Pierwsze koty za płoty

Najważniejsza, jak się wydaje, impreza dotycząca przepływu informacji gospodarczej, sposobów korzystania z niej, dostępu do światowych systemów i baz danych niemal spaliła na panewce z powodu braku informacji i zainteresowania.

Najważniejsza, jak się wydaje, impreza dotycząca przepływu informacji gospodarczej, sposobów korzystania z niej, dostępu do światowych systemów i baz danych niemal spaliła na panewce z powodu braku informacji i zainteresowania.

Chodzi o połączoną z wystawą konferencję pod nazwą EUROINFO. Jak zapowiadali organizatorzy: Urząd do spraw Oficjalnych Wydawnictw Wspólnoty Europejskiej, ASLIB (Association for Information Management) - jedno z największych światowych wydawnictw, specjalizujące się w tematyce przepływu informacji, a ze strony polskiej Business Foundation i Stowarzyszenie Tłumaczy Polskich, miało to być „wydarzenie bez precedensu zarówno w Polsce jak i innych krajach postkomunistycznej części Europy". Rzeczywiście podjęto próbę zebrania w jednym miejscu wszystkich liczących się autorytetów z dziedziny gromadzenia, przekazywania i wykorzystania informacji. Skrupulatnie dobrano tematykę wystąpień, dbając o to, aby kwestie szczegółowe, takie np. jak doświadczenia z komputeryzacją Pewexu, stanowiły swoistą egzemplifikację problemów

bardziej ogólnych, dotyczących zarządzania informacją w przedsiębiorstwie i w kontaktach między kontrahentami, tłumaczeń maszynowych, tworzenia sieci komputerowych i problemów (głównie zresztą natury telekomunikacyjnej) ich instalacji w Polsce.

Mimo to w warszawskim hotelu Victoria dusili się we własnym sosie przede wszystkim ci, którzy mają już za sobą pewne osiągnięcia. Wspomniana awangarda, wspierana zainteresowaniem gigantów przemysłu komputerowego, takich jak IBM, DEC czy SUN, pracuje intensywnie m.in. nad uruchomieniem akademickiego systemu komputerowego w Ministerstwie Edukacji Narodowej, przygotowała (oficjalne otwarcie nastąpiło w trakcie Euro-info 91) system BC -NET, zarządzany przez Centrum Informatyczne CUP, który jest zgodny z europejską siecią kojarzenia partnerów gospodarczych o tej samej nazwie, wreszcie stara się wprowadzić do Polski najbardziej znaczące, choć niefortunnie po polskiemu nazywane „wywiadownia-mi", banki danych gospodarczych: DIALOG oraz Dun & Bradstreet.

I choć programowi inauguracyjnego EUROINFO nic w zasadzie zarzucić nie można, sale warszawskiego hotelu „Victoria" były 21 i 24 czerwca raczej puste. Wydaje się, że trudno za to winić organizatorów, choć firmy, które dość słono zapłaciły za powierzchnię wystawową, wyrażały przede wszystkim nadzieję, że w przyszłym roku będzie lepiej.

Katalog wystawców świadczy o tym, że polski rynek traktowany jest nadal poważnie, mimo że dotychczas jawi się bardziej jako potencjalny, niż rzeczywisty, zwłaszcza dla firm komputerowych i sprzedawców programów operacyjnych o światowej renomie.

Miały więc na Euroinfo swoje stoiska DIGITAL EQUIPMENT CORPORATION, INTERNATIONAL a także mała, ale interesująca firma VIP, dysponująca dostępem do informacji na temat kondycji ekonomicznej zachodnich przedsiębiorstw, oraz TESA, która zdążyła się już załapać do Międzynarodowego Stowarzyszenia Public Relation (IPRA) oraz Europejskiej Grupy Konsultingowej (ECG) i która jako jedyna była imprezą w pełni usatysfakcjonowana. „W dwa dni na Euroinfo załatwiliśmy więcej interesów niż w osiem dni na Międzynarodowych Targach Poznańskich" - stwierdziła przedstawicielka TESY - Alicja Tołwińska. Inni byli bardziej oszczędni w pochwałach. „Dobra, ale ekskluzywna impreza, która ma szansę rozkręcić się w następnych latach"- powiedział przedstawiciel UNI-CARD. Zdaniem Andrzeja Kapuścińskiego, reprezentującego TEXAS INSTRUMENT, „konferencja była za mało konkretna, ma jednak w przyszłości szansę stać się inna niż te, w których uczestniczyliśmy do tej pory". Najtrafniej jednak scharakteryzował EUROINFO przedstawiciel mówiąc, że :„oprócz informatyków i fizyków ludzie nie potrafią wykorzystać informacji".

Nie docenili bowiem tej imprezy ci, dla których została ona pomyślana, a więc firmy konsultingowe, przedsiębiorcy, izby gospodarcze, dając świadectwo, że informacja gospodarcza nie jest jeszcze w Polsce traktowana jak towar, który należy sprzedawać i kupować u najlepszych pośredników, który musi być dobrej jakości, tzn. wiarygodny i który jełczeje szybciej niż masło na Saharze. I jeszcze jedna uwaga. W dnach imprezy w Warszawie nie można było się dodzwonić: z numerów zaczynających się na 1 na numery zaczynające się 2 i 3. Z numerów zaczynających się na 2 na numery zaczynające się na 6. W tym sensie konferencja była stawianiem wozu przed koniem.


TOP 200