Po światłowodach

Smutna statystyka

Smutna statystyka

Wiele zachodnich firm telekomunikacyjnych na własny użytek zbiera dane statystyczne o rozwoju łączności na świecie. Tak od lat czyni Siemens. Z jego rocznika 1990 „Internationale Fernmel-destatistik" dowiadujemy się, że Polska nadal pod względem telefonizacji zajmuje w Europie przedostatnie miejsce. Gorzej jest jedynie w Albanii. Tylko radykalne zwiększenie tempa instalacji telefonów pozwoli nam na nadrobienie zaległości.

Tymczasem statystyka jest nieubłagana, Jeżeli przyjąć za wskaźnik liczbę abonentów telefonicznych na 100 mieszkańców, to łączność na świecie rozwija się w tempie 9,4% rocznie. Polska dla porównania ledwo przekracza tempo 8%.

Obecnie na świecie jest ponad 476 mln telefonów. Z tej liczby aż 191 mln zainstalowanych jest na starym kontynencie, 168 mln przypada na Amerykę i ponad 100 na Azję. Na kontynencie afrykańskim jest dziś blisko 8 mln abonentów telefonicznych, a pozostałe 9 mln zapisane jest na konto Oceanii. Jednak to właśnie Oceania ze średnią 34,9 aparatów na 100 mieszkańców, przoduje wśród kontynentów pod względem gęstości sieci telefonicznej. W Europie wskaźnik ten jest sporo niższy i wynosi 24,4, a w Ameryce 24,1.

Amerykańska szkoła telekomunikacji

Podczas ostatniej wizyty delegacji Ministerstwa Łączności w USA rzucone zo-

stało hasło utworzenia w Polsce amerykańskiej szkoły telekomunikacji. Zwolennikiem jej powstania jest profesor Marian Dąbrowski z Politechniki Warszawskiej. Byłaby to uczelnia wyższa wyposażona przez rząd amerykański. Zarządzana i obsługiwana przez Amerykanów, zatrudniająca najlepszych wykładowców z USA i z Polski. Kształciliby się tam specjaliści nie tylko dla potrzeb naszego kraju, ale i dla potrzeb łączności całej Europy Centralnej. Być może studia na tej uczelni wyglądałyby w ten sposób, że pierwsze lata nauki miałyby miejsce w Polsce, a dyplom student robiłby w Stanach.

Projekt utworzenia amerykańskiej szkoły telekomunikacji spodobał się w USA

Szaleństwo cen

Przy okazji wywiadu z szefem resortu łączności, który ukazał się w ostatnim numerze naszego pisma, zapytaliśmy też mninistra Marka Rusina o to, co myśli na temat dość powszechnej opinii, że nowa ustawa o łączności to otwarcie drogi dla niczym nie skrępowanych podwyżek opłat za usługi pocztowe i telekomunikacyjne. Oto co usłyszeliśmy w odpowiedzi:

- Nie chcę sugerować, że telekomunikacja w Polsce jest tania. Już dziś opłaty za jej usługi stanowią znaczącą pozycję w budżecie rodziny. Nasze stawki taryfowe są na poziomie światowym. Opłata za przyłączenie do sieci — wynosząca 2,5 mln zł - jest obecnie jedną z najwyższych w Europie. Wynika ona z konieczności inwestowania w telekomunikację krajową.

Opłata za abonament też nie jest mała, choć nie pokrywa kosztów eksploatacji. Tylko stawka za jednostkę taryfową (1 impuls licznikowy) równa 300 zł jest u nas wyraźnie niższa. Na Zachodzie nie schodzi ona poniżej 10-15 centów, a średnio wynosi 15-35 centów. Trzeba jednak powiedzieć, że nie jest to w pełni porównywalne, bo w różnych krajach różne rzeczy kryją się pod hasłem „jednostka taryfowa". Na przykład są kraje, w których za rozmowę w obrębie tej samej centrali nic się nie płaci.

Mamy wyraźnie wyższe stawki za rozmowy międzynarodowe. Jest to w pewnym sensie uzasadnione mniejszą automatyzacją ruchu - po prostu telefonistkom trzeba płacić. Opłaca się więc zadzwonić za granicę i poprosić, aby od-dzwonili. Niestety w ten sposób tracimy wszyscy. Obecnie przyłączamy do sieci nowoczesną centralę międzynarodową w Warszawie, zwiększy się automatyzacja ruchu i chyba będziemy mogli w związku z tym obniżyć taryfę. - Nie bałbym się tego - dodał minister M. Rusin - że nowa ustawa spowoduje, iż ktoś może „poszaleć" z cenami. Na Zachodzie dla firm telekomunikacyjnych wskaźnikiem decydującym o przyszłych dochodach jest głównie jednostka licznikowa. Obowiązująca dziś u nas stosunkowo niska stawka za nią nikogo nie zachęca, ale gdy ją podwyższymy, zaraz możemy mieć do czynienia z konkurencją. Wprawdzie Rada Ministrów ma

prawo określić ceny maksymalne, ale zdaniem kierownictwa resortu nie należy nadużywać tego bezpiecznika. Skoro chcemy mieć wolny rynek, to niech będzie on prawdziwie wolny.

Jak korzystać z sieci przywoławczej?

Paging, który jest ostatnią nowością polskiej telekomunikacji, na świecie jest już znany od 20 lat. Sieci przywoławcze dość szybko rozpowszechniły się w wielu krajach. Nadal paging znajduje klientów chętnych do korzystania z jego usług. Prorokowano, że rozwój telefonii komórkowej to koniec dla sieci przywoławczych. Tymczasem obie usługi funkcjonują równolegle. Telefonia komórkowa nie wyparła pagingu, bo choć niesie ze sobą dużo większe możliwości porozumiewania się, jest też niestety dużo droższa.

Wraz z powstaniem polskiej sieci przywoławczej coraz więcej osób interesuje się tym, jak nawiązać kontakt z posiadaczem pagera. Wyjaśniamy, że przede wszystkim trzeba znać numer jego urządzenia. Nowa usługa jest osiągalna pod numerem telefonu: 00-990, po którym wykręca się numer pagera, lub za pośrednictwem telefonistki odzywającej się po wykręceniu numeru 971.

Telewizja kablowa

Marzy nam się, by w wolnej chwili móc oglądać programy telewizyjne z całego świata. Jednak anteny satelitarne to sprzęt jeszcze zbyt drogi, jak na kieszeń przeciętnego obywatela. O wiele tańsza jest telewizja kablowa. Mamy już pierwsze sieci telewizji kablowej w Łodzi czy choćby na warszawskim Ursynowie, jednak jedna jaskółka wiosny nie czyni.

Spółka Polska Telewizja Kablowa chce w ciągu trzech lat zainstalować swoją sieć w 11 miastach. Jej poważnym udziałowcem jest Poland Cablovision z Amsterdamu. 30% udziałów dzielą między siebie Polskie Radio i Telewizja oraz PPTT reprezentowani przez spółkę • Poltelkab.

MINITEL

Na świecie od lat notuje się szybki rozwój usług wiedeoteksu. Wideoteks jest to zespół środków technicznych umożliwiających wyświetlanie na terminalu MINITEL wszelkich informacji przekazywanych przez komputer i przenoszonych za pośrednictwem sieci telekomunikacyjnej.

W ciągu 10 lat Francja z sześcioma milionami terminali MINITELU wysunęła się na pierwsze miejsce wśród innych państw oferujących usługi wideoteksu. W 1989 roku France Telecom zarobił na MINITELU 750 milionów dolarów, z czego 300 mln zostało zwrócone dostawcom informacji.

Dostęp do tych usług zapewnia sieć telekomunikacyjna i francuska sieć transmisji danych z komutacją pakietów - Transpac. Abonenci MINITELU wnoszą niewielkie miesięczne opłaty, włączone do ich rachunku za telefon.

We Francji z tego taniego środka nowoczesnej łączności korzystają nie tylko osoby prywatne, ale i wiele przedsiębiorstw i instytucji. Sprzedawca wyrobów gastronomicznych na zamówienia - Henri Maire - zarządza swoją siecią punktów obsługi w całej Francji, informuje klientów i śledzi dostawy towarów, właśnie za pośrednictwem MINI-TELA. Inny przykład: korzysta z tego środka łączności również Ambasada Australii w Paryżu, która zainstalowała ogólnodostępny MINITEL-owy system informacyjny, aby wszystkim umożliwić lepsze poznanie tego dalekiego kraju, a Australijczykom żyjącym we Francji pomóc utrzymać kontakt z ojczyzną.


TOP 200