Polowanie na omnibusa

Treść ofert pracy zamieszczanych w prasie jest dla informatyków lekturą coraz bardziej humorystyczną.

Treść ofert pracy zamieszczanych w prasie jest dla informatyków lekturą coraz bardziej humorystyczną.

Znany międzynarodowy koncern poszukuje specjalistów na stanowisko informatyka. Wymagania: wiek do 30 lat, ukończone studia wyższe o profilu informatycznym, 5 lat doświadczenia zawodowego, dobra znajomość Windows NT, HP-UX, baz danych Oracle i MS oraz SQL, C++ i narzędzi Oracle. Doświadczenia we wdrażaniu i administracji systemami MRP II/ERP mile widziane". Tysiące specjalistów z całego kraju przeglądają dziesiątki tego typu ofert, zastanawiając się, kto do licha jest w stanie spełnić tak wyśrubowane wymagania i za co właściwie miałby odpowiadać ten superspecjalista. Z czasem jednak ich lektura staje się coraz bardziej zabawna. Czy ktoś, znający realia rynku pracy, może oczekiwać, że dzięki ogłoszeniu prasowemu znajdzie prawdziwego geniusza, znającego nie tylko technologie sieciowe czy bazy danych, ale także specyfikę biznesową przedsiębiorstwa, do tego gotowego do pracy jako szeregowy pracownik? Jakie wobec tego są motywy zamieszczania tego typu ofert?

Wyśrubowane wymagania

W niektórych przypadkach firma poszukująca pracowników faktycznie planuje zatrudnienie wysokiej klasy specjalisty, który biegle zna technologie informacyjne. Często chodzi o kogoś, kto w perspektywie mógłby objąć stanowisko kierownicze lub zająć się zarządzaniem nowym projektem. Rozbudowane ogłoszenia zamieszczają także firmy, z których właśnie odszedł doświadczony pracownik. Nagle okazuje się, że jego obowiązki nie ograniczały się jedynie do administracji czy projektowania nowych aplikacji. Doskonała znajomość realiów firmy sprawiała, że brał on udział niemal we wszystkich projektach informatycznych, wspomagając pracę całego działu IT. Menedżerowie, nie mogąc się pogodzić z faktem, że ów informatyk wykonywał pracę, którą można by obdzielić trzy osoby, szukają kolejnego omnibusa, potrafiącego udźwignąć podobne obciążenia. Zazwyczaj zresztą bezskutecznie, gdyż pensja takich specjalistów rzadko odzwierciedla ich znaczenie dla firmy.

Rynek wyrosły na niewiedzy

Tego typu sytuacje należą jednak do rzadkości. Zazwyczaj za zamieszczaniem tak rozbudowanych ofert kryją się inne motywy. Często jest to niewiedza ogłoszeniodawców, którymi zazwyczaj są pracownicy działów personalnych. Osoby koordynujące poszukiwania formułują ogłoszenia na podstawie opisu stanowiska lub sugestii działu informatyki. Nie mając dostatecznej wiedzy na temat informatyki, zazwyczaj nie zdają sobie sprawy z wagi poszczególnych wymagań. Właśnie tacy ogłoszeniodawcy są twórcami najbardziej rozbudowanych i najzabawniejszych ofert, w których kluczowe wymagania są poprzedzone długą listą oczekiwań co do różnych, mniej istotnych obowiązków. Fiasko poszukiwań sprawia, że w kolejnych ogłoszeniach pojawia się coraz bardziej okrojona lista realnych wymagań.

W wielu firmach wszyscy wiedzą o uwarunkowaniach rynkowych, mimo to liczą na łut szczęścia, który pozwoliłby im na znalezienie świetnego specjalisty. Gdy to się nie udaje, lekką ręką rezygnują z części wymagań i zatrudniają kandydata, którego kwalifikacje są rzeczywiście najbliższe ich oczekiwaniom.

Wygrać w negocjacjach

Jednym z motywów, sprawiających, że ogłoszenia o wakatach coraz częściej przypominają listę kursów największych ośrodków szkoleniowych, jest chęć wypracowania korzystnej pozycji negocjacyjnej przez firmy poszukujące pracowników. W chwili, gdy zapotrzebowanie na informatyków jest na tyle wysokie, że w największych miastach specjalista z 2-3-letnim doświadczeniem może przebierać w ofertach, pracodawcom coraz trudniej zaspokoić oczekiwania kandydatów do pracy. Dlatego już na etapie poszukiwań chcą wytworzyć w poszukujących zatrudnienia poczucie niskiej wartości. W ten sposób mogą im zaproponować znacznie gorsze warunki płacowe, mówiąc: "Cóż, nie spełnia pan wszystkich naszych wymagań, jednak możemy pana zatrudnić, oczywiście z odpowiednio niższym wynagrodzeniem". I nie ma znaczenia, że znajomość baz danych Oracle'a jest potrzebna jedynie do wykonywania aktualizacji, ewentualna migracja do Windows NT ("niezbędna znajomość Windows NT") jest dopiero w mglistych planach, a system ERP będzie prawdopodobnie wdrażany przez wynajętą firmę zewnętrzną za 2 lata. Kandydat nie spełnia wszystkich wymogów formalnych, nie powinien więc liczyć na zbyt wysokie wynagrodzenie.

Strata, której można uniknąć

Wszystkie te działania są jednak bardzo kosztowne. Nie chodzi tu tylko o cenę ogłoszeń, ale także o czas tracony na rozmowy z nieprzydatnymi kandydatami. Wydaje się jednak, że koszty te można by zminimalizować, odpowiednio dobierając metodę poszukiwań, a także odpowiednio formułując treść ogłoszeń. Nie jest to trudna sztuka. Do jej opanowania wystarczy podstawowa znajomość uwarunkowań rządzących rynkiem pracy dla informatyków. Wiedzę tę mogą zapewnić informatycy, którzy zwykle doskonale orientują się, jakie umiejętności powinien posiadać kandydat, który mógłby zająć wakujące stanowisko. Oszczędziłoby to nerwów zarówno pracownikom firmy, jak i specjalistom ubiegającym się o etat.


TOP 200