Polisa nowej daty

PZU zamierza oferować polisy pokrywające straty wynikłe wskutek błędu roku 2000.

PZU zamierza oferować polisy pokrywające straty wynikłe wskutek błędu roku 2000.

W krajach zachodnich, zwłaszcza w USA, już przed kilkoma miesiącami pojawiły się specjalistyczne polisy zabezpieczające przedsiębiorstwa na wypadek strat związanych z wadliwym funkcjonowaniem aplikacji, wywołanym zmianą daty w 2000 r. Na 18 miesięcy przed 1 stycznia 2000 r. polskie towarzystwa ubezpieczeniowe także zastanawiają się nad wprowadzeniem tego rodzaju specjalnych polis. Obecnie kilka z nich zastrzega w standardowych umowach, że nie ponoszą odpowiedzialności za awarie oprogramowania i sprzętu wywołane problemami związanymi ze zmianą daty.

Cień szansy

Jesienią br. Powszechny Zakład Ubezpieczeń SA jako pierwsza polska firma ma zaoferować polisę na wypadek wadliwego funkcjonowania systemów informatycznych, związanego ze zmianą daty. Przedstawiciele firmy na razie odmówili podania szczegółów.

"Przedstawiciele firmy uczestniczą w wielu spotkaniach, związanych z problemem roku 2000. Rozważamy także możliwość wprowadzenia tego rodzaju produktu" - mówi Danuta Pasowska z łódzkiego towarzystwa Polonia SA. Specjaliści z Polisy SA, Polonii SA czy Energo - Asekuracji SA deklarują zainteresowanie problemem. Jednak poza PZU, większość dużych towarzystw ubezpieczeniowych na razie nie zastanawia się nad wprowadzeniem produktu ubezpieczającego od następstw błędu roku 2000. Warta SA, Polisa SA, AGF czy Compensa SA ma w swojej ofercie specjalne polisy, które mają pokryć straty związane z awariami sprzętu elektronicznego i komputerów. Pozwalają na zabezpieczenie majątku, który uległ zniszczeniu wskutek zdarzeń losowych. Mogą także pokryć straty związane ze ściśle określonymi sytuacjami, w których awaria nastąpiła z powodu działań człowieka. Możliwe jest także wykupienie ubezpieczenia przed utratą danych na skutek kradzieży. Polisy te nie pokrywają jednak strat związanych z problemem milenium.

Koszty wyceny

Awarię systemów informatycznych, związaną z rokiem 2000, trudno uznać za zdarzenie losowe i nieprzewidywalne, a właśnie takie podlegają ubezpieczeniu. Zdaniem pracowników firm ubezpieczeniowych, można ochronić się przed wszystkimi następstwami tego procesu, a awarie systemów wynikają - z dającego się przewidzieć - zaniedbania m.in. informatyków.

"Na razie nie mieliśmy żadnych pytań od zakładów zainteresowanych tego typu wysoko wyspecjalizowanym produktem" - mówi Alicja Jaskiernia z Warty. Zdaniem przedstawicieli większości towarzystw, stworzenie odpowiedniego produktu jest procesem skomplikowanym i czasochłonnym. Trudno oszacować ryzyko związane z utrzymywaniem systemów informatycznych, a także wartość informacji przechowywanych w bazach danych. "Jak ocenić ryzyko, skoro z problemem roku 2000 mamy do czynienia po raz pierwszy, tym bardziej że w chwilę potem produkt taki będzie już nieprzydatny" - mówi przedstawiciel jednego z towarzystw ubezpieczeniowych. Kłopotliwe i kosztowne dla ubezpieczycieli może okazać się znalezienie wykwalifikowanego rzeczoznawcy, który zająłby się audytem systemów informatycznych. Wszyscy są zgodni, że koszt ubezpieczenia byłby wysoki. Wysoki na tyle, że dla znacznej części przedsiębiorstw bardziej opłacalne byłoby uporanie się z problemem własnymi siłami.


TOP 200