Początek drogi do sztucznego intelektu

Sztuczne tworzywo, sztuczne nawozy, sztuczne światło, sztuczne środowisko... Lista rzeczy i zjawisk, które określamy mianem sztucznych, rośnie wraz z postępem technicznym. W istocie rzeczy trudno jest dziś już bez artefaktów, a w niektórych sytuacjach nawet samo biologiczne, naturalne trwanie człowieka uzależnione jest od... sztucznego zapłodnienia czy sztucznego podtrzymywania.

Sztuczne tworzywo, sztuczne nawozy, sztuczne światło, sztuczne środowisko... Lista rzeczy i zjawisk, które określamy mianem sztucznych, rośnie wraz z postępem technicznym. W istocie rzeczy trudno jest dziś już bez artefaktów, a w niektórych sytuacjach nawet samo biologiczne, naturalne trwanie człowieka uzależnione jest od... sztucznego zapłodnienia czy sztucznego podtrzymywania.

Informatyka, komputerowe narzędzia, cyfrowe symulacje rzeczy i zjawisk wzmagają ten cywilizacyjny trend. Do rejestru sztucznych zjawisk dołącza także myślenie. Warto jednak uświadomić sobie, że tak modna dzisiaj sztuczna inteligencja to jedna z pierwszych rzeczy w długiej historii tego zjawiska.

Z początkiem epoki nowożytnej, wraz z rozwojem rzemiosła i matematycznego przyrodoznawstwa oraz jego eksperymentalnych metod pomiaru i obserwacji w umysłach wielu filozofów i naukowców, zrodziło się przekonanie, że wszechświat i człowiek są szczególnymi mechanizmami. Do ich opisu pasują zasady konstrukcji zegarów, maszynerii wodnych, mechanicznych zabawek. Z precyzją, jaką umożliwia geometria analityczna (ten wynalazek Kartezjusza można uznać za prototyp symulacji komputerowej), da się opisać nie tylko ruchy ciała, ale również ruch myśli.

Przez kolejne stulecia pary wodnej i elektryczności rozbudowywano mechaniczne metafory człowieka - np. nerwy i mózg porównywano do centrali telefonicznej, zaś myśl do przepływu prądu. I choć mechanika kwantowa zasadniczo podważyła ten deterministyczny i mechanistyczny pogląd, to maszynowy model człowieka jest wciąż jedną z najżywszych idei naszego stulecia. Rolę "technologii definiującej", jak nazywa to zjawisko D. Bolter w książce "Człowiek Turinga", przejął komputer cyfrowy, a głównymi wyznawcami tego stanowiska są teoretycy sztucznej inteligencji.

Na tle tak rozległych dziejów powyższej idei badania nad sztuczną inteligencją rzeczywiście mają, jak wyraził się jeden z ich znawców, "bardzo odległą przeszłość, lecz względnie krótką historię". Wszystko zaczęło się podczas letniego seminarium w 1956 r., zorganizowanego w Dartmouth College w Hanover, w stanie New Hampshire, na którym zebrali się młodzi matematycy, logicy i programiści, by przedyskutować problem komputerowego programu, który mógłby "zachowywać się lub myśleć inteligentnie". Wśród nich główną rolę odegrali - John McCarthy, matematyk, przyszły dyrektor instytutów sztucznej inteligencji w MIT i Stanford, Herbert Simon i Allen Newell z Carnegie Mellon University oraz Marvin Minsky, matematyk i neurolog z Harvardu, późniejszy (do dzisiaj) profesor w MIT. To McCarthy ukuł termin "sztuczna inteligencja", zaś Minsky najszerzej rozpracował zrodzone idee, przez co nazywany jest (tak z podziwem, jak z przekąsem) "papieżem sztucznej inteligencji".

Problem, który wówczas rozważano nie był nowy, stawiano go już wcześniej. Nie bez racji można byłoby np. uznać 27 września 1948 r. - przygotowania przez Alana Turinga raportu zatytułowanego "Inteligentna maszyneria" - za bardziej właściwą datę narodzin sztucznej inteligencji. Ranga tamtego spotkania (uznawanego dzisiaj za przełomowe) polegała na jego skutkach, na zainicjowaniu zespołowych, wielodyscyplinarnych, teoretycznych i praktycznych badań nad konstrukcją złożonych systemów informatycznych (sprzętowych i programowych), przeznaczonych do wykonywania czynności poznawczych, takich jak dowodzenie, rozpoznawanie obrazów, gra w szachy, rozwiązywanie problemów itp. Twórcy tego nurtu zostali owładnięci ideą konstrukcji myślących maszyn, które mogłyby naśladować i wyręczyć człowieka. Sprzyjał temu rozwijający się powoli przemysł komputerowy (na seminarium obecni byli badacze z IBM i Rand) i fundacje naukowe, które łożyły znaczne sumy na podstawowe badania w tym zakresie. Na fali tego entuzjazmu Simon ogłosił swoim studentom: "Po świętach Bożego Narodzenia wraz z Newellem wynaleźliśmy myślącą maszynę", którą faktycznie zademonstrował - był to program zwany "teoretykiem logiki", który uruchomiony na poczciwym Johniacu firmy Rand dowiódł jednego z twierdzeń z systemu Russella i Whiteheadea.

Cybernetyka - zapomniana kuzynka sztucznej inteligencji

Idee budowy maszyn liczących zdolnych do wykonywania złożonych operacji obliczania dorównujących czy przewyższających umiejętności człowieka, fascynowały również Norberta Wienera - człowieka o wszechstronnym wykształceniu matematyczno-przyrodniczym, wizjonera zautomatyzowanej cywilizacji, twórcy cybernetyki. Z perspektywy cybernetyki, jako nauki o "sterowaniu i komunikacji w zwierzęciu i maszynie" (jak głosił podtytuł jego głównej pracy) N. Wiener rozważał i porównywał moce obliczeniowe wszelkich maszyn uczestniczących w komunikowaniu, czyli przetwarzaniu informacji. Gdy 11 września 1940 r. wziął udział w pokazie zorganizowanym przez Laboratoria Bella w Dartmouth (gdzie w 16 lat później zebrali się McCarthy i jego koledzy), dla prezentacji obliczeń na odległość przez dosyć jeszcze prymitywny kalkulator, zrozumiał, że maszyny mogą być wyposażone w zdolność rozumowania. Dalsze jego prace nad modelowaniem poprzez elektryczne przekaźniki czynności przewodzenia sygnałów między komórkami nerwowymi (uważał, że oba układy pracują według zasady "wszystko albo nic") utwierdziły go w przekonaniu, czego wyraz dawał często, że mózg jest rodzajem maszyny, zaś komputer cyfrowy jest "elektrycznym mózgiem". Uzasadniał swoją tezę bardzo dogłębnie - rozważając oba układy cybernetyczne jako przeciwstawiające się ogólnemu wzrostowi entropii, jako "wysepki malejącej entropii".

Trzeba więc zauważyć, że cybernetyka podjęła zasadniczy problem podobieństwa maszyn liczących i człowieka wcześniej niż wykonali to główni teoretycy sztucznej inteligencji. Zrobiła to zresztą zdecydowanie szerzej, unikając przy tym paradoksów czy sprzeczności. Zadziwiające jest jednak, jak mało teoretycy sztucznej inteligencji wykorzystywali cybernetyczną perspektywę.