Polskie prawo prasowe a serwisy WWW

W dzienniku Rzeczpospolita opublikowano trzy artykuły odnoszące się do postanowienia Sądu Najwyższego w sprawie traktowania stron internetowych jako form prasowych wymagających rejestracji. W polskim Internecie zawrzało.

W dzienniku Rzeczpospolita opublikowano trzy artykuły odnoszące się do postanowienia Sądu Najwyższego w sprawie traktowania stron internetowych jako form prasowych wymagających rejestracji. W polskim Internecie zawrzało.

Pojawiły się również głosy, jakoby interpretacja postanowienia SN była błędna. Większość dostępnych aktualnie informacji o samym postanowieniu Sądu Najwyższego jest bowiem oparta na komentarzach prasowych i wypowiedziach sędziego sprawozdawcy, prof. dr. hab. Jacka Sobczaka. Pełna treść orzeczenia Sądu Najwyższego (sygn. akt IV KK 174/0) oraz jego uzasadnienie mają zostać podane do publicznej wiadomości dopiero w tym tygodniu.

40 zł

kosztuje rejestracja czasopisma, tyle też być może będą musieli zapłacić właściciele serwisów WWW.

W świetle dostępnych informacji Sąd Najwyższy w swoim orzeczeniu uznał, że - wedle obowiązującego prawa - "każdy serwis internetowy modyfikowany przynajmniej raz w roku powinien być traktowany jako dziennik lub czasopismo, w zależności od częstości publikowania nowych treści". Jako taki powinien zostać zarejestrowany w sądzie okręgowym właściwym dla siedziby wydawcy, autora strony. Wyrok Sądu Najwyższego dotyczy sprawy jednego z lokalnych portali w Przemyślu, którego autorzy zostali oskarżeni o wydawanie, bez rejestracji czasopisma internetowego. W tej sprawie sąd uznał, że "strona internetowa nie jest ani dziennikiem, ani czasopismem i nie podlega sądowej rejestracji". Natomiast w bardzo zbliżonej sprawie sąd w Słupsku orzekł, że serwisy internetowe podlegają prawu prasowemu.

Chociaż postanowienie Sądu Najwyższego związane jest wyłącznie z pierwszą z tych spraw, w praktyce na wyroki SN powołują się inni sędziowie orzekający w podobnych sporach. Według SN, za zastosowaniem wspomnianych przepisów prawa wobec stron internetowych przemawia głównie fakt, że "są ogólnodostępne, ukazują się periodycznie, a ich treść nie stanowi jednolitej całości". Niezależni prawnicy podkreślają, że potraktowanie serwisów internetowych jako czasopisma jest bardzo problematyczne, zaś wyrok SN ograniczy wolność wypowiedzi i publikacji w Internecie. Będzie też mieć negatywne konsekwencje dla rozwoju społeczeństwa informacyjnego w Polsce. Ponadto może doprowadzić do paraliżu - i tak przeciążonych już - polskich sądów. Niektóre osoby sugerują, że decyzja ta ma na celu wymuszenie zmian legislacyjnych lub ma podłoże ekonomiczne, rejestracja czasopisma kosztuje 40 zł.

Aktualnie obowiązujące polskie prawo prasowe pochodzi z 1984 r. Kwestia nieodpowiedniego dostosowania jego przepisów do obowiązujących realiów została podjęta już w latach 90. XX w. Chociaż prace nad nową ustawą trwają od lat, kolejne rządy nie są w stanie wprowadzić zmian. Bezpośrednią reakcją polskiego Internetu było powstanie wielu inicjatyw zmierzających nie tyle do uchylenia wyroku Sądu Najwyższego, ile do zmiany obowiązującego prawa. Jedną z nich jest apel Partii Piratów, poparty próbą stworzenia projektu ustawy "Obywatelska Ustawa o Prawie Prasowym". Czytamy w nim - "Polskie prawo stanowi, że Internet jako całość jest środkiem masowego przekazu i podlega tym samym restrykcjom prawnym, co prasa. Mówiąc mniej ogólnie, każda forma działalności, uprawianej przez dłuższy okres i mającej charakter stały - tak jak strony internetowe, czy blogi - zobowiązuje twórcę lub właściciela strony internetowej do jej rejestracji. Sytuację tę uważamy za największy absurd XXI w., który działa na szkodę społeczną". Pełny tekst dostępny jest na oficjalnej stroniehttp://www.partiapiratow.org.pl . Według nieoficjalnych informacji z podobną inicjatywą wyszli również pracownicy, odpowiedzialnego za informatyzację, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.

<hr>

Dla Computerworld komentuje Radosław Nożykowski, adwokat współpracujący z Baker & McKenzie, specjalizujący się w prawie IT

Polskie prawo prasowe a serwisy WWW
Definicja ustawowa z Prawa prasowego określa, iż prasą są także wszelkie istniejące i powstające w wyniku postępu technicznego środki masowego przekazu, upowszechniające publikacje periodyczne za pomocą druku, wizji, fonii lub innej techniki rozpowszechniania. Jakkolwiek, do czasu udostępnienia treści orzeczenia oraz uzasadnienia, trudno mieć całkowitą pewność odnośnie do stanowiska Sądu Najwyższego, należy jednak domniemywać, że SN oparł się na literalnej wykładni tej definicji uznając, że wymagana ustawą periodyczność to nic innego jak typowa dla stron internetowych aktualizacja.

Trudno zaprzeczyć, że szeroka definicja prasy w tej interpretacji znajduje pewne oparcie w Prawie prasowym. Pamiętać przy tym należy, że sama ustawa (np. Art. 27) nie jest bynajmniej w pełni spójna w tym zakresie, zawężając niektóre obowiązki tylko do klasycznych mediów (wydawnictw poligraficznych, czy też radia i telewizji oraz kronik filmowych). Z drugiej jednak (nomen omen) strony, elementem kluczowym dla sensu istnienia strony internetowej jest właśnie jej zmienność i interaktywność. Narzucenie zakresu odpowiedzialności właściwej dla redaktora naczelnego na twórców jakichkolwiek forów internetowych czy też blogów musiałoby prowadzić do likwidacji tych form prowadzenia działalności w polskim Internecie. Aktualizacje pojawiają się tam częstokroć, co kilkanaście sekund, co wręcz wyklucza ich kontrolowanie w sposób inny niż poprzez moderację post factum. Nie bez znaczenia jest ustawowy wymóg pełnoletności dla takiego redaktora naczelnego, co w sytuacji, w której twórcami stron są nastolatki, dowodzi kolejnego absurdu obecnej regulacji.

Mam nadzieję, że w uzasadnieniu swojego orzeczenia SN wskaże na kryteria, na których podstawie dane strony internetowe można by zaliczyć do dzienników i czasopism. Trudno jej do definicji prasy. Jednocześnie, nie byłoby także akceptowalne, aby duże informacyjne portale internetowe rygorom Prawa prasowego nie podlegały. Paradoksalnie (być może nawet celowo), w moim przekonaniu, postanowienie SN zdaje się jednoznacznie wskazywać na potrzebę nowelizacji Prawa prasowego, której zasadnicze zręby pozostają bez zmian od 15 lat i którą coraz trudniej posługiwać się w odniesieniu do Internetu.

Jeżeli zaś chodzi o obowiązek rejestracji każdej strony internetowej, to można by się pokusić o stwierdzenie, że dla wielu internautów będzie przepisem martwym, o ile wykładnia zaprezentowana przez SN w ostatnim orzeczeniu nie zaproponuje sensownych kryteriów kwalifikacji dla nowej kategorii - prasy internetowej.


TOP 200