Pomoc z zewnątrz

Często się mówi, że polscy informatycy niechętnie korzystają z pomocy firm zewnętrznych. Jako przyczynę podaje się zwykle specyfikę rozwiązań stosowanych w polskich przedsiębiorstwach. Sami zainteresowani dodają do tego wysokie ceny i niski poziom świadczonych usług.

Często się mówi, że polscy informatycy niechętnie korzystają z pomocy firm zewnętrznych. Jako przyczynę podaje się zwykle specyfikę rozwiązań stosowanych w polskich przedsiębiorstwach. Sami zainteresowani dodają do tego wysokie ceny i niski poziom świadczonych usług.

Klasyczny kompleksowy outsourcing informatyczny, coraz popularniejszy w krajach wysoko rozwiniętych, nie ma na razie w Polsce racji bytu. Przeważająca większość dużych firm wciąż utrzymuje rozbudowane działy informatyki i nie planuje w najbliższym czasie zastąpienia ich podwykonawcami zewnętrznymi. Obecny stan rzeczy nie wynika z braku pozytywnych przykładów tego typu działalności - układ ten sprawdza się świetnie w Totalizatorze Sportowym SA, Pierwszym Polskim Towarzystwie Funduszy Inwestycyjnych Pioneer SA czy grupie towarzystw ubezpieczeniowych Hestii - a raczej słabości naszego rynku informatycznego. "Nawet w dużych, dochodowych firmach komputerowych działy integracyjne są zazwyczaj słabo rozwinięte. Zatrudnieni tam ludzie obsługują tyle zleceń, że nie mają czasu się uczyć" - mówi Jacek Bzdurski, zastępca dyrektora biura rozwoju ds. informatyki w Elektrociepłowniach Warszawskich SA.

Wartość dodana

Praktycznie wszyscy szefowie działów IT w zakładach z pierwszej setki rankingu 500 największych polskich przedsiębiorstw tygodnika Polityka, deklarują korzystanie z usług niezależnych firm informatycznych. Najczęściej współpraca ta ogranicza się jednak do obsługi serwisowej, instalacji i nadzoru sieci, często także konsultacji przy wdrożeniach. Chętnie powierzyliby oni firmom zewnętrznym przede wszystkim wykonywanie pewnych standardowych czynności, związanych z obsługą informatyczną przedsiębiorstwa. Podejście takie wynika po części z położenia, w jakim znalazły się działy informatyki w firmach związanych z dużym przemysłem.

W przedsiębiorstwach związanych z sektorem paliwowym i energetycznym trwa przebudowa struktury informatycznej, podejmowane są newralgiczne decyzje, dotyczące wyboru rozwiązań z zakresu zintegrowanych systemów wspomagania zarządzania. "Po wykonawców zewnętrznych można sięgnąć dopiero wtedy, gdy ustabilizuje się infrastruktura zakładu. My ją właśnie rozbudowujemy i dlatego potrzebny jest nam prężny ośrodek informatyczny" - mówi Krzysztof Kleist, kierownik działu informatyki w firmie Police SA w Policach.

Poważną barierą, powstrzymującą duże zakłady przed korzystaniem z usług firm zewnętrznych, jest przekonanie o wysokich kosztach. Opłaty na rzecz firmy zewnętrznej, zajmującej się obsługą informatyczną dużego przedsiębiorstwa, którego praca jest oparta na wielu, napisanych często przez zakładowych informatyków aplikacjach, są znacznie wyższe od kosztów utrzymania zespołu specjalistów, który dobrze zna wszystkie przyjęte rozwiązania. Podobny punkt widzenia przyjmuje się w oddziałach firm zachodnich, którym centrala narzuca pewne, często specyficzne, jeśli wziąć pod uwagę nasz rynek, rozwiązania. "Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której specjaliści z firmy zewnętrznej poświęcają wiele tygodni na poznanie zastosowanych u nas aplikacji, po to by poprawić działanie pewnej części systemu, które informatykom, pracującym u nas od dawna, zajęłoby kilka dni" - mówi Robert Szymański, zastępca dyrektora ds. informatyki w Makro Cash and Carry w Warszawie.

Najważniejszy człowiek

Paradoksalnie kolejną przesłanką, która przemawia przeciwko kompleksowemu outsourcingowi, są związane z tym rozwiązaniem redukcje zatrudnienia. Duże przedsiębiorstwa nie chcą rezygnować z usług zatrudnionych w zakładzie informatyków, których pozyskanie często kosztowało sporo wysiłku. Wiele firm zamierza dalej rozbudowywać swoje działy IT. "Korzystamy z usług firm zewnętrznych, zamierzamy jednak zbudować w naszym zakładzie silne centrum informatyczne" - mówi Jacek Bzdurski. - "Nasi informatycy ściśle współpracują z niezależnymi specjalistami. Podnoszą dzięki temu swoje kwalifikacje, przez co będą mogli przejąć ich obowiązki". Sytuacja, kiedy "pod ręką" zawsze jest kilku wykwalifikowanych informatyków, wydaje się - zwłaszcza w przypadku przedsiębiorstw, które pracują przez całą dobę - znacznie bezpieczniejsza niż korzystanie z usług niezależnych outsourcerów. Specyfika zakładów energetycznych i niektórych fabryk wymaga tego, by w razie awarii na miejscu szybko zjawili się pracownicy z wynajmowanej firmy. Cena takiej usługi jest znacznie większa niż opłacanie własnych specjalistów, a w przypadku zakładów na prowincji trudna do zaoferowania.

Zdaniem dyrektorów działów IT, nie należy zapominać o wartościach, jakie w zarządzanie zakładem wnoszą informatycy zapoznani z przedsiębiorstwem. "Informatyk, który poznał poszczególne działy zakładu, np. podczas pracy nad wdrożeniem systemów wspomagających zarządzanie, może, często lepiej niż menedżer, dostrzec wiele aspektów istotnych dla całego biznesu" - mówi Roman Maret, kierownik działu informatyki w British-American Tobacco Polska SA. - "Ponadto jest on związany z macierzystym zakładem, jego cele są jednoznaczne z wytycznymi zakładu. W przypadku niezależnej firmy można mówić o ich rozbieżności". Praca nad rozwiązywaniem problemów, która w przypadku outsourcingu byłaby zlecane firmie zewnętrznej, wzbogaca potencjał intelektualny przedsiębiorstwa, przynosząc wiele korzyści.