Polak nie potrafi

Eksport produktów i usług informatycznych stanowi znikomą część produkcji w polskim sektorze teleinformatycznym.

Eksport produktów i usług informatycznych stanowi znikomą część produkcji w polskim sektorze teleinformatycznym.

Choć od 6 lat stowarzyszenie PRO prowadzi konkurs Lider Eksportu Oprogramowania (w tym roku tytuł przyznano firmie Impaq, uzyskującej blisko 10 mln zł z eksportu oprogramowania i usług informatycznych), to ogólny obraz naszej produkcji eksportowej w obszarze IT wygląda żałośnie. Co prawda eksport nie jest mocną stroną polskiej gospodarki (w przeliczeniu na jednego obywatela eksportujemy o połowę mniej niż Węgrzy czy ponad 20 razy mniej niż Irlandia, zaś eksportem w ogóle może się pochwalić zaledwie ok. 2% zarejestrowanych firm!). Nasz udział w światowym handlu zagranicznym jest znikomy. Eksport IT stanowi śladową część tego ułamka.

Nikt nas nie zna

Nikt nie potrafi podać dokładnych danych na temat eksportu produktów informatycznych, GUS nie prowadzi bowiem szczegółowych statystyk dotyczących branży IT (klasyfikacje dotyczą jedynie produktów technologii zaawansowanych - są to m.in. instrumenty medyczne, tworzywa sztuczne itd.). Dane cząstkowe pochodzą od firm informatycznych. Znaczną część eksportu stanowi sprzedaż za granicę kas fiskalnych, resztę, w dużej mierze, produkcja oprogramowania. Ile, dokładnie nie wiadomo, wiele firm działa bowiem jako podwykonawcy, realizujący konkretne kontrakty, unikając reklamy i publicznego zainteresowania.

Co charakterystyczne, ani jedna duża firma z branży IT w Polsce nie potrafiła uczynić z eksportu znaczącej części swojej działalności. Plany ekspansji na wschód okazały się jedynie chwilowym epizodem, wykorzystaniem krótko-trwałej koniunktury. Należy więc ubolewać, że właściwie żadna duża polska firma informatyczna nie jest znana poza granicami naszego kraju. Niestety, okazuje się, że nawet duże firmy nie są w stanie wytwarzać produktów na tyle innowacyjnych, by zainteresować nimi dojrzałe rynki. Statystykę tę ratują nieliczne średnie i małe przedsiębiorstwa, działające w obszarach niszowych. Te jednak, jeśli posiadają produkt innowacyjny, nie mają finansowych możliwości jego wypromowania.

Firmy uczestniczące w konkursie organizowanym przez stowarzyszenie PRO osiągnęły w ub.r. niecałe 50 mln zł przychodów z eksportu. Dane z tegorocznego raportu TOP 200 wskazują, że łączna wartość eksportu i usług w branży IT wyniosła ok. 150 mln zł, co daje jedynie 0,6% obrotów całej branży. Co gorsza, wartość ta od kilku lat nie wykazuje tendencji wzrostowej. Dlaczego jest tak źle?

Problem strukturalny

Istotnym problemem, z jakim borykają się polscy eksporterzy IT, jest brak jakichkolwiek pozytywnych skojarzeń łączących obraz Polski za granicą z branżą informatyczną. Dochodzi nawet do swoistego paradoksu: polskie firmy wytwarzające oprogramowanie na eksport często unikają informowania, że jest to produkt polski.

Wśród zachodnich odbiorców Polska nie kojarzy się z produkcją oprogramowania. W ich świadomości - niestety - jesteśmy krajem technologicznie zacofanym. Przyczyną tego stanu jest całkowita porażka na gruncie promocji. Dlatego polscy informatycy są podwykonawcami w większych projektach, w których udział Polski jako kraju jest dyskretnie przemilczany, albo gotowe produkty są sprzedawane z obcym logo, np. jako wytwór firmy amerykańskiej. Taka sytuacja znacząco osłabia naszą pozycję przetargową w negocjacjach handlowych, dotyczących kontraktów eksportowych w branży teleinformatycznej.

Działaniami, mającymi zmienić takie postrzeganie Polski, jest akcja promowania polskich firm informatycznych na targach CeBIT, zainteresowanych zaistnieniem na rynkach zagranicznych. W tym roku podjęła ją Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji - w Hanowerze obecnych było 13 naszych firm. Jest to jednak namiastka faktycznie potrzebnych działań, przede wszystkim przekonania rządzących, że teleinformatyka miałaby szansę stać się dziedziną rozwojową polskiej gospodarki. Skuteczną promocję mogłyby prowadzić także duże firmy, które jednak wolą pozostawać na bezpiecznej pozycji krajowego lidera, argumentując, że właśnie tu uzyskują największe gwarancje zwrotu z inwestycji. Do tego dochodzi niekorzystna dla eksporterów silna pozycja złotówki, stosunkowo wysoki już koszt pracy oraz kultury innowacyjnej, dla której właściwym pułapem powinien być rynek światowy, a nie lokalny.

Oznacza to, że polska branża IT praktycznie w całości zależy od kondycji wewnętrznego rynku. Nie ma tu mowy o jakiejkolwiek dywersyfikacji ryzyka.

Dla zabawy

Na ogół nie zauważaną gałęzią polskie-go eksportu oprogramowania jest tworzenie gier komputerowych, co jest celem działalności kilku firm z War-szawy, Wrocławia, Krakowa czy Rzeszowa. Gra kosztuje od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy dolarów. Główny składnik tych kosztów to praca programistów i współpracujących z nimi grafików komputerowych. Łączna wartość eksportu w tym obszarze nie przekracza 10 mln USD rocznie.


TOP 200