Podręczne centrum danych

Stworzone przez Sun Microsystems centrum danych mieszczące się wewnątrz kontenera logistycznego ma potencjalnie wiele zastosowań.

Stworzone przez Sun Microsystems centrum danych mieszczące się wewnątrz kontenera logistycznego ma potencjalnie wiele zastosowań.

Gdy niecały rok temu Robert X. Cringely pisał w swoim blogu (http://www.pbs.org/cringely/pulpit/pulpit20051117.html ) o planach Google związanych z opracowaniem "przenośnego centrum danych", traktowaliśmy tę informację z przymrużeniem oka. Pomysł, by umieścić całe centrum danych w standardowym kontenerze logistycznym, owszem, wydawał się bardzo innowacyjny i jak najbardziej "googlopodobny". Niejasność i niedowierzanie dotyczyły przede wszystkim tego, jaką realną potrzebę biznesową taki "kontener obliczeniowy" miałby zaspokajać.

Dziś wiemy trzy rzeczy. Po pierwsze, że idea się ziściła - kontener rzeczywiście istnieje. Jego twórcami (w ramach projektu o nazwie Blackbox) są inżynierowie Sun Microsystems. Po drugie, że potencjalne grono klientów jest większe, być może znacznie, znacznie większe niż jeden supermegaklient, o którym marzy każdy dostawca infrastruktury dla centrum danych. Po trzecie, jasne jest, że potrzeb, które można zaspokoić za pomocą kontenera obliczeniowego, jest więcej niż sugerował w swoim artykule Robert X. Cringely.

Dwa tysiące procesorów

Sugerowane w blogu liczby nie do końca się sprawdziły, chociaż... Robert X. Cringely pisał o możliwości umieszczenia w kontenerze do 5 tys. procesorów Opteron. Obecnie Sun deklaruje, że w kontenerze można zmieścić do 250 serwerów x64, z których każdy zawiera dwa 2-rdzeniowe układy AMD Opteron. Mówimy więc o 1 tys. procesorów, ewentualnie o 2 tys. procesorów, jeśli wziąć pod uwagę, że w nieodległej przyszłości dostępne będą 4-rdzeniowe Opterony.

Alternatywnie kontener można wypełnić 250 serwerami T2000 zawierającymi 250 8-rdzeniowych układów UltraSparc T1, a więc 2 tys. rdzeni dających łącznie sprzętowe wsparcie dla 8 tys. wątków. Biorąc pod uwagę, że na początku 2007 r. Sun zamierza wprowadzić procesory Niagara 2 wspierające sprzętowo 64 wątki jednocześnie, mówimy o 16 tys. wątków w jednym kontenerze. Niejedno centrum danych nigdy nie osiągnie takiej efektywności.

Cringely donosił, że w kontenerze zmieszczą się pamięci masowe o pojemności rzędu 3,5 PB. Według Suna w kontenerze zmieści się 1,5 PB pamięci dyskowej i 2 PB pamięci taśmowej. To by się sumowało, ale... Sun sugeruje, że niektóre wielkości mogą się nie dodawać, lecz zastępować, i tu pełnej jasności na razie nie ma. Jeżeli jednak 1,5 PB komuś nie wystarczy, zawsze może... dostawić kolejny kontener albo dwa.

Mniej czasu i wymagań

Podręczne centrum danych

Blackbox zawiera 7 szaf przemysłowych mogących pomieścić do 250 serwerów o wysokości 2 U

Tak dochodzimy do rozważań o potencjalnych powodach wdrażania "kontenerów obliczeniowych". Dla Google, Yahoo, eBay i podobnych firm korzyść polegać ma na tym, że budowa rozproszonych nie będzie trwać tyle, ile obecnie, a więc 2-3 lata. Sun deklaruje skrócenie tego czasu mniej więcej dziesięciokrotnie. Niech to będzie choć pięciokrotnie - zysk w postaci możliwości szybszego uruchomienia nowych usług jest nie do pogardzenia.

Na możliwości szybkiej rozbudowy infrastruktury skorzystają także firmy, których nie stać na rozbudowę centrum danych. Na adaptację powierzchni biurowej do wymagań centrum danych w centrach dużych miast można wydać grube miliony. Zamiast tego przenośne centrum danych można postawić na parkingu za budynkiem, a jeśli nie ma na to miejsca, nawet na dachu budynku (jeśli wytrzyma obciążenie - kontener wypełniony sprzętem może ważyć ponad 10 t).

Na szybkość uruchomienia centrum danych w kontenerze większy wpływ będzie mieć nie czas jego dostarczenia, lecz uzgodnienie i fizyczne doprowadzenie mediów: energii elektrycznej, wody wspomagającej system chłodzenia oraz oczywiście łącza do transmisji danych. Na pewno nie obejdzie się bez problemów - pojemność energetyczna kontenera została obliczona na 200 KW, nie licząc urządzeń klimatyzacyjnych. Może się więc okazać, że taki kontener wymaga osobnego transformatora.

Mobilność zmienia wszystko

Dla wielu firm przenośność kontenerów to argument za tym, by przetwarzanie danych przenieść tam, gdzie można tanio kupić energię elektryczną. Jedni uznają, że najlepiej zlokalizować kontenery w okolicy elektrowni wodnych, inni umieszczą je tam, gdzie można uzyskać dostęp do taniej energii słonecznej. Najciekawsze jest to, że takie centrum danych w kontenerze można przenosić między lokalizacjami, jeśli zmienią się warunki cenowe.

Przenośność zmienia perspektywę w dziedzinie kosztów budowy i utrzymania zapasowych centrów danych. Mówiąc wprost, centrum zapasowe staje się dzięki kontenerom dostępne dla znacznie większej liczby firm niż dotychczas, ze względu na to, że koszt i czas jego stworzenia znacząco maleją. Choć cena nie jest jeszcze znana, taki wniosek wydaje się oczywisty - odchodzą koszty planowania (choć nie w stu procentach), budowlane, wykończeniowe, większość kosztów instalacyjnych itd.

Istnienie kontenerów obliczeniowych nie oznacza końca centrów danych, jakie znamy. Nadal liczyć się będzie to, by istniejące centra wykorzystać optymalnie, zmniejszając gabaryty sprzętu, jego wydajność i emisję ciepła. Z pewnością jednak kontenery doprowadzą do zmiany podejścia w planowaniu infrastruktury w większych firmach.

Jeśli bowiem można centrum danych umieścić wszędzie tam, gdzie istnieje potrzeba lokalnego wykorzystania mocy obliczeniowej, powstaną nowe koncepcje jej wykorzystania w biznesie. Kontenery, jak wiemy, świetnie czują się na statkach, w wagonach kolejowych i ciężarówkach. Kto pierwszy znajdzie sposób, jak ten fakt spieniężyć, może wiele zyskać.


TOP 200