Po prostu IBM

Gdy w połowie 1992 r. pojawił się na rynku pierwszy model tego komputera (ThinkPad 350) świat po prostu oszalał. Niemal od razu okrzyknięto go ''Produktem Roku'', przyznając mu wiele (ponad 70) niezwykle prestiżowych nagród. Fakt ten prawdopodobnie przesądził też o losach jego następcy - modelu ThinkPad 750C, który NASA wsadziła do promu kosmicznego i wysłała na testy...

Gdy w połowie 1992 r. pojawił się na rynku pierwszy model tego komputera (ThinkPad 350) świat po prostu oszalał. Niemal od razu okrzyknięto go 'Produktem Roku', przyznając mu wiele (ponad 70) niezwykle prestiżowych nagród. Fakt ten prawdopodobnie przesądził też o losach jego następcy - modelu ThinkPad 750C, który NASA wsadziła do promu kosmicznego i wysłała na testy...

Spróbujmy się dziś zastanowić, co zadecydowało o tak wyjątkowym powodzeniu tej akurat konstrukcji i czemu, pomimo bardzo silnej i licznie reprezentowanej konkurencji nie najtańszy przecież notebook jest w stanie zaskarbić sobie względy zarówno specjalistów, jak i klientów. Szacuje się bowiem, że roczne obroty korporacji IBM pochodzące właśnie ze sprzedaży ThinkPadów w br. przekroczą już kwotę 1 mld USD, a tylko w pierwszym miesiącu po rozpoczęciu produkcji sprzedano "tego czegoś" ponad 100 tys. sztuk.

Na złotej tacy

To, że ThinkPad 750C jest komputerem niecodziennym widać w chwilę po otwarciu fabrycznego kartonu. Producent pomyślał tu bowiem nie tylko o dokładnym zabezpieczeniu swojego wyrobu na czas transportu czy też dostarczaniu go z wybranym przez nabywcę preinstalowanym systemem operacyjnym (IBM DOS/Windows, OS/2 v.2.1), lecz także pamiętał o wielu innych umilających życie drobiazgach. Należą do nich chociażby specjalna plakietka zawierająca personalia właściciela, firmowe logo z "Różową Panterą", elegancko wydana dokumentacja czy przewodnik po punktach serwisowych z terenu całego niemal świata.

W najbardziej rozbudowanej wersji można zresztą opisywany komputer nabyć łącznie z kompletem wybranego przez siebie oprogramowania. Tak więc nic tylko, zgodnie z zasadą plug and play, trzeba wyjąć go z pudła, nacisnąć guzik i... zabrać się do roboty.

Pierwsze spotkanie

Ciekawe, że z zewnątrz ThinkPad prezentuje się niestety dość topornie - jego czarna, pokryta gumopodobnym lakierem, prostopadłościenna obudowa sprawia co prawda solidne wrażenie, lecz ponieważ pozbawiona jest nie tylko wszelkich wypukłości, a w ogóle jakichkolwiek wystających elementów i ozdóbek, budzić może raczej skojarzenia z "tajemniczą czarną skrzynką" niż z przyjaznym i dobrze dopracowanym konstrukcyjnie, przenośnym komputerem.

To przykre wrażenie mija jednak dość szybko. Już po otwarciu górnej pokrywy stajemy oko w oko z 10,5", kolorowym wyświetlaczem TFT o przepysznej jakości, niekonwencjonalną acz wygodną w użyciu myszką typu TrackPoint II i legendarną w przypadku wyrobów tej akurat firmy, znakomicie wykonaną, 89-klawiszową , która zawiera pełne 12 klawiszy funkcyjnych oraz strzałki w układzie odwróconego T. Całości zaś dopełniają liczne gniazda wyjściowe i wejściowe w tym 1 port szeregowy, 1 równoległy, 3 gniazda Business Audio, port PCMCIA typ III, wyjście na zewnętrzny monitor, gniazdo dodatkowej klawiatury lub bloku numerycznego (typu PS/2), wyprowadzenie szyny głównej służące do podłączania Docking Station, a także bardzo małe i zgrabne gniazdko zewnętrznego

zasilacza.

Ciekawe, że komputer ten choć wcale nie należy do najmniejszych (210x297x51 mm) ani do najlżejszych konstrukcji (2,9 kg wraz z bateriami) sprawia wrażenie dość poręcznego i nie jest zbyt iciążliwy podczas przenoszenia. Zasługa leży tu z pewnością po stronie specjalnego dającego się schować nawet do kieszeni oraz w sztywnym przestrzeganiu zasady, by całość konstrukcji zmieścić w prostopadłościanie formatu A4, czyli typowej książki.


TOP 200