poprawki wciąż oferowane były w „starym modelu” stosunkowo łatwo byłoby stwierdzić, która konkretnie powoduje owe problemy i część użytkowników być może zdecydowałaby się na razie wstrzymać z jej instalowaniem. Niestety, obecnie takiej możliwości nie ma – można zainstalować albo wszystkie, albo żadną.

Na razie jednak oficjalne stanowisko koncernu jest takie, że poprawki są dostarczane w paczkach – w opisie najnowszego uaktualnienie znajdziemy zdanie: „Aktualizacje dla Windows 10 są zbiorcze, co oznacza, że zawierają również wcześniej udostępnione poprawki. Jeśli użytkownik aktualizował system wcześniej, z pakietu pobrane i zainstalowane zostaną tylko nowe aktualizacje”.


TOP 200