Podpis wciąż nieczytelny

Konflikty, jakie towarzyszyły powstaniu ustawy o podpisie elektronicznym, nie wygasły w trakcie prac nad przygotowaniem towarzyszących jej rozporządzeń.

Konflikty, jakie towarzyszyły powstaniu ustawy o podpisie elektronicznym, nie wygasły w trakcie prac nad przygotowaniem towarzyszących jej rozporządzeń.

Według przyjętego harmonogramu prac, do połowy maja br. rozporządzenia - stanowiące delegację do ustawy o podpisie elektronicznym z 18 września 2001 r. - powinny zostać skierowane do konsultacji międzyresortowych. Oznacza to, że nieformalny zespół ekspertów, powołany przez Ministerstwo Gospodarki, do tego czasu powinien uzgodnić swoją wersję wyjściową tych rozporządzeń.

Trudności w przygotowaniach

Niestety, można obawiać się, czy ten termin zostanie dotrzymany. W gronie ekspertów powstały bowiem spore rozbieżności, dotyczące oceny projektów rozporządzeń. Ich pierwszą wersję przygotowali specjaliści z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Urzędu Ochrony Państwa, którzy wcześniej pracowali nad tzw. rządową wersją ustawy o podpisie elektronicznym.

Tymczasem ustawa, która wchodzi w życie w sierpniu br., wymaga przygotowań ze strony instytucji wystawiających cyfrowe certyfikaty, niezbędnych do stosowania podpisu elektronicznego jako równoważnego z podpisem odręcznym. Trudno rozpocząć te przygotowania bez znajomości ostatecznego kształtu rozporządzeń.

Zarządca e-podpisu

Zespół ekspertów, w którym większość stanowią przedstawiciele banków, odrzucił propozycję nowelizacji ustawy, zgłoszoną przed kilkoma miesiącami przez Polską Izbę Informatyki i Telekomunikacji. Propozycja ta m.in. miała na celu zmianę zapisów dotyczących szczególnej roli Narodowego Banku Polskiego, a konkretnie - możliwości wystąpienia przez prezesa NBP z wnioskiem do ministra gospodarki o "powierzenie podmiotowi pozostającemu w stosunku zależności z NBP roli instytucji zarządzającej całym systemem podpisu elektronicznego w Polsce".

Podmiot ten zajmowałby się uwierzytelnianiem wystawców certyfikatów cyfrowych, czyli firm, które wydają klucze potrzebne do posługiwania się podpisem elektronicznym. W efekcie nowelizacji minister gospodarki musiałby ogłosić przetarg - w trybie Urzędu Zamówień Publicznych - dotyczący wyboru takiej instytucji. Pozwoliłby on na określenie procedur kontrolnych wybranej firmy, w tym również pułapu cenowego w przypadku świadczenia usług wystawiania poświadczeń certyfikacyjnych. Obecnie firmy zainteresowane świadczeniem usług wystawiania certyfikatów elektronicznych (kilka podmiotów) obawiają się, że ceny te będą bardzo wysokie, istotnie podrażając koszty funkcjonowania całego systemu podpisu elektronicznego w Polsce.

Jeden wskazany

Rozmowy prowadzone między resortem gospodarki a Narodowym Bankiem Polskim nie doprowadziły jeszcze do wystąpienia prezesa NBP z takim wnioskiem. Większość zainteresowanych wskazuje tutaj na spółkę Centrast. Prawdopodobnie Ministerstwo Gospodarki nie zdecyduje się na rozpisanie przetargu. W obecnej wersji ustawy o zamówieniach publicznych nie jest on obligatoryjny. Niewykluczona jest natomiast nowelizacja ustawy o podpisie elektronicznym, przedłużająca okres vacatio legis. Obecnie wynosi on 9 miesięcy, które upływają w sierpniu br.

Autor zarządcą?

KAZIMIERZ FERENC został prezesem Centrum Zaufania i Certyfikacji - Centrast SA. Firma powstała w 2000 r. z inicjatywy Narodowego Banku Polskiego i Związku Banków Polskich. Zgodnie z założeniami, to właśnie Centrast miałby zarządzać całym systemem podpisu elektronicznego w Polsce.

Przez ostatnie pół roku Kazimierz Ferenc piastował funkcję prezesa Urzędu Regulacji Telekomunikacji. Wcześniej był podsekretarzem stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji. W ministerstwie nadzorował prace zmierzające do utworzenia rządowego projektu ustawy o podpisie elektronicznym. Propozycje MSWiA były określane przez autorów projektu konkurencyjnego, tzw. poselskiego, jako zbyt restrykcyjne, wręcz "policyjne". Ministerstwo chciało m.in. akredytować wszystkie instytucje wydające certyfikaty kwalifikowane. Projekt rządowy spotkał się z krytyką środowiska informatycznego w Polsce.

Kazimierz Ferenc promował także określone zapisy ustawy w trakcie prac parlamentarnych.

Pod koniec kwietnia br. Rada Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji podjęła uchwałę, w której jeszcze raz wskazała na pilną potrzebę nowelizacji ustawy o podpisie elektronicznym. Zarazem w tej samej uchwale zaprotestowała przeciwko wyborowi Kazimierza Ferenca na prezesa Centrastu. Pismo zostanie skierowane do premiera, prezydenta, marszałka Sejmu, prezesa NBP oraz ministrów zainteresowanych kwestią wdrożenia systemu podpisu elektronicznego w Polsce. Podkreślono w nim "niemoralność i naganność" postępowania, w którym urzędnik państwowy tworzy ramy prawne funkcjonowania określonego podmiotu gospodarczego, kluczowego dla danego rynku, po to by kilka miesięcy później objąć jego kierownictwo. Zdaniem sygnatariuszy uchwały może to podważyć zaufanie społeczne do całego systemu podpisu elektronicznego w Polsce. Sam zainteresowany zaprzecza, jakoby wcześniej wiedział o planach tej nominacji, podkreślając, że został wybrany na to stanowisko ze względu na znajomość tematu. Kazimierz Ferenc zastąpił na tym stanowisku Józefa Kozioła, związa- nego z Polskim Stronnictwem Ludowym.


TOP 200