Polonizacja programów i komputerów

Przystosowanie programów i komputerów do języka polskiego (obecnie na określenie tej operacji modny jest termin ''lokalizacja'') nie jest pracą łatwą ani małą. Ocena tego procesu wymaga także rozważenia wielu aspektów polonizacji, odmiennych dla różnych programów.

Przystosowanie programów i komputerów do języka polskiego (obecnie na określenie tej operacji modny jest termin ''lokalizacja'') nie jest pracą łatwą ani małą. Ocena tego procesu wymaga także rozważenia wielu aspektów polonizacji, odmiennych dla różnych programów.

W poniższych rozważaniach ograniczę się do bliskiego mi kręgu komputerów typu PC, chociaż obecne wysiłki na tym polu będą porównane z kompletną polonizacją komputerów Apple Macintosh, wykonaną w Polsce i zbierającą brawa.

Jest prawie oczywiste, że nie ma sensu polonizowanie programów o ograniczonym kręgu zastosowań lub specjalistycznych, takich jak kompilatory języków programowania, specjalne narzędzia programistyczne itp.

Z drugiej strony wydaje się, że polonizacja pewnych programów na kompletnie angielskojęzycznym komputerze, z systemem operacyjnym DOS lub Windows, dającym komunikaty w języku angielskim, także nie ma większego sensu. Jest jednak nadzieja, że system operacyjny Windows zostanie spolonizowany, chociaż wypowiedzi przedstawicieli firmy Microsoft na ten temat są nadal enigmatyczne.

Różne aspekty polonizacji

Próby polonizacji programów trwają od początku pojawienia się komputerów w Polsce i mają różny zakres. Można wyróżnić kilka poziomów przystosowania programów do języka polskiego.

Dostępność polskich liter na ekranie i drukarce (chociaż często, aby można było drukować polskie teksty trzeba zmienić ROM drukarki igłowej lub zakupić ładowalne fonty do drukarki laserowej).

Problem dostępności polskich liter na ekranie i w drukarce komplikuje się skutkiem wieloletniego istnienia na rynku nieformalnych standardów (kody DHN, Mazovii i in.). Wprowadzenie przez firmę Microsoft stronicy kodowej 852 doprowadziło do jeszcze większego bałaganu. Wydaje się jednak, że w nowych opracowaniach następuje odejście od tych polskich standardów nieformalnych i przejście do także nieformalnego standardu 852 (standard formalny, określony Polską Normą, do niczego się nie nadaje i prawie nie jest stosowany).

Polska klawiatura. W Polsce największą popularnością cieszy się układ klawiatury "amerykańskiej", zawierającej jedynie litery alfabetu angielskiego. Polskie litery - po załadowaniu odpowiedniego sterownika klawiatury - uzyskuje się przez jednoczesne naciśnięcie klawisza Alt lub Ctrl i odpowiedniej litery angielskiej. Próby polonizacji klawiatury, przez przyjęcie tak zwanej klawiatury maszynistki, z układem liter wziętym - trochę bezmyślnie - ze starych, mechanicznych maszyn do pisania, mają jak najgorszą opinię.

W komputerach Macintosh zastosowano rozwiązanie typu maszynistki, co może zachęcić piszących od lat duże teksty na maszynach do pisania, ale może skutecznie zniechęcić innych użytkowników komputerów.

Możliwość korzystania z bardziej rozbudowanych funkcji programów, przy użyciu polskich liter: sortowanie zgodnie z kolejnością polskiego alfabetu, poprawna zamiana liter dużych na małe (i odwrotnie); poprawny zapis daty po polsku.

Obecnie tylko programy oparte na stronicy kodowej 852 mogą korzystać z narzędzi DOS-u i sortować poprawnie po polsku. Inne programy wymagające sortowania - jeśli nie mają możliwości definiowania przez użytkownika sekwencji sortujących - dają błędne wyniki.

Polskie komunikaty na ekranie, polski elektroniczny pomocnik do programów. Zwykle jednak nawet w dobrych polonizacjach tego poziomu pojawiają się pewne komunikaty po angielsku, gdyż program korzysta z usług niespolonizowanego systemu operacyjnego DOS lub Windows.

Przykładem znakomitej polonizacji jest tutaj opracowanie w pełni polskiego systemu operacyjnego System 7 dla komputerów Macintosh. Dzięki temu wszelkie komunikaty, dymki pomocy, konwersacja z komputerem itd., odbywa się po polsku.

Polska dokumentacja pisana, zawierająca dobrze przystosowane do warunków polskich przykłady. Wymaga to odejścia od prymitywnego tłumaczenia dokumentacji oryginalnej, często wiąże się wręcz z opracowaniem dokumentacji całkowicie od nowa.

Dobre przykłady dokumentacji po polsku pokazuje firma Unicorn, dystrybutor programów Lotus-a; od tej firmy otrzymaliśmy w pełni spolonizowane programy procesora tekstowego AmiPro 2.0, arkuszy obliczeniowych 1-2-3 w. 2.3 i 1-2-3 UNI.

Przystosowanie programu do polskich przepisów, zwyczajów, ortografii.

Problem przystosowania do polskich przepisów prawnych jest szczególnie ważny w przypadku programów zarządzania przedsiębiorstwem, księgowych i in. i wymaga na tyle znacznego nakładu pracy, że nie znamy udanej próby polonizacji takiego produktu (chętnie o niej napiszemy). Często bardziej opłaca się opracować program całkowicie od nowa, co zresztą spowodowało pojawienie się dużej liczby takich programów: dobrych, średnich i całkowicie złych. Znamy przykład programu sprzedawanego w połowie 1992 r., opartego na przepisach ze stycznia 1991 r., znacznie zmienionych w początku br.

Przystosowanie procesorów tekstowych do reguł dzielenia polskich wyrazów jest na tyle trudne, że znamy tylko jedną udaną polonizację. Jest nią program TeX, przystosowany do języka polskiego przez pracowników firmy Macrosoft, którzy w swoich pracach oparli się na wynikach badań prowadzonych przez Hannę Kołodziejską z UW (obecnie Macrosoft). Jak pokazują wyniki testowania różnych programów tylko ta polonizacja daje ponad 90% poprawnie podzielonych wyrazów.

Równie trudne okazało się opracowanie polskiego słownika ortograficznego. Istnieją wprawdzie różne programy sprawdzające ortografię, ale na ogół są one marnej jakości. W większości przypadków fleksyjność polskich wyrazów jest na tyle trudną przeszkodą do pokonania, że wyraz w innym przypadku niż znajdujący się w słowniku, wymaga interwencji użytkownika. Ponadto znane nam programy korekcyjne działają bardzo wolno. Za wyjątkiem AmiPro 2.0, w żadnym ze znanych zagranicznych procesorów tekstowych, dostępnych na polskim rynku -nie ma polskiego słownika.

Trochę pobożnych życzeń

Polonizacja programów byłaby łatwiejsza, gdyby z każdym z nich był związany plik tekstowy, zawierający jego zasoby (ang. resources). W pliku zasobów powinny być umieszczone wszystkie opcje ze wszystkich menu, z których korzysta program, wszystkie komunikaty programu, informacje o ilości dostępnego miejsca na komunikat, położeniu na ekranie itd. Dla programów zawierających zasoby skompilowane potrzebny będzie edytor zasobów, pozwalający na zmianę wersji językowej.

Takie podejście wymaga znacznie większego nakładu pracy od programistów, ale daje szybką szansę umiędzynarodowienia programu i ewentualnego wejścia na inne rynki. Obecnie polscy programiści opracowują raczej programy po angielsku z nadzieją na sprzedaż za granicą. Wydaje mi się, że jest to podejście całkowicie chybione, bowiem na większe rynki może wejść tylko program, który cieszy się powodzeniem na rynku krajowym.

Polonizować czy nie?

Odpowiedź na to pytanie wcale nie jest tak jednoznaczna, jak by się wydawało na pierwszy rzut oka. Na przykład na znanym mi rynku francuskim prawie wszystkie programy są przystosowane do języka francuskiego, ale dostępne są także ich wersje angielskojęzyczne. Ta francuska lokalizacja budzi zresztą wiele zastrzeżeń, zarówno jeśli chodzi o poprawność językową, jak i celowość wykonywania tej operacji.

Bardziej skomplikowane programy są na tyle trudne w użyciu, że efektywnie można je wykorzystać dopiero po przestudiowaniu obszernych autorskich opracowań. Wiele programów posiada bowiem luki w dokumentacji. Przykładem jest tu popularny procesor tekstowy Word for Windows, który nie zawiera wskazówek na temat korzystania z makrodefinicji. Oczywiste jest, że takie opracowania długo jeszcze nie będą wydawane w Polsce, choćby ze względu na ograniczony rynek. Spolonizowany program bez pełnej dokumentacji może więc przysporzyć więcej kłopotów niż przynieść korzyści.

Zapraszamy Czytelników do dyskusji na temat celowości polonizowania programów, podawania przykładów udanych polonizacji itd.


TOP 200