Pokolenie 50+ dla dzieci i wnuków

Ucząc internetu osoby po 50 roku życia, próbujmy kreować nowych "geeków", którzy będą wymyślać aplikacje, zdobywać nowe umiejętności i przykazywać wiedzę następnym pokoleniom.

Powszechnie wiadomo, że brak umiejętności korzystania z internetu to w sporej części problem pokoleniowy. Raport "Diagnoza społeczna" w kolejnych edycjach potwierdza, że ludzie starsi w Polsce niepokojąco często deklarują brak zainteresowania nowymi formami komunikacji. W przeciwieństwie do młodych, którzy po prostu nie znają świata bez internetu, komputerów, telefonów komórkowych, starsi nie widzą potrzeby zdobywania nowych umiejętności, dopóki da się żyć tak samo jak dotychczas. Od jakiegoś czasu, szczególnie w warunkach konkurencji, coraz więcej pracowników jest poddanych przymusowi szkolenia, aby umocnić lub utrzymać pozycję w miejscu pracy. Obejmuje to też przeważnie zdobycie elementarnej wiedzy o korzystaniu z profesjonalnego oprogramowania, niezbędnego do wykonywania obowiązków zawodowych.

Szkolenia zawodowe to czasem jednak tylko spełnienie formalnego wymogu. Nie można tego porównać do ożywczej ciekawości świata, charakterystycznej dla wieku dorastania. Rząd, który deklaruje troskę o losy pokolenia 50+ w cyfrowym świecie, musi myśleć nie tylko o dostarczeniu im elementarnej wiedzy o narzędziach, które pozwolą skuteczniej i szybciej usprawnić państwo oraz gospodarkę, opierając się na technologii ICT. Trzeba pobudzić w tym pokoleniu - jak i zresztą wśród młodych - chęć ustawicznego kształcenia. To oczywiste, bo internet przecież zmienia się szybciej niż kursy edukacyjne. Wypracowanie przyzwyczajenia do zdobywania wiedzy powoduje, że nie ma problemu z opanowaniem nowych technologii. Bez tego starsi wiekiem użytkownicy nauczą się wprawdzie kupować w internecie towary, płacić podatki i komunikować ze znajomym, ale mogą nie zrozumieć rzeczywistego sensu korzystania z sieci.

Czy sieć młodych jest inna?

Wspieranie przez państwo programów edukacji cyfrowej pokolenia 50+ to oczywiście problem przejściowy. W ten wiek wkracza sporo osób, które już znają - i na co dzień wykorzystują - najbardziej złożone rozwiązania IT. Ostatecznie, to właśnie to pokolenie przed ćwierćwieczem stworzyło internet. Jednak i ich często spotyka zarzut ze strony młodych, że internetu nie rozumieją. W konsekwencji wychodzi na to, że w pokoleniu, które nadal rządzi polityką, gospodarką, prawodawstwem, edukacją i zasobami kultury, dominują ludzie, którzy, zdaniem młodych, nie rozumieją świata. Po części na tym przeświadczeniu opiera się obecny polityczny ruch oburzonych. Negacja starych, konserwatywnych porządków nie zwiastuje wprawdzie tym razem krwawej rewolucji, ale z pewnością zapowiada zmiany, do których przystosowanie się jest dla niektórych bolesne.

Pocieszeniem jest to, że nawet najmłodsi twórcy aplikacji, mający w głębokiej pogardzie starych, którzy myślą zbyt wolno, aby zrozumieć i polubić nowe pomysły, też przecież będą kiedyś pokoleniem 50+. Odczują wtedy na własnej skórze problemy międzypokoleniowej komunikacji i zetkną się z nowymi technologiami, których sens wykorzystania będzie ich też zaskakiwać.

Pewnie niewiele było w historii momentów takich jak obecnie, kiedy młode pokolenie tak daleko odskoczyło technicznie od starszego. Trudno to nawet porównać do czasów, kiedy w wyniku zmian społecznych na wsi dzieci analfabetów uczyły się czytać i pisać. Wtedy gra szła "tylko" o szansę na ich ewentualny awans społeczny, teraz idzie o ogólne zrozumienie rzeczywistości w jej nowszych, cyfrowo-wirtualnych odsłonach. Obecnie nawet w rodzinach, gdzie wszyscy korzystają z komputerów, to dziecko bywa osobą najbardziej kompetentną w sprawach usuwania usterek w konfiguracji oprogramowania. Czasem nawet trudno dojść, jak posiadło tę wiedzę. Jakby załamywał się odwieczny porządek, w którym autorytet starszych buduje się na przekazywaniu dzieciom umiejętności życiowych i odkrywaniu im najważniejszych tajemnic. Mali mądrale niekiedy myślą, że każdą przydatną informację można znaleźć bez wysiłku umysłowego za pomocą paru kliknięć. Niektórym wręcz się udaje w ten sposób przebrnąć przez nienadążające za nowymi czasami szkołę i studia wyższe. Czemu jednak mielibyśmy pozwolić zapomnieć o tak oczywistych wartościach, jak życiowe doświadczenie i lata rzetelnego zdobywania wiedzy oraz kształcenia umiejętności?

Ucz się, bo to się może przydać innym

Jeżeli dostrzegamy obecnie zjawisko cyfrowego wykluczenia osób starszych, to szukamy zazwyczaj środków zaradczych w postaci sponsorowanych przez państwo kursów, szkoleń, działań promocyjnych, jakby chodziło o walkę z analfabetyzmem. Nie skupiajmy się jednak na podstawowych, technicznych narzędziach, które i tak się zmieniają z każdą nową wersją oprogramowania. Zasiejmy raczej pomysły na tworzenie nowych aplikacji. Pomóżmy skomunikować się dzięki sieci ludziom życiowo doświadczonym z najmłodszym pokoleniem. Uczyć się dla rodziny lub przyjaciół, to wyjątkowo skuteczna motywacja. To też łagodna droga do opanowania kolejnych umiejętności, również zawodowych oraz pomysłów na biznes.

Polityka publiczna, w imię interesów gospodarczych i kulturowych, powinna wspierać innowacyjność i kreatywność. Spróbujmy pokazać, jak zasoby internetu mogą pobudzać pasje i zainteresowania. Może zapomnieliście lub nie wiecie, jak się konstruuje rzymską katapultę, ale pamiętacie, jak upiłować prosto listewki i wbijać gwoździe. W internecie znajdziecie szczegółową instrukcję budowy maszyny. Umiesz szyć na maszynie, uszyj szmacianą lalkę lub misia. W sieci znajdziesz dziesiątki projektów. Pomysł na wyjątkowy urodzinowy tort? Eksperyment chemiczny? Doświadczenie, wiedza nabyte wcześniej, pomagają selekcjonować informacje, odsiewać wartościowe od śmieci. Łatwiej to pokazać, jeżeli umie się posłużyć tym samym, sieciowym językiem, którym posługują się dzieci, nie pamiętające świata bez sieci.


TOP 200