Podejście od złej strony

Negatywne skutki niestabilności prawa pogłębia niska jakość usług świadczonych przez sądy, a dokładnie dwa negatywne zjawiska - przewlekłość postępowań i bardzo nierówna jakość działań poszczególnych sądów. Średni czas dochodzenia należności przed polskimi sądami wynosi 830 dni, prawie dwukrotnie więcej niż na Węgrzech, Austrii czy w Wlk. Brytanii (FOR, 2010). Przekraczająca wszelkie granice zdrowego rozsądku przewlekłość nawet nieskomplikowanych postępowań generuje straty w postaci wieloletnich zatorów płatności, czy wręcz upadku firm. Jeśli do niskiej skuteczności dodamy wysokie nakłady (0,55% PKB), jeden z "najliczniej obsadzonych systemów sądowniczych" w Europie i równocześnie bardzo niskie oceny opinii publicznej (ponad 60% ocen negatywnych) to trudno się dziwić irytacji sędziów, którzy przy tym wszystkim paradoksalnie należą do obciążonych w Europie.

Widać wyraźnie, że mamy problem systemowy. Jest to przy tym problem kosztowny - rocznie Skarb Państwa wypłaca ok. 5,5 mln zł za niesłuszne aresztowanie i przewlekłość oraz dodatkowo 440 tys. zł za niesłuszne skazania. Jest to przy tym tylko ułamek rzeczywistych strat dla gospodarki powodowanych po pierwsze, niestabilnością prawa w Polsce, a po drugie, niezdolnością wymiaru sprawiedliwości do skutecznego rekompensowania jej skutków.

... skutkuje problemem z innowacyjnością

Wymienione patologie mają negatywne skutki nie tylko dla przedsiębiorców, traktowanych jak obywatele drugiej kategorii, ale także bezpośrednio dla Skarbu Państwa. Według ostatnio publikowanych badań, to właśnie niska jakość usług świadczonych przez państwo jest istotnym czynnikiem przy przechodzeniu do "szarej strefy", nawet bardziej istotnym niż wysokie podatki. Skutki tego są takie, że jej udział w polskim PKB jest oceniany na 25%, podczas gdy europejska średnia to 15%. I o tyle - z powodu indolencji decydentów i ustawodawcy - spadają wpływy budżetowe.

To twarde fakty. Dopóki nie przyjmiemy ich do wiadomości, dopóty pompowanie pieniędzy w "innowacyjną gospodarkę" będzie miało taki sam sens, jak tuningowanie spoilerami i alufelgami furmanki pamiętającej - podobnie jak nasze procesy urzędowe - czasy carskich zaborów. A co do organizacji zarządzających "innowacyjnymi" funduszami, to ciekaw jestem, czy nadal wymagają podpisywania dokumentów długopisem koloru niebieskiego?


TOP 200