Pisarze kreują atmosferę

Za najważniejszy efekt literatury science fiction uważam stworzenie mitologii XX wieku, która zmieniła świat, bo tylko mitologia ma moc sprawczą.

Lech Jęczmyk, eseista, publicysta, redaktor i tłumacz, m.in. Philipa K. Dicka, Josepha Hellera, Kurta Vonneguta, Ursuli Le Guin, z wykształcenia filolog rosyjski. W latach 70. był redaktorem antologii science fiction "Kroki w nieznane", wydawanej przez Iskry. W Czytelniku prowadził serię science fiction "Z kosmonautą". W latach 1984-2003 związany z miesięcznikiem "Fantastyka", następnie "Nowa Fantastyka", gdzie w latach 1990-1992 był redaktorem naczelnym. Publikuje także m.in. we Frondzie. W latach 80. był uczestnikiem podziemnego ruchu wydawniczego, członkiem podziemnej Polskiej Partii Niepodległościowej, a po roku 1990 - Ruchu dla Rzeczypospolitej. Do 1969 był w kadrze narodowej Polski w judo. Lech Jęczmyk jest ponadto pierwowzorem postaci Paula Barleya w najsłynniejszym polskim komiksie SF "Funky Koval" (scenariusz Macieja Parowskiego i Jacka Rodka, rysunki Bogusława Polcha).

Fantastyka naukowa (science fiction, w skrócie SF) powstała jako odrębna gałąź literatury pięknej w drugiej połowie lat 20. w Stanach Zjednoczonych. W Europie ani Juliusza Verne’a, ani Herberta George’a Wellsa nie wkładano do oddzielnej szuflady. Verne’a przyjmował na oddzielnej audiencji papież, Turgieniew uważał go za wybitniejszego od siebie pisarza, a Wells był ważnym głosem w kulturze europejskiej. W Stanach tymczasem SF drukowały początkowo pisemka popularnonaukowe (takie jak u nas "Młody Technik" w latach 60. ubiegłego wieku) i bardzo dbano o to, żeby te fantazje były zgodne z nauką. I przeważnie były. Na przykład Alfred Elton van Vogt opisał dość trafnie bombę atomową, kiedy rząd amerykański już nad nią w największej tajemnicy pracował. Pisarza odwiedziło FBI, podejrzewając przeciek.

Brytyjczyk Arthur C. Clarke miał szczególnie dużo pomysłów, takich jak satelita ze sztuczną grawitacją ("Odyseja kosmiczna", "Spotkanie z Ramą"), ale najbardziej żałował, że nie opatentował pomysłu satelity komunikacyjnego. Clarke miał też pomysły bardziej ziemskie, a raczej wodne, kiedy pisał o oswajaniu głębin oceanicznych i przemysłowej hodowli wielorybów ("Kowboje oceanu"). Na razie doszliśmy do jesiotrów.

Nasz Stanisław Lem, bardzo popularny w Związku Radzieckim, był zapraszany przez tamtejszych kosmonautów do ich "gwiezdnego miasteczka". Również amerykański moduł lądujący na Księżycu nosił, chyba nieprzypadkowo, akronim LEM. Wszystko to nie dlatego, że pisarz sypał pomysłami technicznymi, ale dlatego, że przyczyniał się do tworzenia atmosfery, w której loty kosmiczne stały się częścią publicznej świadomości. I to właśnie uważam za najważniejszy efekt literatury SF - stworzenie mitologii XX wieku, która zmieniła świat, bo tylko mitologia ma moc sprawczą. Fantastyka naukowa dała impuls dwóm fenomenom nierównej wagi. Komiks o supermenie zaowocował kulturystyką, a cała SF - kosmonautyką.


TOP 200