Polska kasowa

Jeszcze niedawno kierowca autobusu PKS mógł prosić pasażera o zwrot wydanego wcześniej biletu, by sprzedać go następnej osobie, a utarg włożyć do własnej kieszeni. Dziś jest to już niemożliwe - pasażer dostaje bilet wydrukowany w autobusie na drukarce fiskalnej z trasą przejazdu, opłatą i naliczonym podatkiem VAT.

Jeszcze niedawno kierowca autobusu PKS mógł prosić pasażera o zwrot wydanego wcześniej biletu, by sprzedać go następnej osobie, a utarg włożyć do własnej kieszeni. Dziś jest to już niemożliwe - pasażer dostaje bilet wydrukowany w autobusie na drukarce fiskalnej z trasą przejazdu, opłatą i naliczonym podatkiem VAT.

Pierwsze kasy fiskalne pojawiły się w Polsce w 1994 r. wraz z wprowadzeniem podatku VAT. W ustawie o podatku od towarów i usług, czyli tzw. podatku od wartości dodanej (Value Added Tax) na największych płatników nałożono obowiązek używania kas rejestracyjnych, pomagających w rozliczeniu wierzycieli fiskusa.

Kasa czy drukarka

Najbardziej rozpowszechnione w kraju są kasy fiskalne, złożone z klawiatury, najczęściej diodowego wyświetlacza i niewielkiej, wbudowanej drukarki igłowej. Najważniejszym jej elementem jest tzw. moduł fiskalny - kostka EPROM, na której przez 5 lat zapisywane są informacje o przychodach i naliczonym podatku. Dostęp do tych informacji ma właściciel kasy i pracownik urzędu skarbowego. Ten pierwszy jednak nie ma fizycznej możliwości usunięcia ani zmiany danych w EPROM.

Od niedawna olbrzymim powodzeniem cieszą się drukarki fiskalne, które po podłączeniu do komputera spełniają rolę kasy rejestrującej. Każda drukarka wyposażona jest w "czarną skrzynkę" w postaci kości pamięci, a jej zaletą jest przede wszystkim fakt, że w prosty sposób może stać się częścią sieci LAN, obsługującej przedsiębiorstwo bądź zakład płatnika VAT.

Zgodnie z szacunkami Ministerstwa Finansów, w Polsce używa się ok. 800 tys. kas fiskalnych. Docelowo ma być ich 1,5-1,8 mln. Spośród ponad 100 typów urządzeń rejestrujących, na których instalację do tej pory wydał zezwolenie resort finansów, popularnością cieszyły się zwłaszcza polskie urządzenia.

Tanie, bo polskie

Popularność tę zawdzięczają polskie kasy rozporządzeniu ministra sprzed trzech lat, które pozwalało firmom odpisać 65% wartości urządzenia od podatku. Musiały one jednak spełniać warunki "polskości" tzn. "mieć zaświadczenie MF stwierdzające, iż wartość pochodzących z zagranicy podzespołów i części niezbędnych do wytworzenia kasy nie przekracza 60% technicznego kosztu wytworzenia kasy". Producent powinien być - zgodnie z zaleceniami ministra - posiadaczem "kodu źródłowego pełnego oprogramowania kasy, z uprawnieniami do dokonywania w nich zmian" i "dokumentacji technologicznej, wystarczającej do produkcji seryjnej". 8 listopada ub.r. resort zniósł przywileje dla kupujących polskie kasy fiskalne, ustanawiając, że od tej pory przy zakupie każdej kasy będzie przysługiwała 50% ulga.

Zniesienie ulgi, podyktowane spodziewanymi retorsjami ze strony sygnatariuszy układu GATT, dotknęło przede wszystkim polskich producentów. Jerzy Biernat, prezes zabrzańskiej fabryki kas , skarżył się wówczas, że "według ministra najlepiej było przez trzy ostatnie lata importować kasy, a nie - jak polscy producenci - wkładać ogromny kapitał w linie technologiczne i nowe miejsca pracy". W roku 1996 kasy importowały do Polski 32 firmy, a zaledwie 3 je produkowały.

Na zniesieniu ulg stracił największy producent kas w Polsce - nowsądecki Optimus IC. Zyskała natomiast druga co do wielkości zabrzańska montownia kas IBM Entry 01 i Adax Fasy - JTT Silesia.

Po pierwsze, płacić

Nieprzypadkowo podatek VAT należący do grupy tzw. podatków pośrednich jest genialnym instrumentem fiskusa, gdyż o jego egzekucję troszczą się sami podatnicy. W Europie Zachodniej VAT stanowi podstawę przychodów budżetu państwa. Marzeniem resortu finansów jest więc objęcie podatkiem pośrednim jak największej rzeszy płatników. W roku 1994 obowiązek posiadania kas rejestrujących nałożono na te przedsiębiorstwa płacące VAT, których roczne obroty przekraczały sumę 20 mld starych zł. Pod koniec br. kasę fiskalną będą musieli kupić ci, których obroty w pierwszych trzech kwartałach 1996 r. wyniosły od 200 do 210 tys. zł. Pod koniec 1998 r. cenzusem będzie już suma 80 tys. zł.

Ideałem dla urzędu skarbowego byłaby sytuacja, w której każda kancelaria, gabinet lekarski czy nawet kiosk z gazetami wyposażone byłyby w urządzenie rejestrujące. W Europie Zachodniej w ten sposób podatnika kontroluje np. włoski fiskus.


TOP 200