Poniedziałkowy Przegląd Prasy

Shellshock i Bash Shell wciąż niebezpieczne dla Linuxa... Chiny mają już serwery własnej produkcji... AntyFacebook – alternatywa dla niezadowolonych... Huawei zyskuje dzięki zmianie strategii... Prawie 3 mld USD na kwartał – tyle Google wydaje na nowe wynalazki... WiFi przywraca sens reklamie outdoorowej... Już w grudniu zobaczymy prototyp smartfona do samodzielnego montażu...

COMPUTERWORLD

Botnet wykorzystuje zagrożenia Bash Shell

Od kilku miesięcy działa sieć botnet atakująca serwery webowe, w których nie zostały wdrożone poprawki eliminujące zagrożenia związane z podatnością znalezioną w interpreterze Bash Shell systemu Linux. Podatność oznaczona jako CVE-2014-6271 pozwala wykonać dowolny kod poprzez manipulację zmiennymi środowiskowymi. Atakujący wykorzystują to poprzez infekcję serwerów Linux przy wykorzystaniu oprogramowania o nazwie Mayhem, które zostało odkryte przez specjalistów rosyjskiej firmy Yandex. Głównym składnikiem Mayhem jest wykonywalny plik w formacie ELF (Executable and Linkable Format), który po instalacji pobiera dodatkowe składniki, a następnie zapisuje je w ukrytym i zaszyfrowanym systemie plików. Wykorzystanie pobranych składników pozwala atakującemu sprawdzać podatność i infekować nowe serwery. W czerwcu tego roku specjaliści Yandex określili, że botnet zawiera przynajmniej 1400 zainfekowanych systemów, które są podłączone do dwóch niezależnych serwerów, kontrolujących środowisko. Natomiast eksperci z niezależnej firmy MMD (Malware Must Die) poinformowali na początku października, że autorzy Mayhem dodali exploit Shellshock do arsenału omawianej sieci botnet. Shellshock jest zestawem skryptów wykorzystujących kilka niedawno odkrytych zagrożeń w interpreterze Bash Shell dla systemu Linux. Większość dystrybucji Linux ma dołączone poprawki eliminujące zagrożenie Shellshock i podatności Bash Shell, ale wiele serwerów Web, nie instaluje tych aktualizacji automatycznie. Istnieje także wiele innych systemów opartych o Linux, a także urządzeń sprzętowych, które zawierają serwer Web i są podatne na zagrożenia Shellshock. Mogą one być także celem ataków, jeżeli odpowiednie aktualizacje firmware nie zostaną wdrożone lub nie będą dostępne. Źródło: Shellshock i Mayhem wykorzystują zagrożenia Bash Shell

Chińczycy produkują własne serwery

Jak podaje agencja prasowa Xinhua, firma Dawning Information Industry, znana także jako Sugon, zaprezentowaał cztery serwery zawierające chiński procesor noszący nazwą Loongson 3B i pracujące pod kontrolą oprogramowania, które zostało zaprojektowane przez chińskich informatyków. Układ Loongson 3B zawiera osiem rdzeni obliczeniowych i składa się z ponad miliarda tranzystorów. Procesor jest wytwarzany przy użyciu technologii 28 nanometrów. Według agencji serwery zostały opracowane z myślą o zapewnieniu bezpieczeństwa rodzimemu przemysłowi i narodowym siłom zbrojnym. Dzięki temu, że wszystkie elementy serwera są wytwarzane lokalnie, Chińczycy są pewni, że włamywanie się do nich nie będzie tak prostą sprawą. Źródło: Chiny zaczęły produkować własne serwery

Zobacz również:

RZECZPOSPOLITA

AntyFacebook rośnie w siłę

Serwis Ello został uruchomiony w testowym trybie beta 7 sierpnia 2014 roku. Ostatni tydzień września przynosił już co godzinę 50 tys. zapytań od użytkowników o możliwość dołączenia. Według opisu na swojej stronie ma być prosty w obsłudze, ładny i całkowicie wolny od reklam. Dodatkowo tworzony przez designerów i artystów. Na razie do serwisu można dołączyć jedynie dzięki zaproszeniu od jednej z obecnych tam już osób. Zaproszenia można kupić na eBayu za 100 dolarów. Ma być lepiej niż na Facebooku i na pewno choć odrobinę elitarnie, stąd przynajmniej taka bariera wejścia do jednej z najszybciej rozwijających się w sieci społeczności.

Profil w Ello nie musi zawierać prawdziwych danych. Można publikować tekst i zdjęcia, w przyszłości pojawi się także możliwość zamieszczania materiałów video i nagrań dźwiękowych. Wszystko ma być wysmakowane, przemyślane i o klasę lepsze niż na Facebooku i Twitterze. Ello ma być także środowiskiem wymiany myśli pomiędzy osobami kreatywnymi, którzy nie chcą martwić się o oferowany im poziom prywatności. Nie będą także narażeni na wyświetlanie reklam. Zarabiać będzie można jedynie poprzez mikropłatności za dodatkowe funkcjonalności dostępne dla użytkowników. Źródło: Czas na antyFacebook

Sukces strategii Huawei

W III kwartale 2014 roku Huawei sprzedał ponad 32 mln urządzeń, w tym 16,8 mln smartfonów, co daje wzrost na poziomie 26 proc. rok do roku. W segmencie urządzeń klasy średniej i premium zanotowano imponujący wzrost na poziomie 162 proc. w porównaniu z 2013 rokiem. W koncernie przekonują, że wyniki to efekt sukcesu rynkowego premier flagowych produktów firmy: smartfonów Ascend P7 i Ascend Mate7. Produkty te przyczyniły się m.in. do obecności Huawei na tegorocznej liście 100 najbardziej rozpoznawalnych marek świata Interbrand's 2014 Annual Best Global Brands. Huawei jest pierwszą chińską marką, która znalazła się w tym prestiżowym zestawieniu. Firma rozszerzyła strategię sprzedaży detalicznej, nie skupiając się jedynie na operatorach telekomunikacyjnych, a budując kanał sprzedaży online i na otwartym rynku. W rezultacie zainteresowanie flagowymi modelami producenta znacząco wzrosło. We wrześniu 2014 roku Huawei Ascend P7 miał sprzedaż na poziomie 3 milionów egzemplarzy. Wcześniejszy, Huawei Ascend P6, wprowadzony na rynek w czerwcu 2013, osiągnął sprzedaż na poziomie 5 milionów egzemplarzy. Źródło: Smartfony nakręcają wyniki chińskiego koncernu

WYBORCZA.BIZ

Google sporo inwestuje w nowe pomysły

2,65 mld dolarów - tyle w ostatnim kwartale kosztował Google'a jego dział badań i rozwoju. Wydatki te wpłynęły realnie na ostatnie wyniki finansowe spółki, ogłoszone kilka dni temu. Choć przychody rok do roku wzrosły o 20 proc., osiągając 16,52 mld dolarów, zysk spadł o około 1 proc., osiągając kwotę 3,72 mld dolarów. Oprócz wydatków na obszar badań i rozwoju firma chce zainwestować w infrastrukturę - głównie chodzi o centra danych, serwery oraz elementy infrastruktury sieciowej. Pieniądze wydawane na inwestycje przeznaczane są także na próby wejścia na nowe rynki – np. IoT. Projekty takie jak Google Glass, soczewki kontaktowe mierzące poziom cukru we krwi, specjalne łyżki umożliwiające jedzenie osobom z chorobą Parkinsona, bezzałogowe samoloty, które mogłyby służyć także jako stacje przekaźnikowe zapewniające bezprzewodowy dostęp do Internetu, autonomiczny samochód - przyczyny stojące za tymi pomysłami są bardzo podobne. Firma stara się dbać o optymalizację podatkową. Koszty inwestycji mogą pomóc przy obniżeniu stopy opodatkowania, podobnie jak duże zasoby gotówki trzymane na kontach poza Stanami Zjednoczonymi. Nowe produkty oznaczają również nowych klientów. Jak mówił w rozmowie z "Wall Street Journal" Amit Singh, jeden z menedżerów Google'a: - Sposób, w jaki korzystamy z naszych urządzeń, zmienia się z każdym dniem. Ludzie coraz mniej czasu poświęcają komputerom, preferując urządzenia przenośne. Wraz z mobilnością tworzą się nowe modele biznesowe - jak na przykład Uber czy Netflix, które potrzebują wsparcia technologicznego. I my im to dajemy. - Źródło: Google pracuje nad przełomowymi wynalazkami. Po co? By zarobić

PULS BIZNESU

Outdoor ożywa dzięki WiFi

Spółka Yoberi przywraca do życia klasyczny outdoor i rozmieszczone w miastach nośniki reklamy wyposaża w darmowe WiFi. W największych miastach rozmieszczane są citylighty (m.in. na przystankach autobusowych), wyposażane w zespoły modemów WiFi, pozwalające na zwiększenie aktywności i zaangażowania odbiorców kampanii reklamowych. Użytkownicy smartfonów i innych urządzeń mobilnych mogą od razu wykonać akcje sugerowane na „interaktywnych plakatach”, np. otrzymać kupon rabatowy na następne zakupy lub z sieci ściągnąć fragment promowanej książki. - Takie kampanie pozwalają w prosty sposób budować sieć użytkowników i pogłębiać relacje z klientami. Może to być wstęp do dalszej interakcji. Ale poza citylightami rozmieszczonymi głównie na przystankach autobusowych, tę technologię instalujemy również w innych miejscach, w galeriach handlowych, na uczelniach. Mówi się, że klasyczny outdoor powoli odchodzi w niebyt, tymczasem nam udaje się go ponownie ożywić — zapewnia Rafał Smoliński, prezes spółki Yoberi. Źródło: Internet prosto z plakatu

Smartfon do samodzielnego montażu już coraz bliżej

Już w grudniu Google ma zaprezentować prototyp smartfona, którego podzespoły można samodzielnie kompletować. Serwis TechRadar podał, że budowa modułów ma być na tyle prosta, że każdy użytkownik po jego zakupieniu w internetowym sklepie Play będzie w stanie zamontować więcej pamięci RAM lub dokładniejszy aparat. Smartfony Ara będą działały na zmodyfikowanej wersji najnowszego Androida L. Telefony pojawią się trzech rozmiarach. Najmniejszy będzie wielkości kultowej Nokii 3310. Średni będzie miał ekran o przekątnej około 5 cali, a największy ma mieć rozmiar typowego phabletu. AndroidPolice, blog dla fanów i użytkowników systemuGoogle, informował, że każda z ramek ma kosztować około 15 USD. Będzie to jedyny element wyprodukowany przez Google’a, gdyż podzespołami zajmą się partnerzy Project Ara. Źródło: Google zaoferuje smartfon z klocków


TOP 200